Pisanie o polityce i wypowiedziach polityków stało się obecnie bardzo powszechne. Zatem i ja, osoba od zawsze bezpartyjna napiszę parę słów. Zacznę od tego, że sporadycznie słuchałam wystąpień różnych prezydentów naszego Państwa. A od czasów rozczarowania polityką rządu z okresu prezydentury p. Wałęsy, tylko chwilami obserwowałam poczynania premierów. Od momentu, kiedy Prezydentem został śp. Pan Lech Kaczyński miałam wrażenie, że na arenie politycznej dzieją się jakieś szopki, zabawy chłopców w piaskownicy, polegające na wyrywaniu sobie foremek, a Państwo żyje jakby gdzieś obok, swoim własnym życiem. Czasami zdumiewały mnie wypowiedzi na temat Prezydenta kraju, a raczej ich ton i treść. Zastanawiałam się jak to jest możliwe, żeby w państwie prawa, można było w taki sposób wyrażać się o Głowie Państwa i to bezkarnie. Obserwowałam też, jak większości nieznana osoba p.Palikota stała się nie tylko rozpoznawalna, ale wręcz chwilami była guru dla niektórych. Za kuriozum uważałam sprawę peronu we Włoszczowej J. Jedyne, czego zawsze jednakowo chętnie słuchałam, to były wywiady ze śp. Panią Marią Kaczyńską. W tych wyśmiewanych gestach widziałam Jej troskę o męża i taką zwyczajną miłość o najbliższego człowieka.
Po 10 kwietnia 2010r. dla mnie jak i dla dużej części Polaków wyraziste i zrozumiałe stało się, że to wytykanie lapsusów językowych Prezydenta L.Kaczyńskiego, tego, że nie chce podpisać niektórych ustaw, gdyż wg Jego oceny i części polityków nie były one korzystne dla Polski, że L.Kaczyński chce być obecny w Brukseli, gdzie p.Tusk tak chętnie na wszystko się zgadzał, aby móc mieć większy wpływ na suwerenność i samodzielność decyzyjną naszego Państwa, a także na jego pozycję w Europie, służy jedynie ośmieszeniu tego Człowieka. Nie było w wypowiedziach polityków PO niczego co wskazywałoby na chęć współpracy, na próbę zrozumienia polityki, projektów opozycyjnej partii, ale celem stało się zwalczanie PIS. Kiedy Pan Premier Jarosław Kaczyński (to też ciekawe, że wobec wszystkich byłych prezydentów i premierów nadal tak się ich tytułuje, poza p.J.Kaczyńskim) postanowił kandydować w wyborach na Prezydenta kraju, natychmiast odezwały się głosy, o tym, że jest farbowanym lisem, że zmienił swoje zachowanie tylko na wybory, że jest nadal małym, mściwym człowieczkiem, itd., itp. To te głosy, jako pierwsze zaczęły mówić o jakiejś zmianie Pana J.Kaczyńskiego. Ja osobiście nie widziałam żadnej zmiany poza wyglądem. W przerażająco smutnych oczach i twarzy, która w jednej chwili postarzała się o lata, nie widziałam tej nienawiści, o której tak chętnie rozpisywano się w komentarzach internetowych. Krytykowano w tym Człowieku wszystko. Nie taki miał garnitur, nie tak przeżywał żałobę, nie wtedy, co trzeba powiedział mamie o śmierci jej bliskich, za mało, albo za dużo wspominał o Smoleńsku. Z Jego wypowiedzi często wybierano pojedyncze słowa, wyrwane całkowicie z kontekstu, aby tylko pokazać, że się nie zmienił. J Jakie to żałosne. Tak samo przykre, wręcz niezrozumiałe jest to, jak bardzo ludzie dają sobą manipulować, że nie starają się zrozumieć sensu wypowiedzi tego człowieka, a od razu wierzą w czyjeś interpretacje, czy wypowiedzi z drugiej ręki. A przecież wystarczyło wejść na stronę Pana J.Kaczyńskiego, czy Yuotube i jeszcze raz samemu w spokoju odsłuchać niektórych wypowiedzi. Można się z nimi zgadzać, nie zgadzać, ale nie dopatrywać czegoś, czego tam nie ma. Każdy, kto chociaż raz w życiu był wyśmiany (w szkole, na podwórku, w pracy, na ulicy), doskonale wie, jak łatwo jest znaleźć coś, co można lekko zmodyfikować lub przedstawić w takiej wersji, jaka jest wygodna, aby zmienić sens wszystkiego i zrobić z kogoś pośmiewisko.
