Pewien pan powiedział, że najwyższą formą zaufania jest kontrola. Od kontroli do nadzoru nie daleka droga, wszak kontrola to element nadzoru. A czym jest m.in. nadzór? Władczym oddziaływaniem. Dlatego tak bardzo należy uważać, aby ta kontrola, nie stała się dominującym nadzorem.
Państwo w Konstytucji nadaje rodzinie, także każdemu swojemu obywatelowi prawa, obowiązki i gwarantuje opiekę, ale nie powinno bezwzględnie ingerować w podstawowe prawa rodziny dotyczące metod wychowawczych dzieci. Czy dziecko ma inne prawa, co do godności osobistej, nietykalności cielesnej, życia i zdrowia, niż dorosły? NIE. Czy Konstytucja RP, dziecku takie prawa odbiera? NIE. Czy to dorosły ma wychowywać dziecko, czy odwrotnie? Czy to dziecko ma mieć możliwość manipulowania dorosłymi? Chyba TAK.
Wszystko, co nie sprawdziło się „na zachodzie”, Polska była zobowiązana zachłystując się tą swoją dziwnie pojętą wolnością, przejąć. Najpierw bezstresowe wychowanie dziecka. Bezstresowe, a w efekcie zmierzające do wychowania człowieka, który nie potrafi sobie poradzić z w trudnych sytuacjach i któremu wydaje się, że dla wszystkich jest pępkiem świata. Rodzicom bezstresowe wychowanie skojarzyło się z brakiem jakiegokolwiek wychowania, w tym wpojenia chociażby podstawowych zasad kultury. Zapanowała pajdokracja. Ale Państwo doszło do wniosku, że w ramach przeciwdziałaniu przemocy i istnieniu przepisów konstytucyjnych, przepisów karnych wprost zabraniających zabijania, znęcania się psychicznego i fizycznego, itd. nad drugim człowiekiem, zatem i dzieckiem, postanowiło zdominować wychowywanie dzieci przez rodziców. Dało możliwość dziecku manipulowania w imię prawa, rodzicem. Czy to dziecko będzie zdawać sobie sprawę o końcowych skutkach, czy umieszczeniu go w rodzinie zastępczej? NIE.
A co zaszkodzi, jak rodzice nie puszczą na imprezę 13-latki, zadzwonić na Policję i powiedzieć, że rodzice w domu siedzą i piją? Nic. Policja przyjedzie, bo nie ma wyjścia, wejdzie do domu, w którym rodzice obchodzą ze znajomymi awans, imieniny, czas wolny i faktycznie, oprócz wielu innych czynności, jako dorośli, piją alkohol. I co zrobi Policja? No właśnie. Jakie to możliwości, wręcz, jakie obowiązki nakłada Państwo na pracownika socjalnego i Policję? Czy dziecko doczyta to, zanim zadzwoni, aby ukarać swoich rodziców, za to, że próbują wychować swoje dziecko zgodnie z własnym przekonaniem i w trosce o życie i zdrowie dziecka? NIE. W obecnej sytuacji łatwiej odebrać rodzicom dziecko, niż adoptować to, którego nikt nie chce. Czy na tym ma właśnie polegać rola Państwa? Chyba TAK. Jak widać era Pawłów Morozowów powraca, a pewna scena z filmu „Gdzie jest Fred?”, stanie się normą.
Normalna rodzina nie katuje, nie dręczy, nie pozbawia życia i zdrowia swoich dzieci. A nienormalna, to, czy dziecko im zabiorą, czy nie, ma głęboko gdzieś. No chyba, że łączy się z tym odbiór paru groszy z pomocy społecznej. Zatem, o co chodzi naszemu Państwu, w tej nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie? Czyż nie wystarczyło jedynie zapisami umożliwić natychmiastową eksmisję i wprowadzić zakaz zbliżania się do ofiar, KATOWI?
Rozbicie rodziny, byle jak, pomimo tytułu, wykształcony człowiek, nie rozumiejący tekstu mówionego, ani pisanego, w państwie, gdzie króluje bezrobocie i niszczenie gospodarki, to gwarancja bezkarnych rządów i wprowadzania decyzji, które niszczą kraj, a przecież Rzeczpospolita Polska jest dobrem wszystkich obywateli, a obowiązkiem każdego obywatela RP jest troska o wspólne dobro. Czyż rodzina i dzieci nie są wspólnym dobrem? Czy prawidłowo wykształcony człowiek, to nie wspólne dobro ?
Dlaczego uchwalenie tych zmian, stało się niemal priorytetem dla obecnie nam panujących? Dlaczego klęski wychowawcze innych państw, nie stały się przestrogą? Dziwne priorytety ma obecny Prezydent (ojciec kilkorga dzieci, co sam podkreślał wielokrotnie chcąc wykazać, wykrzyczeć stan cywilny i brak potomstwa Pana J.Kaczyńskiego), patrząc na jego decyzje podjęte w ciągu tych 3 ostatnich m-cy. W obecnej chwili pozostała tylko wiara w rozsądek pracowników socjalnych. NIESTETY (normę działań pracowników socjalnych doskonale pokazuje film "Tato"). Ale o tym mówiło się przez kilka dni. W końcu to nie chodzi o natężenie wzroku Pana Premiera J.Kaczyńskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze