Tak sytuację na moim podwórku ocenił dzisiaj sąsiad, roztoczański góral bardzo niskopienny z dziada pradziada. Miał rację. Od chwili podłączenia drugiego węża, żeby jednak pompować do rowu, padało solidnie dwa razy.
Póki co wypompowalim z pompą – na oko – 10 kubików wody i zastanawiamy się (ale to już z babcią), ile piwnica naciągnie do jutra. Babcia ma nadzieję, że sporo. Będę musiał wtedy wynosić słoiki do umycia na górę. Z kolei ja mam nadzieję, że wcale nie naciągnie. Zniosę na dół wanienkę oraz miski i tam se babcia będzie słoiki myła. A na koniec odpompuję z nich wodę moją nową pompą. Ciekawe jaką minę będzie miała babcia. Jeszcze nie wie, że na tym polega chitra koncepcja mycia słoików jednak w piwnicy ;>
No chyba, że naprawdę mocno popada. Wtedy jadę do Kalinowic, żeby sprawdzić, czy ktoś wyczuł koniunkturę i sprowadził ryż w sadzonkach.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)