Dla dziennikarzy najważniejsze jest obecnie, co zrobi Pan J.Kaczyński, jak się zachowa, w jakim przyjdzie garniturze i czy przyszedł, czy nie, na uroczystość osoby, która z pogardą wyrażała się o Jego śp.Bracie, która przyjaźni się z kimś, kto w swoich oskarżeniach, impertynencjach przechodził wszystkie granice kultury, a nie pytania o zadłużenie kraju, o ustawę kompetencyjną, o precyzyjne najbliższe reformy jakie rząd zamierza przeprowadzić. To stało się nieważne. Dzisiaj oczekuje się, że brat zapomni o śmierci brata i nie będzie oczekiwał wyników śledztwa, nie będzie niepokoił się jego kierunkiem. Czy ktoś z Was, kto kiedykolwiek stracił kogoś w dziwnych okolicznościach, nie chciał, nie robił wszystkiego, nie domagał się, wyjaśnienia sprawy? W tym przypadku chodzi też nie tylko o Brata, Bratową i 94 inne Osoby, ale jakby dodatkowo o wyjaśnienie śmierci Prezydenta RP. Próbuje się to zbagatelizować. Dlaczego? Bo ludzie nie chcą już o tym słuchać? To ci, którzy nie chcą niech nie słuchają, niech posłuchają o zielonej wyspie, o tym, że woda spływa do Bałtyku, przemówienia z zaprzysiężenia niczym z czasów PRL-u, a inna część społeczeństwa polskiego będzie słuchać i czekać na odpowiedzi na pytania, jakie sobie zadają, i jakie zadają inni w tej sprawie.
Dzisiejsze spotkanie Pana Premiera Kaczyńskiego z dziennikarzami, pokazało wyraźnie, jak jedna z dziennikarek manipulowała wypowiedzią p.Kaczyńskiego. Przedstawiła jego odpowiedź na pytanie, tak jak chciała, aby ona brzmiała (dot. zakończenia wojny polsko-polskiej i odejścia z polityki pewnych ludzi). To spotkanie pokazało też jak bardzo Pan J.Kaczyński musi być przewidujący, które z Jego stwierdzeń zostanie natychmiast wytknięte, wykorzystane i od razu je tłumaczył, aby uniknąć kolejnych manipulacji (np. co rozumie przez stwierdzenie, że p.Komorowski został Prezydentem przez nieporozumienie, co oznaczało, że nie wygrałby wyborów, gdyby ludzie wiedzieli, że jego najistotniejszą i pierwszą decyzją będzie przeniesienie krzyża). Pytania dziennikarzy nie dotyczyły ważnej kwestii, którą poruszył na tym spotkaniu p.Kaczyński (ustawa kompetencyjna i zaniżenie roli Polski), ale przede wszystkim, dlaczego nie było Go na zaprzysiężeniu i o Jego zaangażowanie w sprawę Smoleńska. A zapomniałabym, problem istotnym było też to, jakim prawem opozycja krytykuje prace rządu i jak się ma wołanie o zakończenie wojny polsko-polskiej, do dzisiejszych wypowiedzi. Dokładnie tak się ma, jak p.Kaczyński powiedział. J Cóż oczekiwania jak za czasów PRL.
Z drugiej strony patrząc na scenę ściskających sobie ręce 3, byłych i obecnego Prezydenta, dodając do tego towarzystwo p.Jaruzelskiego, właściwie, czego można oczekiwać?
Nie wolno krytykować PO, nie wolno też niczego oczekiwać od rządu i należy przyjąć pokorną, wręcz służalczą pozycję wobec UE, ale za to wolno opluwać śp.Prezydenta, krytykować za wszystko Pana J.Kaczyńskiego i ogólnie cały PIS. Taka komunistyczna obłuda. Nie zawsze pokora i uśmiechy są właściwe. Coś takiego jak honor istnieje nawet w demokracji. Nie każdy jest p.Kwaśniewskim, dla którego demokracja oznacza, chyba coś innego, niż dla każdego Polaka, czy p.Wałęsą zmieniającym zdanie w zależności od pogody. Osobę p.Marcinkiewicza, chyba jedynego bezrobotnego w kraju, dla którego najważniejsze osoby w Państwie, były zaangażowane w poszukiwanie pracy, pominę z wielu przyczyn.
Może w ramach tej zgody tak często głoszonej przez Prezydenta Komorowskiego, rząd PO zacznie, mając na celu przede wszystkim dobro Polaków, przyjmować projekty zmian od PIS. To jest tak samo proste, jak mówienie, że P.Kaczyński się pogniewał. Wszak przyjęcie projektu, nie oznacza jego akceptacji, a może stać się np. rozwiązaniem jakiegoś problemu.
Każda partia, każdy rząd popełnia błędy, ale mnie Polkę, w dodatku 40 letnią, wykształconą, bezrobotną Polkę, interesuje to, jaka jest kondycja i pozycja kraju, w którym mieszkam, jakie mam szansę na otrzymanie pracy i z czego mam żyć, oraz co rząd, ten obecny rząd zamierza w tym aspekcie zrobić (jak na razie zamiast w takiej skali podnoszenia podatków, bo to jedynie zwiększy bezrobocie i spowolni rozwój gospodarczy, proponowałabym zmniejszenie administracji i wydatków), a nie to, czy Pan Kaczyński ma za ciemny, czy za jasny garnitur.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)