Witam,
Wyborcy PO, jak widzę, toczą zaciętą walkę z matematyką i logiką. Największym ich osiągnięciem w tej dziedzinie jest stwierdzenie „Był trotyl a jednocześnie go nie było”. Fakt, niezwykle innowacyjne w dziedzinie nauk przyrodniczych. Analogicznie, wyobraźmy sobie wyborcę PO jak zbliża się do drogi. Patrzy w lewo: zasuwa potężny TIR; patrzy w prawo: nic nie widzi. Zgodnie z logiką wyborców PO idą dalej, przecież żadnego TIR-a nie ma. To cud, że wyborcy PO jeszcze pod TIR-y nie powpadali. Chociaż pewnie szkoda….
Ostatnio kolejny kamyczek do ogródka. Napisano, że w tym roku musimy spłacić 160 mld zadłużenia, czyli połowę wpływów do budżetu. Wyborcy PO stwierdzili, że nic się nie dzieje, bo ekonomiści pocieszyli, że to tylko rolowanie. Krótko mówiąc, wyborcy PO doszli do wniosku, że skoro pożyczamy i spłacamy to znaczy, że nie spłacamy.
Ku tej okazji smaczny cymesik z Dumasa i jego „Wicehrabi de Bragelonne:
-Mów Panie Colbert
-Powinienem złożyć Waszej Wysokości pewne wyjaśnienia.
-Czy Pan jest tym kto kontrolował rachunki, proszę mi dać rezultaty.
-To jest proste: pustka wszędzie, pieniędzy nigdzie.
-Strzeż się Panie, ostro atakujesz administrację Pana Fouquet, o którym, jednak, mówi się, że jest zdolnym człowiekiem.
Colbert zarumienił się a potem zbladł, poczuł, że rozpoczął się czas walki z człowiekiem, którego siła równała się temu co właśnie zmarł.
-Tak Panie, bardzo zdolny – powtórzył Colbert, kłaniając się.
-Ale jeżeli Pan Fouquet jest zdolnym człowiekiem, pomimo jego zdolności, pieniędzy brakuje, czyja to wina?
-Nie oskarżam, stwierdzam tylko fakt.
-OK., przygotuj wyliczenie i je przedstaw. Mówisz, że jest deficyt? Deficyt może być tymczasowy; kredyty wrócą i fundusze się odbudują.
-Nie, Panie.
-W tym roku, może, to rozumiem; ale w przyszłym?
-Następny rok jest równie przejedzony jak i ten.
-A kolejny?
-Będzie taki sam.
-Co Pan do mnie mówi, Panie Colbert?
-4 lata z góry są już przejedzone.
-Muszą wziąć pożyczki.
-Muszą wziąć trzy, Panie.
-Stworzę instytucje aby spowodować, żeby zrezygnowali, a pieniądze z tego tytułu wpłyną do Skarbu.
-Niemożliwe Panie, zostały stworzone instytucje nad instytucjami, a zabezpieczenia między nimi zostały wystawione „in blanco”, więc uczestnicy korzystają z nich bez ich wypełniania. Dlatego Wasza Wysokość nie może spowodować aby zrezygnowali. Co więcej, Zgodnie z porozumieniem Pan Fouquet dokonał dla nich upustu o jedną trzecią. Dlatego ludzie są wyzyskiwani a skarb nie ma żadnego z tego pożytku.
-Więc, na przykład, jeżeli dzisiaj, gdy Kardynał umarł, jestem królem, i będę chciał pieniędzy?
-Wasza Wysokość ich nie dostanie.
-Oh, to dziwne, Panie! Jak! Mój superintendent nie znajdzie dla mnie żadnych pieniędzy?
Colbert pokiwał głową.
-Jak to? – powiedział król – Czy wpływy Skarbu są tak obciążone długami, że nie ma więcej żadnych dochodów?
-Tak, Panie.
Król zmarszczył brwi i powiedział:
-Jeżeli tak jest, zbiorę nakazy razem aby uzyskać zniżkę u posiadaczy i likwidację po niskiej cenie.
-Niemożliwe, gdyż nakazy zostały przekształcone w rachunki, które dla wygody zwrotu i łatwości transakcji, zostały podzielone na tyle części, że oryginały nie mogą być odtworzone.
Ludwik, mocno wzburzony, chodził, marszcząc brwi.
-Ale jeżeli tak jest ja mówisz, Panie Colbert, będę zrujnowany zanim zacznę rządzić.
-W rzeczywistości już jesteś, Panie.
(…)
-Jeszcze jedna rzecz.
-Co takiego?
-Pozwól mi, Panie, stworzyć Trybunał Sprawiedliwości.
-Co ten Trybunał będzie robił?
-Postawię przed nim tych, którzy rabowali Państwo przez te lata.
-I co byś z nimi zrobił?
-Powiesiłbym dwóch lub trzech, aby reszta oddała co zrabowała.
-Nie mogę rozpoczynać rządów od egzekucji, pani Colbert.
-Przeciwnie, Panie, jeżeli nie chcesz ich szybko skończyć.
Ten ostatni fragment dedykuję tym, którzy przejmą władzę po PO.
Pozdrawiam
PS: tłumaczenie moje z angielskiego więc mogą być potknięcia, no i mało literacko jest :)))


Komentarze
Pokaż komentarze (15)