Polonezkoy Polonezkoy
267
BLOG

Kryzys ante portas - political fiction

Polonezkoy Polonezkoy Polityka Obserwuj notkę 5

 

Proszę Państwa, nieuchronnie, bezustannie, małymi kroczkami lub wielkimi susami, zbliża się to czego wszystkie lemingi boją się najbardziej, a to czego niemała część pelikanów (fajny ten zoomorfizm, wystarczy słowo na opis zjawiska) życzy sobie równie mocno jak wyjaśnienia pewnej katastrofy/zamachu. Krótko pisząc KRYZYS  u bram!
We wrześniu zbankrutuje Grecja, sytuacja w Hiszpanii jest na krawędzi, koniec sezonu turystycznego to koniec zajęcia dla sporej części sektora i kolejne rzesze bezrobotnych. Z wysokiego konia spadają Włosi, ale ich tradycja mierzenia się z przeciwnościami jest długa i zwykle skuteczna. Upadek ekonomii tym dwóch krajów, to prawdopodobnie wyjście z Unii Wielkiej Brytanii i koniec marzeń chociażby o wspólnej europejskiej walucie, a tym samym o dalszej europejskiej integracji.
Polskę kryzys napotyka w miarę stabilną, ale ze znudzonym ciągłą polityczną młócką  elektoratem i niezdolną do ugody klasą polityczną . Zagraniczne zadłużenie Polski wynosi ok. 500 mld zł,  przekracza ono 50% PKB i tylko dzięki kreatywności ministra finansów nie przekracza konstytucyjnych progów oszczędnościowych.  Chimeryczny wzrost PKB mizernieje z każdym kwartałem, fala bankructw rozlewa się w budownictwie i inne mniej płynne przedsiębiorstwa z innych branż też tracą grunt pod nogami. Nagłe uderzenie kryzysu spowoduje prawdopodobną recesję  (pierwszy raz od ’91 roku?), skok bezrobocia pewnie gdzieś w okolice 20% (aby nie więcej), większa liczba bezrobotnych, mniejsze wpływy do budżetu spowodują gwałtowny skok dziury budżetowej rzędu 80-100 mld zł. Sytuacja w porównaniu do 2008 roku jest o tyle gorsza, że obecne zadłużenie  Polski jest znacznie wyższe, perspektywa uzyskania środków zewnętrznych (premierze, gdzie jest moje 300 mld niektórzy chcieliby zakrzyknąć!) nie jest oczywista, poza tym trzeba kilka lat żeby te środki zaabsorbować. Poprzednio rządy zachodnich państwa stymulowały gospodarkę strumieniem pieniędzy, a teraz nie można tego oczekiwać po południu Europy (z oczywistych względów), we Francji do władzy doszli socjaliści z populistycznym programem i stać się tam może wszystko, niemiecki motor nie jest wystarczający, tym bardziej, że silniki wzrostu w Indiach i Chinach także zwalniają obroty. I co dalej?
 
Premier Tusk nie jest w stanie porwać nikogo dramatycznych apelem o przygotowanie się na burzę i nadzwyczajne środki ochronne. Wystąpienie Tuska w którym ze względu na krytyczną sytuację ogłosiłby podjęcie takich kroków jak: likwidację wpłat do OFE,  likwidację Karty Nauczyciela, obniżkę płac urzędników  o 5%, ujednolicenie stawki VATu do 24% na wszystkie towary, wprowadzenie podatku dochodowego dla rolników, likwidację niektórych agencji rządowych (likwidacja liczby urzędników o 10%) – wymieniam i tak tylko te mniej kontrowersyjne i powiedzmy łatwiejsze do wykonania zmiany, wywołuje największe po ’89 roku zamieszki, gwałtowny spadek notowań koalicji i prawdopodobny upadek rządu. Dobrze i co dalej (po raz wtóry?).
Dziura budżetowa straszy, bezrobocia nie da się zminimalizować tak jak po wejściu do Unii czyli wysłaniem młodzieży na emigrację. Niespłacone kredyty mieszkaniowe przez MWzWM powodują duże zamieszania na rynku bankowym, wzrost frustracji wśród tej grupy, nastroje społeczne bardzo się obniżają i radykalizują.  W kolejnej fali bankructw upadają firmy usługowe, szczególnie w większych miastach zamykane są restauracje, sklepy w galeriach handlowych, fitness cluby, dealerzy samochodowi. Nowe wybory ogłoszone na jesień 2013 zapowiadają się dramatycznie. Na falach protestu rosną wszelkie ugrupowania radykalne: nie ma już Samoobrony, ale głosy sfrustrowanych chłopów z łatwością przechwytuje PiS (już ponownie zintegrowany z Ziobrą i Kowalem), jeszcze niedawni MWzWM rozczarowani Platformą przerzucają swe głosy w części na Palikota, w części na Nową Polskę (świeżo powstały ruch obywatelski promodernizacyjny, prorynkowy i proeuropejski), szczątki Platformy jak również niedobitki PSLu plączą się w granicach progu wyborczego, mimo krytycznie sytuacji socjalnej niewiele zyskuje SLD, za to pojawia się na scenie nieokreślona Partia Protestu  (negująca wszystko co było wcześniej, żądająca ukarania winnych i wzywająca do rozliczenia bogaczy – skojarzona z europejskimi ruchami Indignados itp.)
I co wtedy?
Polonezkoy
O mnie Polonezkoy

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka