Tę sprawę ujawniła „Gazeta Wyborcza”: siatkarki Uczniowskiego Zespołu Sportowego „Chrobry” Piła przez całe lata były seksualnie molestowane i poniżane przez swego trenera, i choć się skarżyły, nikt z jego przełożonych nie reagował. W końcu, dzięki mediom, sprawa trafiła do prokuratury, a znany w środowisku trener ostatecznie został skazany prawomocnym wyrokiem sądu. Teraz siedzi w pudle, a zawodniczki domagają się od trenera, działaczy i związku siatkówki – odszkodowania.
Reakcja? „To mi wygląda na próbę wyłudzenia pieniędzy” - mówi prezes związku siatkówki cytowany przez GW.
Można by tu coś żartem, że niby Lepper jego mistrzem, albo kolega Leppera, ale ja, powiem szczerze, mam już dosyć żartów, gdy słyszę o tym nadwiślańskim machoismie. Pamiętam profesora UJ, który drwiąco mawiał, że pewna pisarka jak na kobietę jest dość mądra, pamiętam polityka PO, co to by sobie popatrzył na lesbijki, a o klasykach z Samoobrony już gadać mi się nie chce. Wiem, taka tu tradycja, że kobiety całujemy w rękę, żeby je za chwilę ustawić potulnie w szeregu. Więc nie chcę iść za feministkami i mówić, na przykład, że jest Pani Bóg, bo trzeba walczyć z maskulinizacją w kulturze, ale trzymam kciuki za tymi, którzy chcą dopieprzyć polskiemu chamstwu panującemu na tle seksualnym. Że niby, ha, ha, u nas taki ludowy zwyczaj łapać za dupę, a jak ktoś się skarży, to chyba jakaś próba wyłudzenia…
A może wysyłać córki owych rechoczących macho a la polonaise na praktyki do działaczy Samoobrony? Tak też będzie fajnie?
Ale jest wariant prostszy, minimalny – niechże w końcu polityczni szefowie owych chamusiów zaczną reagować. Każdy ma swego szefa – nawet wielki regionalny działacz sportowy.
Witold Bereś




Komentarze
Pokaż komentarze (3)