3 obserwujących
11 notek
40k odsłon
4100 odsłon

Polski sen, czyli od nauczyciela do milionera

Marian Dąbrowski, rok 1926. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Marian Dąbrowski, rok 1926. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Wykop Skomentuj8

Jego życiorys to polska wersja „american dream”: nie mając nic, zbudował największe imperium prasowe przedwojennej Polski i jedno z największych w Europie.

Kiedy przeglądamy Narodowe Archiwum Cyfrowe, zdecydowana większość zdjęć z czasów II RP pochodzi ze zbiorów „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”. Ten tytuł w latach 30. XX wieku zdominował rynek prasy polskiej, a stworzył go skromny i raczej kiepski – patrząc na to, co stworzył potem, to chyba: na szczęście kiepski – nauczyciel gimnastyki Marian Dąbrowski.

Zbił interes na… krzyżakach

Urodził się w 1878 r. w Mielcu, w biednej, wielodzietnej rodzinie inteligenckiej. W 1907 r. ukończył filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Osiadł w Krakowie i w Gimnazjum im. Jana Sobieskiego podjął się nauczania gimnastyki. Był też instruktorem „Sokoła” – pionierskiego towarzystwa wychowania fizycznego, którego członkowie przyczynili się do powstania wielu klubów sportowych i Związku Harcerstwa Polskiego. Ale Polska jeszcze wówczas na mapę Europy nie wróciła po ponad setce lat rozbiorów, zaś filozof Dąbrowski nie okazał się stworzony do gimnastyki – komisja oświatowa wystawiła mu negatywną opinię. Nie zdał egzaminu nauczycielskiego. więc musiał rzucić pracę.

I kombinować, jak życie się utrzymać. Od wczesnych lat musiał na siebie zarabiać, także na swoją edukację. Jak? Przekazy są różne: podobno handlował obrazkami świętych, pocztówkami, papierem. Był w tym niezły, ale to nie był godziwy zarobek. W końcu – tak samo, jak wielu humanistów robi do dzisiaj - skierował swoją uwagę na media.

Najpierw podpatrywał ich pracę: przez „Sokoła” nawiązał współpracę z „Przeglądem Gimnastycznym”, gdzie już w 1900 r. prowadził dział sportowy; po epizodzie nauczycielskim zaś praktykował w tygodniku „Ilustracya Polska”, gazetach „Nowiny. Dziennik Ilustrowany dla Wszystkich” i „Nowiny dla Wszystkich”. Wziął ślub z Michaliną Dobijówną, która wniosła ze sobą niemały posag – dzięki niemu wszedł do spółki „Postęp”, wydającej narodowy dziennik „Głos Narodu”. Ale ten nie przynosił dochodu. Wreszcie w 1910 zrobił „interes życia”.

W dawnej stolicy Rzeczypospolitej hucznie uczczono 500-lecie zwycięstwa króla Polski Władysława Jagiełły i księcia litewskiego Witolda nad zakonem krzyżackim, m.in. odsłaniając Pomnik Grunwaldzki i organizując wielkie spotkanie paramilitarnego Związku Strzeleckiego, z którego powstały potem Legiony Polskie. Po trwających kilka dni uroczystościach na krakowskich Błoniach pozostały drewniane konstrukcje. Miejskie władze szukały kogoś, kto zajmie się tymi „śmieciami” i podjął się tego właśnie Dąbrowski wraz z kilkoma żydowskimi wspólnikami. Z „pogrunwaldzkich” odpadów zbudowali drewnianą budę, dzięki której mieli organizować wzloty aeroplanów na Błoniach. W baraku występowali artyści cyrkowi i wyświetlano pierwsze filmy. Rozrywka była na tyle intratna, a drewniany obiekt dość warty, by wystarczyło na założenie własnej gazety. Wkrótce spłacił wspólników.


prasa przedwojenna

Pierwszy numer „Ilustrowanego Kuryera Codziennego” ukazał się 18 grudnia 1910 roku. Pierwsze siermiężne wydania z biegiem czasu zmieniły się w prasę na porządnym poziomie. A Dąbrowski zarabiał i krok po kroku dominował rynek: cztery lata później przejął „Nowiny”, zaś gdy zaczęła odradzać się Polska – w 1918 roku – przystąpił ostro do budowy koncernu prasowego. W 1927 roku przejął kolejne pismo – „Nową Reformę” – i szedł dalej.

Stworzył lub rozbudował w sumie 11 czy 12 oddziałów terenowych, m.in. w Łodzi, Lwowie, Katowicach, Zakopanem, Toruniu i Warszawie. Zatrudnił korespondentów zagranicznych. Dzięki tej sieci dziennikarzy miał w gazecie najświeższe informacje z kraju i ze świata. Do tego stworzył własną, całodobową stację nasłuchu w kilku językach (wcześniej przechwytywał wojskowy nasłuch) i jako pierwszy wprowadził przesyłanie zdjęć prasowych drogą radiową, tzw. fototelegrafię, by zawsze być o krok przed konkurencją. Całą tą nowoczesność i możliwości podkreślano w gazecie:, w opisach autorów, źródeł, a nawet podpisach pod zdjęcie. Bo to też był element marketingu: są najszybszą, najlepszą, najnowocześniejszą gazetą docierającą w każdy zakątek globu.

„IKC” z sensacyjnej bulwarówki, rywalizującej z „Gońcem Krakowskim” i właśnie „Nową Reformą”, zmienił się w dziennik ogólnopolski, poważny i nowocześnie redagowany. Miał sześć wydań terenowych, kilkanaście dodatków tematycznych i podobno milion czytelników dziennie (kolportowany też nowocześnie, koleją i ciężarówkami, był do dostania nawet za granicą). W szczytowym okresie gazeta osiągała nakład 180 tysięcy egzemplarzy i dominowała na rodzimym rynku aż do 1939 roku.

Redakcja sama siebie chwaliła: „Dzisiaj już wszystkie poważne dzienniki polskie zniewolone przykładem »Kuriera« mają tygodniowe dodatki ilustrowane i dlatego możemy mówić śmiało, że zapoczątkowaliśmy w polskiej publicystyce codziennej nowy okres”.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka