Witam,
Zgadało mi się wczoraj, na sympatycznym blogu Teesy *, z Alexem Disease na temat dowodów na Smoleńsk. W związku z tą dyskusją, przedstawię Wam jak działa logika. A logika jest przecież ponad wszystko, chociaż nie jest, bo przecież miłość, uczucia nie muszą być logiczne a są ważniejsze.
Oj Polfic, Polfic ... idziesz z postępem. Nauczyłeś się nowej logiki: jest coś a jednocześnie tego czegoś nie ma :)
Ale żarty na bok. Przedstawię tu rozumowanie Alexa i moje i wyjaśnię dlaczego moje jest lepsze. :)
Otóż Alex, brak zamachu uważa za udowodniony przedstawiając ten zapis:
I wiecie co? Zdziwie Was. Temu rozumowaniu nie można wiele zarzucić. I myslę, że wiele osób tak właśnie rozumuje. I wszystko można by zaakceptować gdyby nie ..... prokuratura i zespół Millera/Laska. Gdyby stwierdzili: mamy to co możemy mieć, czekamy na dowody procesowe z Rosji. A tych nie ma, a dla nich stwierdzenie, że bez dowodów nic nie możemy zrobić to przyznanie się do winy. Kółko się zamyka, a z kółka jak to z kółka, łatwo się wyrwać nie da :)
A teraz ja. Mój dowód logiczny na zamach wszyscy może znają. Jak nie to jest tutaj.
W skrócie:
Teza: Zamach był.
Zaprzeczamy jej: Nie było zamachu, był normalny wypadek.
Jeżeli był normalny wypadek, zostaje powołana normalna, niezależna komisja ds. zbadania wypadków lotniczych. Rzeczywiście zostaje powołana a nawet dwie. Przyglądamy się komisjom: jedna zalezna od producentów samolotów oraz władz, druga pod przewodnictwem ministra innych władz. O niezależności nie może być mowy, że o normalności nie wspomnę. Dochodzimy do wniosku, że powołanie tego typu komisji jest absurdem. Wykazaliśmy sprzeczność przy zaprzeczeniu tezy.
Wniosek: Zamach był.
Jak juz nie raz pisałem. Dowód ten determinuje działania prokuratury. Niejako zmusza prokuratorów do działań prowadzących do absurdów logicznych typu: był trotyl a jednocześnie go nie było, było badanie wraku a jednocześnie go nie było i inne tego typu, wielokrotnie przeze mnie przedstawiane. A najpiękniejsze w dowodzie logicznym jest to, że nikt nie może go zakwestionować ani podważyć. I tutaj znowu Was zaskoczę. Mam pewne pretensje do Komisji Ministra Macierewicza o metodę działania. Oni skupili się na dowodowaniu indukcyjnym czyli od szczegółu do ogółu. I tu mają problem: bo zostają z dyskusją na poziomie szczegółów, nie dochodząc do ogółu. A na szczegółach jak to na szczegółach, mało kto się zna. Więc naprzeciwko naukowca, przeciwnicy wystawią "eksperta" i ugrzęzną w dyskusjach o co raz szczególniejszych szczegółach a zwykli obserwatorzy nie będą mogli wyrobić sobie zdania.
Mój dowód jest na bazie dedukcji czyli na poziomie "ogółu" i nie jest możliwy do podważenia. Jedyne co mogą przeciwko mnie wyciągnąć to tradycyjne "właśnie że ty jesteś głupi" albo coś w tym stylu.
A dowód Alexa? Na blogu go podważyłem oczywistym dowodem w postaci prawa Leibnitza, kto chce może przeczytać u Teesy. Żeby było śmieszniej, prawa Leibnitza mogłem użyć tylko dzięki działaniom prokuratury (zamknięte kółko się kłania). Prokuratura sama potwierdza mój dowód i musi dalej potwierdzać. Dlatego też logika ma tę wyższość nad innymi działaniami, że zawsze i wszędzie się sprawdza. Poza miłością oczywiście :)
Pozdrawiam


Komentarze
Pokaż komentarze (10)