Polemista Polemista
301
BLOG

O problemie definiowania różnych rodzajów pornografii

Polemista Polemista Polityka Obserwuj notkę 2

Wczorajsze wydarzenia w Józefowie (grupa mieszkańców postuluje ograniczenie sprzedaży pornografii w ich miejscowych sklepach) wywołały liczne komentarze internetowe i prasowe. Przed sobą mam dzisiejszy numer "Dziennika", a w nim tekst Pawła Paliwody. Autor popiera wystąpienie przeciwników pornografii, a przy okazji wyśmiewa "hipokrytów i/lub nieuków", którzy dopytują się o definicję pornografii, a jednocześnie walczą z/krytykują pornografię dziecięcą. Jego zdaniem każdy kto w taki różnorodny sposób myśli o pornografii i pornografii dziecięcej popełnia gigantyczny błąd myślowy. Podobny komentarz zarzucający dodatkowo lewicowcom i postępowcom relatywizm znalazłem na jednym z blogów.

Czy aby na pewno tego typu sposób myslenia o pornografii i pornografii dziecięcej jest niedorzeczny? Spróbujmy się pochylić nad tą kwestią.

Zauważmy wpierw, że kwestia definiowania pornografii może rodzić różnego rodzaju problemy zależnie od jej rodzaju. Walcząc z pornografią dziecięcą oraz ścigając pedofili na celu tego typu działań mamy dobro dzieci. O tym jak wykorzystywanie seksualne dzieci może być dla nich szkodliwe, mam nadzieję nie trzeba nikogo tutaj przekonywać. Nie najważniejsza jest tutaj sama definicja pornografii dziecięj - istotne jest uchronienie przed cierpieniem najmłodszych. Gdybyśmy nie chcieli walczyć z tym problem dlatego bo brakuje nam jasnej definicji najbardziej skorzystaliby na tym właśnie pedofile. 

Z "pornografią dorosłych" sprawa wygląda trochę inaczej. Z pewnością może być ona dla niektórych szkodliwa, jednak jest to szkodliwość na innym poziomie niz w przypadku pornografii dziecięcej. Definicja pornografii jest jak najbardziej potrzebna bo walcząc z jednym problemem możemy stworzyć niepotrzebnie inne problemy. Mówiąc o jakimś problemie musimy mieć konkretnie jasność myśli co do zakres u tego problemu. Stąd tworząc definicję pornografii typu "jest nią wszystko co człowiek podnieca seksualnie" nie dotykamy głębi problemu. Dodatkowo przy tego typu definicji możliwe są różnego rodzaju nadużycia (to właśnie te problemy, które sami tworzymy) - np. żaden artysta nie będzie mógł być pewien czy publikując swoje prace nie zostanie oskarżony o rozpowszechnianie pornografii. Zaraz pewnie odezwą sie głosy - ale co na interesuje artyści? To jest tylko jeden z wielu przykładów wiązący się z kulturą - napierw zaczniemy represjonować artystów, następnie pisarzy, później byc może politycy będą chcieli wpływać na rynek prasowy, a w końcu może na całą sferę życia publicznego. To jest zagrożenie, o którym lepiej pomyśleć zawczasu (na marginesie jeszcze jedna uwaga - bynajmniej nie mam na myśli, że niektórzy politycy chcą walczyć z pornografią i tworzyć różnego rodzaju przepisy w celu budowania państwa faszystowskiego i totalitarnego - proszę się nie doszukiwać takiej interpretacji w tym co napisałem).

Reasumując - różnorodny sposób myślenia o pornografii dziecięcej i jak to określiłem "dorosłej" jest nie tyle bezsadny co czasami wręcz konieczny. Sposoby definiwania (czy to szerzej czy bardziej szczegółowo) pornografii dziecięcej i "dorosłej" powinny się różnić ze względu na skalę zagrożenia jakie ze sobą niosą.

Na koniec jedna uwaga - osobiście nie jestem przekonany, że pornografia to zagrożenie, wielkie niebezpieczeństwo, problem z którym należy bezwględnie walczyć (choć też jak wyzej napisałem nie neguję szkodliwości pornografii) - używając określenia "problem" starałem się jedynie dopasować swój język do języka debaty poświęconej pornografii.

Polemista
O mnie Polemista

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka