BeataP BeataP
582
BLOG

Nie daje mi spokoju to obowiązkowe ubezpieczenie.

BeataP BeataP Polityka Obserwuj notkę 6

Rozmyślając o tym, jak to możliwe, aby ustawodaca nie będący stroną umowy pomiędzy ubezpieczonym, a OFE, zmieniał jej warunki, postanowiłam się z nią zapoznać. I cóż takiego wyczytałam - w sumie, niewiele. Zabrakło mi w niej tego co najistotniejsze - wysokości składki jaka będzie odprowadzana na mój indywidualny rachunek w OFE-e. Zaczęłam zatem czytać ustawę o  o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych i ustawę o systemie ubezpieczeń społecznych i w tej drugiej w art. 22 określona jest składka jaka ma być odprowadzana z ZUS-u do OFE ze składki emerytalno-rentowej wpłaconej przez pracodawcę na konto pracownika w ZUS-ie. Wynika z tego, że ustawodawca dokona jedynie zmiany art. 22 ustawy o syst.ubezp.społ. nie wnikając w treść umowy zawartej pomiędzy obywatelem, a OFE. Ilu przeciętnych obywateli podpisując deklarację o przystąpieniu do OFE w 1999r. zdawało sobie sprawę z tego, w jak prosty sposób zasady gry zostaną zmienione w trakcie gry? Zapewne bardzo niewielu.
Zapomnieliśmy zszkowani trasformacją dziejową w 1989 roku (pomimo upływu od tej zmiany 10 lat), że zapowiedź polityków bez względu na przynależność partyjną, to nie słowo dżentelmena. Ustawodawca zadbał głównie o własny interes, a słowa nie dotrzymał w niczym. Ani co do wysokości składki do OFE, ani, że skutki reformy emerytalnej będą pokryte z prywatyzacji, a nie przejedzone przez wszelkiej maści rządy.

Oczywiście nie zapominajmy, że poza pewną grupą wiekową nikt więcej nie ma wpływu na to, czy przystąpił do OFE, czy też nie, bo po prostu jest to obowiązek narzucony przez ustawodawcę. A swoją drogą to kuriozalne ze strony ustawodawcy, że tak bardzo zadbał o interes prywatnego przedsiębiorcy i to akurat tego jednego przedsiębiorcy. Tak sobie myślę, że gdyby tak nałożyć na każdego pracownika obowiązek odprowadzania części wynagrodzenia na konto swojego pracodawcy (nawet z zastosowaniem nadzoru państwa jak ma to miejsce w przypadku OFE), który za przyjmowanie, obracanie tymi zwrotnymi pieniędzmi (ale dopiero po latach) będzie mógł naliczyć sobie stosowną prowizję, to znacznie zmniejszyłaby się upadłość firm. Tylko, czy wówczas ktokolwiek chciałby być pracownikiem?

Ustawodawca dał możliwość zarobienia jednemu przedsiębiorcy i w każdej chwili tak naprawdę może korzystając z zapisów stworzonej przez siebie ustawy, całkowicie zlikwidować owo OFE. I kto na tym wszystkim tracił i traci? My, którzy czy chcemy, czy nie chcemy musimy płacić składki ubezpieczeniowe. Ustawodawca jednak mając do nas ograniczne zaufanie ten obowiązek odprowadzania składek nałożył na naszych pracodawców. I pomyśleć, że my wybierając właściwie obcych sobie ludzi, którzy nabrali doświadczenia zawodowego poprzez swoje wieloletnie kadencje i 20-letnie zmiany stanowisk (czasami mam wręcz wrażenie, że i wybory są zbędne) obdarzyliliśmy ich większym zaufaniem, niż oni nas. Zatem do kogo dzisiaj te pretensje? Mądry Polak po szkodzie? Tylko dlaczego tę szkodę wyrządza własne Państwo?

Patrząc na to wszystko nasuwa się tylko jeden wniosek - Państwo i OFE są przeciwko przeciętnemu obywatelowi. Dlaczego? Bo tylko oni czerpią korzyści z naszych bezwzględnie odbieranych składek przez okres i w wysokości, wg potrzeb Państwa, a nie z myślą o nas - przyszłych emerytach.
 

BeataP
O mnie BeataP

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka