Już po wywiadzie premiera Tuska dla połączonych sił TVP i Polsatu...
Rozczarowanie. Wiele słów, bardziej okrągłych niż konkretnych,nieco wyświechtanychi zwyczajnie banalnych.Trochę ogólników,parę uników, na szczęście rzadkie, ale irytujące umizgi w stronę społeczeństwa. Jedyna materia gdzie Tuskwypadł w miarę przekonywująco to sfera stosunków zagranicznych. Względnie sprawnie wypowiedział się o sukcesach aktualnej ekipy. Bardzo dobry tym razem Gugałazbijał premiera z tropu pytając o pomysł na ochronę zdrowie, o branże na które Polska może postawić (kuriozalne przytoczenie w tym kontekście transportu ciężarowego?! - wszak to u nas high-tech!).I tak najbardziej premier popłynął, zapytany o rozdźwięk między cenami mieszkań a zarobkami młodychludzi i pomysłem w jaki sposób rząd mógłby na to wpłynąć (a gdziebudownictwo czynszowe? gdzie odblokowanietańszych i łatwiej dostępnych gruntów? gdzie koordynacja polityki kredytowej z NBP? gdzie jakiś sensowniejszy program RnS? Czy naprawdę premier nie potrafi ad hoc czegokolwiek o takich sprawach powiedzieć).
Zobaczyliśmy człowieka, który zupełnie nie radził sobiez odpowiedziami na strategiczne pytania. Wizja premiera Tuskato spokojny, nierewolucyjny, administracyjny rozwój. Bardziej damage control (że zacytuję p.Skalskiego) niż brain storm.Gdzie prawdziwe wyzwania? Reforma KRUSu, emerytur mundurowych, całej sfery opieki społecznej, reforma administracji,reforma szpitalnictwa, gdzie reforma nauki w Polsce (do tej pory nie przeprowadzona od '89 roku), jak sobie wyobrażawzrost innowacyjności gospodarki, jak zmodernizować energetykę w Polsce, jakie mechanizmy przyjąć do odwróceniatrendów demograficznych, reprywatyzacja (ktoś to jeszcze pamięta).
Pewnie trzeba będzie zaczekać na kolejne wyboryi mam wrażenie, że nie będzie to za 4 lata.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)