— No to zniechęcili nam Tomasza!
— Którego, pani Müllerowa? Bo znam dwóch. Tego z drogerii, co wypił przez pomyłkę płyn na porost włosów?
— Nie, panie Olgierdzie. Prezesa, tego z Kujaw, małego, łysiejącego.
— A to ci dopiero... Gdzie to się stało?
— Na Centralnym. Zniechęcili go mówiąc, że to nie są ich problemy. Wsiadał do swojej salonki dopinanej do InterRegio.
— Widzi pani, jak fatalnie może się skończyć, jazda InterRegio! Długo się męczył?
— Zrezygnował na miejscu. Z ministrami nie ma żartów.
— Niektórzy nic nie zrobią, choćby nie wiem co! Ale Prezesa załatwili pewnie sam Cezary! I założę się, że jak to robił, to w mądry sposób gadał. Nie jak jakiś rzecznik, co pokazuje dziwne wykresy. Na taką robotę trzeba się przygotować, bo inaczej zaraz polokoktowcy jakiś podstęp zwęszą.
— Ponoć była ich cała banda.
— Ma się rozumieć! Gdyby pani chciała zniechęcić Prezesa... albo Prezesa Wszystkich Prezesów, to by się pani z kimś naradziła. Co dwie głowy to nie jedna. To jeden coś doradzi, to drugi i dzieło się powiedzie. Jak to śpiewamy w hymnie.
— W gazecie piszą, że prezes był zniechęcony jak premier po ostatnich sondażach. Minister powiedział o wszystkim czego nie zrobi. To idzie migiem.
— Ja bym wziął jakiegoś wiceprezesa. Wygląda jak zabawka, ale w dwie minuty zniechęci dwudziestu Prezesów, łysych i kudłatych!


Komentarze
Pokaż komentarze