1 obserwujący
72 notki
26k odsłon
419 odsłon

Mit częstochowski sacrum czy oszustwo?

Wykop Skomentuj2

Diana efeska podobnie jak (Asztarte, Artemida, Izyda, Isztar), to starożytne formy kultu królowej niebios. Królowa niebios była znana nawet pod tym, jakże popularnym dzisiaj tytułem, o czym możemy przeczytać w Starym Testamencie, ściślej w księdze Jeremiasza (rozdział 44); tam Jeremiasz definiuje praktykę spalania kadzidła i składania ofiar dla konkretnie królowej niebios, jako grzech, który prowadzi lud do upadku, biedy i zatracenia i w konsekwencji śmierci: - "Ty zaś nie wstawiaj się za tym narodem, nie zanoś za niego błagań ani modłów, ani też nie nalegaj na Mnie, bo cię nie wysłucham. Czy nie widzisz, co czynią w miastach Judy i na ulicach Jerozolimy? Synowie zbierają drewno, ojcowie rozpalają ogień, a kobiety ugniatają ciasto, by robić pieczywo ofiarne dla "Królowej Nieba", a nadto wylewają ofiary z płynów dla obcych bogów, by Mnie obrażać. Czy Mnie obrażają - wyrocznia Pana - czy raczej siebie samych, na własną hańbę?" (Jer.7:16-20).

Legendami i przedstawieniami plastycznymi owszem można „udowodnić” kult niebieskiej królowej, jako chrześcijański, ale już Stary Testament - Biblia oraz liczne wykopaliska z terenu Bliskiego Wschodu dowodzą ponad wszelką wątpliwość, że kult królowej niebios istniał na wiele wieków przed narodzinami Marii. Słowem z niektórymi tradycjami było tak, że gdy chrześcijaństwo stało się religią państwową, poganie zaczęli masowo wchodzić do kościoła wnosząc ze sobą wiele pseudo-biblijnych wierzeń. Wśród nich kult królowej niebios, który owi, nie w pełni nawróceni ludzie, przenieśli na Marię, matkę Jezusa, łącząc w ten sposób oba kulty w jedną całość.

Kult królowej niebios uległ zderzeniu kulturowemu z wiarą w Jezusa Chrystusa, dlatego z perspektywy analizy kulturowej, obrazy i pierwowzory przedstawienia jasnogórskiego; czczone między innymi w Konstan­tynopolu były synkretycznym przejawem sztuki, na którym, to pojawiała się symbolika chrześcijańska z dodatkami pogańskimi, typu aureole za głowami, wskazujące na świętość oblicza, będące niczym innym jak wcześniejszą formą pokazywania znakowo i plastycznie bóstw solarnych przy pomocy dysków słonecznych i zjawisk solarnych: halo słoneczne, gloria, aureola. - Niestety dziś mało, kto doszukuje się w tym kanonie źródłowych, archetypicznych znaczeń, natomiast multiplikuje się owe „tradycyjne” i odnośniki do bóstw słonecznych z powodzeniem budując u wyznawców rozmaitych religii, takie, a nie inne plastyczne i nie tylko plastyczne wyobrażenia świętości.

Hodogetria po polsku może oznaczać: „Tą, która wskazuje drogę”. Drogą na przedstawieniu tego typu jest oczywiście dzieciątko Jezus trzymane na lewym ramieniu, na które Maria wskazuję dostojnym gestem prawej dłoni z długimi palcami. Postać Marii ukazana jest frontalnie twarzą do odbiorcy, najczęściej w półpostaci. Czasem w pełnej figurze. Matka Boska siedzi też na tronie lub majestatycznie stoi, a na jej twarzy widać dostojność, wręcz pomnikowość pozy, w której nie ma miejsca na okazanie poufałości w stosunku, co do Syna, jak to bywa, na innych przedstawieniach. Jeśli chodzi o plastyczną postać Chrystusa, jest ona z gatunku dziecka o dojrzałych, inteligentnych rysach twarzy oraz gestach wskazujących na błogosławieństwo ludzkości, tudzież Jezus w lewej ręce trzyma zwój (od XVI w. także księgę lub kulę). Dostojność tą w kanonie obrazu Hodegetrii, ukształtowała się na dworze cesarskim i miała za zadanie oddać majestat władzy, tj.: porządek z nią związany i być zarazem ikoną sacrum - świętości, w której nie ma miejsca na wyrażanie ludzkich uczuć. Ten kanon surowej w przekazie i majestatycznej ikony stał się popularny zarówno w kręgu sztuki zachodniej jak i wschodnioeuropejskiej.

Obraz "Matki Boskiej Częstochowskiej" już w szczegółach jest półfigurowym wyobrażeniem Maryi panny z dzieciątkiem, ponadnaturalnej wielkości tj.: wysokości 122,2 cm x 82,2 cm szerokości w świetle, natomiast z ramą jest to 137 cm na 97,2 cm. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze grubość deski, czyli 3,5 cm. Obraz wykonany jest techniką temperową na gruncie kredowym, położonym na płótnie i naklejonym na wyrzeźbione deski podłoża. Trzy deski są z drzewa lipowego, nierównomiernie spaczonego. Kolejno deski wraz z malowidłem ujmuje profilowana drewniana gotycka rama, oklejona płótnem i pokryta polichromią. Jak już wcześniej wspomniałem były spore kłopoty z wyznaczeniem pochodzenia obrazu, wynikały one m.in. z tego, że na obrazie znaleziono strzępek płótna, który wskazywał na to, że techniką pierwotną obrazu mogła być technika enkaustyczną, stosowaną we wcześniejszych obrazach starochrześcijańskich.

Przejdźmy do momentu, który ściśle wiąże się z historią pojawienia się obrazu na ziemiach polski, a które układają się w jedną analityczną całość. Zatem - lilie widoczne na szatach Marii, dodano wówczas, gdy obraz znalazł się w posiadaniu węgierskiej rodziny królewskiej z dynastii neapolitańskich Andegawenów (w ich znakach herbowych były, bowiem takie same lilie jak namalowane na obrazie). W przypadku wizerunku częstochowskiego i rozmaitych sprzeczności, jakie on wywołuje, uważa się, że dzieło te trafiło do Polski na bazie powiązań pomiędzy królewskimi rodami. W testamencie królowej Elżbiety (1305-1380), córki Władysława Łokietka i zarazem żony króla Węgier Karola Roberta, wspomina się o obrazie wysadzanym szlachetnymi kamieniami. To Elżbieta Łokietkówna prawdopodobnie kazała ozdobić obraz srebrnymi i złoconymi blachami. Następnie od roku 1380 obraz, możliwie, że tryptyk, stał się własnością Elżbiety Bośniaczki (synowa Elżbiety Łokietkówny), a ta z kolei miała przekazać obraz swojej córce, czyli św. Jadwidze, natomiast, ta ostatnia miała ofiarować obraz maryjny za pośrednictwem Władysława Opolczyka jego obecnym stróżom tj.: Paulinom w Częstochowie, których sprowadzono do Polski z Budy, stolicy Węgier.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale