
Odwet sędzi Magdaleny Banasiuk za zawiadomienie o przestępstwie?
NOTA
Przeparszam za błedy literowe. Jestem po ciężkim paraliżu. Czasami mam jeszcze kłopoty ze wzrokiem.
W dn. 21 sierpna 2012 roku na sali sądowej Sądu Rejonowego w Sieldcach orzekała sędzia Magdalena Bansiuk w sprawie błędu medycznego. Zbędne jej były ekspertyzy biegłych sądowych. Orzekła bez biegłych, że błędu medycznego nie było. Pisała nawet, że błędne leczenie nie jest przedmiotem sprawy. Coż była niezawisla wiec nie wiem czego dotyczyła jej sprawa skoro nie błędnego leczenia. Nie było też fałszerstwa dokumentów medycznych wedle sędzi Banasiuk Tych dokumentów nie było w aktach sprawy. Prok. Katarzyna Wąsak prowadząc śledztwo w sprawie podorbienia dokuemntów nie zabezpieczyła ich. Sedzia Banasiuk nie widziała w tym uchybienia prokuratorki. Fałszerstwa nie było wedle prok. Wąsak i sędzi Bansiuk. Sedzia Banasiuk nie widziała wprawdzie dokumentów ale to było dla niej zbędne by orzec, że nie zostały podrobie. Czy było jednak przestępstwo i jak je udowodnic skoro nie mam dostępu do oryginałów by je udowodnic. Nikt nie ma. Lekarz nie wydał ich później na żądanie PZU SA i na żadanie Sądu rejonowego w Sieldcach. Nie dają mi dostępu do oryginałów ani lekarz, ani prok. Maria Kempka, ani prezes Sądu Rejonowego w Siedlcach Iwona Więckiewicz.
W roku 2013 złożyłem zawiadomienie do prokuratury o możliwym przestępstwie prok. Katarzyny Wąsak, sędzi Magdaleny Banasiuk i Marii Kempki - Porkurator Rejonowej w Siedlcach. To było w czercu 2013 roku. Zrobiłem to dlatego, że moja skargę na Prokuraturę Rejonowa w Sieldcach Pani Prok. Alicja Denowska-Janiuk z Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie uznąła za "zawiadomienie o przestępstwie". Nie pisała o mozliwości popełnienia przestępstwa tylko wprost "zawiadomienie o przestępstwie". Było ono dla niej oczywiste? Pewnie tak. Już miesiac później w lipcu 2013 roku sędzia Banasiuk nakazała wszcząc śledztwo, że ja nękam rzekomo lekarza o wydanie mi mojej dokumenatcji medycznej. Mam niby nękac od grudnia 2011 roku. Ano w grudniu 2011 roku wysłałem pocztą wniosek o udostępneinie m określonej dokuemantcji tj. badań USG. Przygotowywałem soje leczenie w Szwajcarii i potrzebowałem komplet dokumentów. Lekarz wniosku nie przyjął. mi zdychają nerki. Jedna prawie zdechła a druga zdycha. No i mam klamac o przewinach lekarza w kweii mojej dokuemantcji.
Dokladnie niczego konkretnego poźniej Żmudziński nie wskazał ale tak ogólnie. Ot po prostu "za kazdym razem pouczony" kłamałem w kazdym postępowaniu, w którym żaden prokurator mimo za kazdym razem składanego wniosku nie zabezpeiczył dokumentów z mojego leczenia. To takie ogólnie "za kazdym razem" gdy Żmudziński dokumentów nie widział. Totalny szwindel, o którym jeszcze poniżej. Niemniej okres przestępstwa obejmu nomen omen dzień 21 sierpnia 2012 roku, gdy sedzia Bansiuk ustanowiła fałsz stanem prawnym w Polsce, że w dn. 29 lipca 2011 roku o godz. 20.30 miałem wizytę ambulatoryjną u lekarza. Potrafiłem udowodnic, że o tej godzinie jestem w domu i rozmwiam przez telefon. Nieistotna okolicznosc dla Banasiukowej. Wizyta się odbyła. Wnioskowąłem wiele razy, by ustalic miejsce mojego pobytu. Mialem płaczenia z trzech numerów telefonów. Wnioski odrzucono. Nadto ta Banasiuk w slad za prok. Wąsak stwierdizly, że lekarz nie drukowął zdjęc USG w dn. 10.02.20111 roku. lekarz zeznał, że "może" nie drukował. Sędzia z prokuratorką były bardziej gorliwe i orzekły, że na pewno nie drukował. Kto zatem kłamał o mojej dokumentacji? Ja czy Banasiuk z Wąsak? Pytam, bo nawet lekarz nie mówił tego co one postanowiły. Tak tuszowały gorliwie?
Ukazał sie pierwszy artykuł w "Gazecie Wyborczej". Publicznie poinformowao że moje dokuemnty medyczne sa sfalszowane. Zarówno w szpitalu jak i w gabinecie prywtanym pracownik tego szpitala. Poinformowano, że lekarz nie wydaje mi dokumentacji na moje wnioski. Co na to prokuratura? W tydzień po publikacji w "Gazecie Wyborczej" postanawia mnie oskarżyc o nękanie lekarza i kłamstwa wobec mojej dokumenatcji medycznej. Oskarża mnie o okres od grudnia 2011 eroku do września 2013 roku. Pytanie: dlaczego nie oskarzyła mnie we wrzesniu 2013 roku tylko po artykule pani Kolińskiej-Dabrowskiej w lutym 2014 roku? No cóż... "Gazety Wyborcza" wytraciła ze snu prokurature w Sieldcach. Trzeba było mi zamknąc usta wszak i mediom próbowac zamknąc. Nie udało sie i sie nie uda. Następnie prokuratura stwierdza, że jestem chory psychicznie na podstawie opinii Jadwigi Orzechowskiej-Borucińskiej i Doroty Sznajder-Borkowskiej, które taką opinie napisały. Opinię wydały "zaocznie" bez badania mnie. Ot na zamówienie prok. Żmudzińskiego. Tę pierwszą ustanowił biegłą prezes Mirosław Sokólski. Kobieta od wielu lat nikogo nie leczyła w podmiotach medycznych - tak przynajmniej wedle naszych recherches. Pytałem sedziego Sokólskiego gdzie jego biegła z medycyny jest lekarzem. Nie podał. Nigdzie nie prowadzi praktyki wedle naszych ustaleń. I to chyba od 10 lat. Niemniej prezes Sokólski stwierdził u niej "wiedzę specjalną" i jest jej gwarantem.
Sznajder-Borkowska i Orzechowska-Borucińska to koleżanki lekarza i jego matki. Tak jak one matka lekarza jest też psychiatrą. Zaznaczam, że jedynie "językowo" mówię o Orzechowskiej-Borucińskiej jako lekarzu psychiatrii, bo nigdzie - wedle ustaleń moich i Redakcji "Gazety Wyborczej" - nie wykonuje ona zawodu lekarza medycyny i nie jest w żadnym podmiocie medycznym lekarzem psychiatrii. Tylko wedle gabinetu prezesa Sokólskiego jest tym lekarzem psychiatrii. Ma prawo wykonywania zawodu ale go nie wykonuje w podmiotach medycznych. Tak jak prok. Andrzej Seremet. Ma uprawnienai wszelkie do wykonywania zawodu sedziego a tego zawodu nie wykonuje.
Sznajder-Borkowska i Orzechowska-Borucińska nie badały mnie nawet powołane jako biegłe przez Żmudzińskiego. Nie sprawdzał on, czy powołał jako biegłą kobietę spełniajacą warunki Ustawodawcy do udzielania świadczeń medycznych. Bez badania mnie Sznajder-Borkowska i Orzechowska-Borucińska stwierdziły, że jestem stuknięty i przez 6 miesięcy będe chory. Licząc od stycznia 2014 roku a opinię dały w marcu 2014 roku. Później w maju 2014 roku pisały kolejna opinię, że nie wiedza jak długo będe stuknięty. Może krócej a może dłużej. Ot na dwoje babka wróżyła. Ponownie mnie nie badały. Składam zażalenie na zawieszenie śledztwa. Sprawa trafia do sądu. Ponieważ jestem ciężko chory nie mogę być na tych posiedzeniach. Po prostu miałem nogę scharataną: zerwane ściegno Achillesa, skręcony staw skokowy i kolanowy. Chodzę o kuli i nie wiem kiedy wrócę do zdrowia. Niemniej składam kilka wniosków o odroczenie posiedzeń celem umożliwiania mi uczestnictwa w nich. Chcę osobiście uczestniczyć w nich.
