Tak jakby kochała się z tą swoją gitarą. Albo akordeonem. Jak gdyby obnażała na scenie swoją duszę, odkrywała najgłębiej skrywane sekrety, wstydliwe pragnienia, jakby opowiadała koszmary najczarniejszych nocy, obawy najbardziej ponurych dni. Niesamowita. Ciepła. A równocześnie tak bardzo pewna siebie i silna. Kobieca a jednocześnie tak beztrosko dziewczęca.
Ech Ta Przemyk. Renata.I jej Trio Akustyczne. Po dzisiajszym koncercie czuję jakbym nagle znalazła się w zupełnie innym świecie. Brzmienia, których nie sposób opisać, teksty w wiekszości napisane przez managerkę Annę Saraniecką to nie zawsze piękne brzmiące słówka. Czasem bolą, czasem wiercą dziurę w wyobraźni. A jednak Blue Note przez chwilę stał się magicznym miejscem, a Poznań- Krainą Czarów. Czar niewątpliwie roztaczał wokół siebie także bezcenny Maciek Mąka.
Co za kobieta! Do każdego utworu nakładała zupełnie inne buty! Genialna. Nie ważne, w butach czy na bosaka.


Komentarze
Pokaż komentarze