Gorące tematy:

2 obserwujących
33 notki
13k odsłon
126 odsłon

Zwierzyna wolna w klatce

Wykop Skomentuj1

image  Dzień 3 listopada, którego patronem jest Święty Hubert, to święto myśliwych. I dla myśliwych przede wszystkim Św. Hubert jest patronem. Polowania hubertowskie to stary zwyczaj. Czy myśliwi będą strzelac do  bażantów wypłaszanych bezpośrednio z klatek? Do kuropatw? Jak to czynili Prezes PZŁ Lech Bloch wraz z Ministrem Środowiska Janem Szyszko w jednym z ośrodków hodowli zwierzyny PZŁ.
Artykuł ukazał się w numerze 11/2017 Lasu Polskiego.
Skoro za humanitarną uchodzi zagłada zwierząt w fabrykach chowu przemysłowego, a za bestialstwo śmierć zadana nożem  w chlewiku czy w wyniku strzału w lesie, to czym jest „zacięcie łowieckie”, by strzelać do „wolnej” zwierzyny w klatkach?

Ludzie  są  głodni  i  chcą  jeść,  a  medialne  doniesienia  z  reguły  gonią za  sensacją.  Najczęściej  pomijają  analizę  i  tylko  prześlizgują  się  po tematach. Lubimy historie krótkie, jednoznaczne. Z wyraźną puentą. Chcemy, by czas, który zaangażowaliśmy w czytanie czy oglądanie nie był bezproduktywny. By zakończył się wyrokiem zgodnym z przesłaniem dziennikarza. To wszystkim wiele ułatwia. 

 Hodowla czy myślistwo?
Gdy hodujemy papugi w klatce, to z całą pewnością trzymamy je w niewoli. Nawet gdyby fruwały po mieszkaniu, nie byłyby chowane w stanie wolnym – ściany stanowiłyby barierę ich swobody i wolności.

Hodowla  zajęcy,  kuropatw  czy  bażantów  w  wolierach  i  klatkach, rozpoczęta  najczęściej  w  sposób  sztuczny  –  w  inkubatorach,  nie odbywa się w sposób naturalny i wolny. Często kończy się tam, gdzie się  zaczęła,  i  po  ubiciu  już  nie  zwierzęta,  lecz  tuszki  trafiają  na  stół hodowcy. Człowiek z lenistwa i dla wygody, oraz z przyczyn ekonomicznych, zamienił naturalne łowiectwo na chów zagrodowy i przemysłowy.  Myśliwska  społeczność  została  zamieniona  na  społeczność rzeźników. To nie jedyna profesja, która służy dziś zbiorowemu zabijaniu na niewyobrażalną skalę, dokonywanemu za murami fabryk, a nie w ciszy leśnej ostoi.   Fabryki, walcząc o rynek, wpływają na ograniczenia innych sposobów chowu zwierząt – różnego rodzaju bariery administracyjne  dla  hodowli  przydomowej  (obrączki,  certyfikaty,  rodzaj paszy, kwoty, rejestry). Oczywiście wszystko to odbywa się pod płaszczykiem dbałości o jakość i zdrowie. Pod pojęciem jakości nie kryje się oczywiście powszechne rozumienie tego słowa. Najczęściej chodzi o powtarzalność bylejakości. Bo fabryki działają najwydajniej, gdy jest utrzymywany stabilny i ciągły standard nie najwyższych lotów, ale za to masowej produkcji.

Fabryki zwierzęcego „holocaustu” nie oburzają dziś tak jak upolowanie pojedynczej sarny. Są proekologiczne? Popierane przez WWF, Greenpeace i setki tego rodzaju organizacji, które organizują głośne medialne  akcje  przeciw  polowaniom.  To  myśliwi  są  bydlakami, a nie naukowcy, fabrykanci, robotnicy fabryk sztucznej paszy, probiotyków, antybiotyków, sterydów, anabolików czy też obsługujący maszyny do zbiorowej zagłady.

Hodowla i śmierć dokonywane w sposób zbiorowy i ciągły są dziś humanitarne  i  pełne  humanizmu.  W  przeciwieństwie  do  hodowli w chlewiku i śmierci zadanej nożem czy w wyniku strzału w lesie lub na polu.


Hodowla bezmięsna
Funkcjonują  jeszcze  działania  ukierunkowane  na  ochronę  zwierząt, które przybierają postać hodowli. Trwający od wieku chów żubra będzie zajmował kolejne pokolenia naukowców, gdyż stado, od początku do dziś, jest obarczone skazą genetyczną chowu wsobnego. Przez ten czas można było rozpoznać właściwości sznurów DNA kilku różnych gatunków  zwierząt,  z  człowiekiem  włącznie,  ale  nie  udało  się  wyhodować  zdrowego żubra.

Hodowla bobra i jego reintrodukcja, w której czynny udział brał Polski  Związek  Łowiecki,  zakończyła  się  sukcesem  niespotykanym  gdzie indziej w świecie. Lecz dziś, by czerpać z tego korzyści, kraj ma straty i problemy, gdyż PZŁ został odsunięty od tematu. Oba przypadki miały pierwotnie jeden cel: ochrona gatunku przed kompletnym wyginięciem.

Każdy tego rodzaju sukces zmienia pierwotne priorytety, czego rozpoczynający projekty z pewnością byli świadomi. Wszystko ma się skończyć w kuchni…

Takimi  hodowlami  są  również  ogrody  zoologiczne.  Nie  spełniają jedynie roli edukacyjnej. To klasyczny bank genów gatunków rzadkich i zagrożonych. Jak wskazuje przykład niedawnego „polowania” w jednym z ogrodów zoologicznych, również takie miejsca mogą być przedmiotem zainteresowania kłusowników, którzy zabili w nich nosorożce, by zdobyć ich rogi. Po tym zdarzeniu zdecydowano w Czechach, by wszystkim zniewolonym nosorożcom, w obawie o ich życie, obciąć rogi. Są ludzie, którzy uważają, że niewolenie zwierząt w ogrodach zoologicznych jest niedopuszczalne, ale większość wciąż jeszcze uznaje zasadność ich bytu.


Myślistwo czy hodowla?
Bywa,  że  hodowane  zwierzęta  nie  trafiają wprost na stół – są wypuszczane na wolność.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale