Zapewne każdy uważa, co zresztą byłoby logiczne i zgodne z Konstytucją, że najważniejszą Osobą w RP jest Prezydent. A tymczasem słuchając TV, czytając większość gazet, informacji z portali internetowych, wychodzi na to, że najważniejszą Osobą w RP jest ... były Premier, Pan Jarosław Kaczyński, obecnie poseł na Sejm i prezes PIS.
Jak się zachował, co powiedział, gdzie poszedł, a gdzie nie poszedł, jaki miał nastrój, czy spojrzał prosto, czy krzywo, stało się tematem nadrzędnym każdych wiadomości. Co Ci Panowie Kaczyńscy w sobie mają takiego, że i śp.Prezydent i były Premier ciągle są przedmiotem dywagacji? Nie wiem. Wydają się być zwykłymi Polakami, a jednak chyba nie są, skoro sytuacja finansowa kraju, brak reform, o których mówi się od bardzo dawna, wyprzedaż majątku narodowego, a pomimo tego pusta państwowa kasa, zanik produkcji, zniszczenie Polski jako potentata w produkcji cukru, sprzedaż Stoczni, bez sprzedaży i zielona wyspa, bardziej przypominająca bagno, są niczym istotnym, wobec tego, w jakim nastroju jest Pan J.Kaczyński.
Kiedyś reformom przeszkadzało veto śp.Prezydenta, z którym również zaczynano i kończono dzień, a teraz już nie Prezydent, ba nawet nie Premier, a 1 poseł spośród 460 posłów. To On ma wpłynąć na ludzi, aby niezbyt rozsądna decyzja Prezydenta Komorowskiego o usunięciu krzyża (a można było zrobić najpierw pomnik i rozpocząć rozmowy o przeniesieniu krzyża) zażegnała to, co miało i ma miejsce. To On ma obowiązek być obecny na zaprzysiężeniu Prezydenta, bez względu na wcześniejsze wypowiedzi p.Komorowskiego. To On ma się zmienić i poziomem swoich rozmów dorównać ludziom takim jak p.Bartoszewski, p. Niesiołowski, czy były biznesmen. Sądzę też, że najlepiej byłoby, aby to On właśnie, podobnie jak p.Marcinkiewicz, czy p. Sikorski, (zapewne nie jak farbowane lisy), stał się Człowiekiem myślącym dyplomatycznie i przeszedł po jednej słusznej linii, do innej ogólnie nam panującej partii (poczułam powiew PRL-u). Ta partia albo by Go łaskawie przyjęła po konstruktywnej krytyce, albo odrzuciła z dumą. Tylko co wtedy tłumaczyłoby, to całe nic nieczynienie rządu? Zapewne wówczas każdego dnia omawiana byłaby niezwykle eleastyczna postawa PO wobec byłego członka PIS. I jaki nasuwa się wniosek? Czy tak, czy inaczej, to nie POLSKA, nie Prezydent, a Osoba Pana Jarosława Kaczyńskiego nadal byłaby najważniejsza.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)