Od pewnego czasu zastanawiam się jacy jesteśmy - my Polacy. I tak słuchając komentarzy w TV zaraz po wypadku autobusu w Niemczech, przyszło mi do głowy, że jesteśmy w 100% zakompleksieni do granic możliwości. Z czego to wynika? Zapewne z tego, że przez wieki byliśmy uzależnieni od obcych. Zaborcy, wojny, potem ZSRR, czyli też pewna forma zaboru. To wszystko sprawiło, że ciągle przed kimś się płaszczyliśmy, a nasze panujące władze obojętnie czy wybrane demokratycznie, czy też poprzez sfingowane wybory, zawsze czuły i czują się zobowiązane działać nie na korzyść własnego Narodu, a po to, aby zdobyć chociaż odrobinę uśmiechu od obcego. I to właśnie zauważyłam po katastrofie pod Smoleńskim, a obecnie po wypadku w Niemczech. Szczególnie ten drugi idealnie ukazuje naszą mentalność. Według wszystkich gwiazd na niebie, wypadek spowodowała obywatelka Niemiec. Polski kierowca jechał z odpowiednią prędkością, nie był zmęczony, autokar chociaż nie posiadał pasów, był sprawny (przynajmniej z dotychczasowej opinii), a tymczasem dziennikarka TVN za wszelką cenę chciała wydobyć od gościa programu, że wina leży po polskiej stronie. Było to tak sugestywne, że aż gość zwrócił na to uwagę. Słuchając z kolei relacji niemieckich przedstawicieli władz, to tam starano się jak najmniej mówić na temat przypuszczalnej sprawczyni wypadku, a przede wszystkim o opiece i pomocy dla rodzin poszkodowanych i ofiar, o opiece medycznej, stanie zdrowia pacjentów. Jaki z tego wniosek? Otóż taki, że niemieckie Państwo chroni swojego obywatela, bo to jego obowiązek. Kiedy wina zostanie obywatelowi udowodniona, wówczas poniesie on karę, ale Państwo nie robi nic, aby oskarżać zanim nie zostanie przeprowadzone postępowanie i nie zapadanie wyrok. Tymczasem służalczość Polaków każe im się płaszczyć nawet, gdy wszystko wskazuje na niewinność polskiej strony. Podziękowania za opiekę - jak najbardziej, ale doszukiwanie się na siłę winy po stronie Polaków, czy też dziękowanie przez większość relacji ze spotkania z dziennikarzami za coś, co jest naturalne w XXI wieku, szczególnie, gdy wszystko wskazuje na winę strony drugiej, trochę dziwne.
Zapewne taka postawa jest wynikiem tych uśmiechów i zgody, która buduje. Zapomnienie o własnej godności i mentalność niewolnika. To jest też przeczyną niezwykłej niechęci do jakiejkolwiek władzy, która walczyłaby o dobro tego kraju. Stąd wręcz nienawiść do tych, którzy myślą inaczej. Czy tak wygląda demokracja? Czy taka jest rola władzy? Im bardziej nieudolna władza, tym bardziej nienawistna w stosunku do opozycji, wręcz nie uznająca opozycji jako sprzecznej z mentalnością niewolnika, a służalcza wobec obcych.
Człowiek, który na wszystko się zgadza, który boi się mieć swoje zdanie, który jest skłonny przepraszać za to czego nie zrobił i dziękować za to, co jest naturalne, nigdy nie zdobędzie szacunku innych, a już szczególnie tych, którzy są silni i tylko siła jest dla nich argumentem do liczenia się z drugą osobą. I nie mam tu na myśli siły fizycznej. Może zatem czas najwyższy zacząć się cenić, aby mieć szansę na szacunek u innych? Na pewno czas.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)