Polemista Polemista
53
BLOG

Czy "Dziennik" nie przesadza z osądzeniem Polek?

Polemista Polemista Polityka Obserwuj notkę 4

Zaczęło się od jednego słowa - "najgorszego". Jak informuje dzisiejszy "Dziennik": "niemal 40 proc. Polek w wieku 15 - 49 lat nie stosuje żadnej metody antykoncepcyjnej. To najgorszy wskaźnik spośród piętnastu krajów europejskich". Jak to najgorszy? Niewątpliwie to najwyższy procent, ale dlaczego autorka tekstu użyła słowa najgorszy? Czy sam fakt nie stosowania metod antykoncepcyjnych to coś złego? Tak stara się to przedstawić szefowa działu społecznego Dziennika. 

Czy Polki na pewno się nie zabezpieczają? Z wyników badań przeprowadzonych przez SKIM 20 % Polek (dane dotyczą kobiet w wieku 15-49) korzysta z tabletek hormonalnych, 30 % ze stosunku przerywanego, 12 % z kalendarzyka małżeńskiego i innych natomiast 38 % uprawia seks bez żadnych zabezpieczeń. Tylko, że wygląda na to, że autorzy badania pytali się o antykoncepcję stosowaną przez kobiety a nie przez parę... W związku z tym nie jest wykluczone, że z tych 38 % kobiet wszystkie uprawiają seks z partnerami korzystającymi np. z prezerwatyw. Krótko mówiąc pytanie się o kobiet tylko o metodę, którą one stosują z dużym prawdopodobieństwem może nas prowadzić do wyciągania nieuzasadnionych wniosków.

Ale p. Bartman zwraca uwagę na jeszcze inne wyniki. Zgodnie z badaniami tylko 13 procent młodych Polek konsultowało z lekarzem wybór zabezpieczenia przed swoim pierwszym stosunkiem w życiu. W następnym akapicie zaś umieszczono wypowiedź prof. Fuszary, która w tym kontekście wskazuje na niski poziom wiedzy młodzieży na temat sposobów zapobiegania ciąży. Czyżby to oznaczało, że nastolatka przed rozpoczęciem współżycia seksualnego koniecznie potrzebuje porady lekarza, bo bez niej będzie "nieuświadomiona"? A rodzice? A prasa? A Internet (mam tu na myśli nie tyle fora internetowe gdzie 17 latek radzi 15 latkowi, ale strony o antykoncepcji przygotowywane przez specjalistów, lekarzy). 

Skądinąd wydźwięk artykułu jest niespójny, bo na końcu przytacza jest taka opinia dr Jolanaty Szufladowicz-Woźniak: "niektórzy lekarze z określonym światopoglądem straszą młode kobiety ubocznymi skutkami korzystania z antykoncepcji hormonalnej: nowotworami czy tyciem". To w końcu młode Polki powinny przed pierwszym stosunkiem pójść po poradę do lekarza, czy nie skoro może je tak "zastraszyć"? Co więcej z tej wypowiedzi osoba niedoinformowana może wysnuć taki wniosek: lekarze straszą ubocznymi skutkami korzystania z tabletek antykoncepcyjnych tak samo jak rodzice straszą małe dzieci wilkiem z lasu. Zatem ktoś może stwierdzić, że te uboczne skutki istnieją tylko w wyobrażeniu "lekarzy z określonym światopoglądem". Czy aby na pewno? Rozpisywać się na ten temat nie mam zamiaru - jeśli ktoś nie ma rozeznania w tym temacie to polecam chociażby "pogooglować".

Aby było jasne: osobiście uważam, że młodzież w szkołach powinna być uczona o metodach antykoncepcyjnych - trzeba jednak uważać, kto będzie tę wiedzę przekazywał - z jednej strony nie powinien to być ksiądz promujący głównie metody naturalne, z drugiej strony należy się też wystrzegać osób wchodzących w rolę przedstawicieli  firm farmaceutycznych i przekazujących równie fragmentaryczną wiedzę (mam na myśli apoteozę tabletki antykoncepcyjnej, jako metody pozbawionej wad).

Teraz pozostaje tylko śledzić czy "Dziennik" tym tekstem nie rozpoczynie jakiejś akcji promowania upowszechnienia edukacji seksualnej wśród młodzieży... 

Polemista
O mnie Polemista

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka