Czytam wiele notek na różnych blogach. Z ich treści dosyć łatwo jest wywnioskować większą, czy mniejszą sympatię dla tej, czy innej partii. Dyskusja, wymiana poglądów, zdań, bez inwektyw są zrozumiałe i nawet wskazane, ale w niektórych przypadkach, to nie jest tylko wyrażanie opinii, przedstawianie spostrzeżeń i zapoznawanie się z odmiennymi sugestiami, przemyśleniem tych różnic, ale radykalnym odrzuceniem innych poglądów, niż oczekiwane. Taka postawa kojarzy mi się niezmiennie z fanatyzmem w jednym przypadku, a w drugim z dewocją. Niezmiennie jednak zarówno fanatyzm jak i dewocja, są czymś przepełnionym niechęcią, wrogością, wręcz chwilami nienawiścią do adwersarza. Takie nastawienie zaciera granice obiektywizmu i logicznego myślenia, a wiedzie ku jawnemu podziałowi.
W każdej partii są ludzie, których celem jest nie dobro kraju, a głównie własny interes. Wśród wierzących każdego wyznania. znajdą się ludzie tak przekonani jedynie o swojej właściwej postawie, że gotowi będą zlinczować chociaż słowami - innych. Dlatego właśnie człowiek ma rozum i wolną wolę, aby wiedzieć kiedy powiedzieć dość i jak zapanować nad czymś, co wymyka się spod kontroli.
Zacznę od sprawy Krzyża. Został On postawiony spontanicznie przez harcerzy. Dzisiaj sądzę, że gdyby harcerze wiedzieli, jaką kartą przetargową stanie się ten Krzyż, nigdy by go tam nie postawili. W momencie jednak, kiedy tam stanął, nikt nie przypuszczał, że dojdzie do takich rozgrywek. Oczywiście pierwszy rozpoczął je p.Komorowski swoją przedziwną decyzją. To ona była przyciskiem uruchamiającym całą machinę. Dlaczego to zrobił? Albo z bezmyślności, albo też, aby tradycyjnie odwrócić uwagę ludzi od istotnych problemów, których sprawująca władzę grupa ludzi, nie potrafi rozwiązać. Ludzie wyzwanie przyjęli. Pojawiły się postulaty, o których wcześniej nikt nawet nie wspominał. Czy zatem te postulaty są wynikiem walki z PO i Prezydentem wybranym przez ¼ uprawnionych do głosowania? Czy też faktycznie zaczęto o nich mówić dopiero po decyzji Prezydenta, gdyż dla każdego Polaka logiczne było coś takiego, jak godziwe uczczenie tragicznej śmierci Prezydenta RP i 95 towarzyszących mu Osób – tego zapewne się nie dowiemy? Media doskonale odnalazły się w roli propagatora tematu zastępczego i ośmieszania ludzi niechętnych przeniesieniu Krzyża, zanim nie powstanie pomnik. Zacietrzewienie jest z obu stron, a Krzyż stoi pośród tego samotny i jest kartą przetargową jednych i drugich. Czy tak powinno być? Nie! Czy Polacy mogą domagać się w inny sposób upamiętnienia śmierci Ofiar? Na pewno. Są manifestacje, happeningi, można też przychodzić pod tę przedziwną, bo nie wiem kogo upamiętniającą tabliczkę i stawiać lampki, ale ten symbol chrześcijaństwa jakim jest Krzyż, przestać traktować i dawać traktować, jak tarczę. Jak już pisałam w innej notce, najbardziej w tym wszystkim jest zdumiewające to, iż część ludzi bawi się doskonale, widząc to, co się dzieje, pomimo, że sami identyfikują się z chrześcijaństwem.
Zatem jak widać, każdy dąży do osiągnięcia celu swoimi metodami szukając winnych i oskarżając siebie nawzajem, oraz zrażając tych, którzy na początku nie wiedzieli, o co w tym wszystkim chodzi.
A przecież każdy normalny Polak chce, aby w godny sposób po uzgodnieniu z przedstawicielami rodzin, harcerzy, przeciwników przenoszenia Krzyża itd. i wybraniu formy upamiętnienia katastrofy oraz sposobu, a także terminu uroczystości z tym związanej - uczcić śmierć tych Osób. Ale Krzyż należy przenieść teraz i czuwać nad realizacją postanowień. A jeżeli nie dojdzie do zawarcia porozumienia, stale przypominać i czuwać nad tym, aby upamiętnienie śmierci Prezydenta RP i 95 Osób odbyło się zgodnie z wolą większości, a nie jak to planuje p.Prezydent Warszawy. Świadoma decyzja ludzi o pozwoleniu przeniesienia Krzyża nie będzie przegraną, jeżeli nadal ludzie będą domagać się upamiętnienia, ale na pewno będzie zaskoczeniem i sprawi, że nie będzie czym odwracać uwagi od planów i poczynań władzy. Będzie też okazaniem szacunku dla tego Krzyża i uniemożliwieniem naigrywania się innym z tego symbolu.
Teraz zaś, przede wszystkim należy zająć się teraźniejszością, bo ta obecna walka, przysłoniła już bardzo wiele różnych zagadnień: podatki, ubezpieczenia, bezrobocie, podpisanie umowy o dostarczanie gazu, przejęcie publicznej TV przez jedną partię w imię odpolitycznienia, i zbliżające się wybory samorządowe. Pamięć jest bardzo ważna. Tak jak historia, tradycja i rodzina. Ale żyć trzeba i skupić się na tym, co dla przeciętnego Polaka oznacza jego być, albo nie być, bo jak nie tak dawno Kandydat na Prezydenta RP powiedział – POLSKA JEST NAJWAŻNIEJSZA. Polacy to wspaniały Naród, pomimo jakże wielu naszych wad i jeżeli nie MY, to kto zadba, aby do końca nie ograbiono naszego Państwa? Wkrótce w TV zacznie się propaganda mająca na celu pozyskanie poparcia dla swoich kandydatów w wyborach samorządowych. Będziemy patrzeć na zakłamane sondaże i słuchać o sukcesach jedynie słusznej partii. Niektórzy, szczególnie Ci niezdecydowani, będą chłonąć jak gąbka podsuniętą im wizję rzeczywistości, a wtedy wynik będzie łatwy do przewidzenia. Czy o to nam chodzi? Chyba nie.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)