Skąd się wzięło to moje rzekome nękanie? W kwietniu 2013 roku wysłałem pocztą do lekarza wezwanie do zapłaty odszkodowania. Dostał je. "Ciocia" odebrała list skierowany do podmiotu gospodarczego. Spytałem później Pocztę Polską, czy doręczyła list. Tak, Poczta przeprowadziła cała procedurę weryfikacji czy "ciocia" dała pismo lekarzowi. W te pędy poleciał do prokuratury, że ja go nękam. No i tak przyjazna dla finansów lekarza prokuratura ze mnie chce zrobić przestępcę, bo... zażądałem odszkodowania. Zresztą już wcześniej jedna pielęgniarka ze szpitala złożyła na policji zeznania, że ja pomówiłem lekarza w wzięcie łapówki. Zeznała, że słyszała określone słowa w mojej rozmowie z nim. Tylko, że jest nagranie tej rozmowy a słowa nie padają, które rzekomo ja miałem powiedzieć. Mam nadzieję, że puszczą to w telewizji. No i jak lekarz mówi, że udawałem chorobę ze względu na ZUS.... ja zwijałem się z bólu a on mnie pomawiał o symulowanie. Tydzień później inny lekarz zdiagnozował chorobę, której ten lekarz nie potrafił zdiagnozować. Nota bene leczył ją wcześniej a później nie potrafił jej rozpoznać. Tej samej choroby. Biegła prezesa Sokólskiego ta Orzechowska-Borucińska podkreślała przesłuchiwana w prokuraturze, że ja "nawet zażądałem pieniedzy". Jest koleżanką lekarza ze szpitala. Tak się nie mogła nadziwić, że pacjenci żądają odszkodowań. I to jest klucz do tego "nękania" - odszkodowanie. Prok. mgr Kamil Żmudziński stanął na straży konta bankowego lekarza? Ciekawe czy mnie oskarży za fałszywe zeznania pielęgniarki czy ją? Stawiam na mnie, bo mam nagranie. Nota bene Żmudziński prawdopodobnie nie widział dokumenatcji. Powiedział mi, że sobie z akt śledztwa w Łomzy kserówek narobił. Nie wiem czy to prawda że nie ma oryginałów. W Łomży toczy się śledztwo w sprawie fałszerstwa dokumentacji a Żmudziński już wie, że nie została sfałszowana. Na podstawie kserówek to wie? A może kserówki ktoś sfałszował? Anomalia. Istna anomalia. Wyobraźmy sobie śledztwo w sprawie gwałtu. Dowodem są majtki ofiary. I co? Prok. Żmudziński zrobi ksero majtek i da jako dowód w sprawie i będzie dowodził gwałtu na podstawie ksero majtek? Ot tak się preparuje postanowienia o oskarżeniu o "dokumenaty medyczne" i "dokumenatcję medyczną" na podstawie kserówek z kserówek. Nota bene zastanawiam się jakich kserówek sobie narobił ten Żmudziński. Moje dokumenty były w kolorze a w Łomży sa kserówki czarno-białe. Powstała kwestia na wykłady akademickie czy prok. Żmudziński sobie kolorowych kserówek z czarno-białych zrobił? Czy też może będzie twierdził, że moje dokumenty medyczne były od samego początku czarno-białe a kolorowe, które ja mam są sfałszowane? Tylko, że ja mam oryginały a on kserówki. Kiedyś ktoś napisał artykuł "Prokurator niezależny od rozumu". Nie pamiętam kto.
Dodaję tutaj, że Zmudziński szerokim łukiem obchodzi z dala szpital. Ale to właśnie tam wskzał lekarz na możłiwy błąd w moim leczeniu. Podał zabieg, który był przyczyną schorzenia. Wystąpilem o odszkdowanie wobec szpitala. Tam też nie wydawano mi dokuemntow. Tam podrobiono podpisy ordynatora Dmowskiego. Nie bylo go w szpitalu i był na urlopie, jak pisał prezes Marcin Kulicki. W szpitalu są inne dokuemnty niż wydane mi. Inni lekarze. Inna treśc dokuemntów. W sprawie odszkodowawczej spital zwrócił sie do lekarza PZU SA z wnioskiem o udostępnienie moich dokuemntów z leczenia. Lekarz PZU nie wydał. Na to miejsce jego - dzieki Bogu - już wyrzucony z adwokatury pełnmocnik pisał klamstwa i oszczerstwa o mnie. Pisał w interesie szpitala wprost. Pisał jak "zabobiec agrawacji roszczeń". Dlaczego lekarz nie wydał dokuemntów PZU SA ? PZU SA odmówiło wyplaty odszkodowania, bo ja nie wykazałem szkody a to mój obowiazek. Jak mam to zrobic, jeśłi lekarz nie udostępnia dokuemntów mi i odmawia PZU? Kto jest tu beneficjentem? Beneficjentem głównym zdarzeń wydaje się tu niewątpliwie szpital. Możliwe że jest ich inicjatorem. Żmudziński szerokim łukiem obchodzi z daleka kwestię szpitala i odszkodowania. Przeciwko mojej osobie składa zeznania dyrektor medyczny szpitala. Jest to wiarygodny świadek dla Żmudzińskiego - człowiek, który w szpitalu nie wydał mi dokumentów w kompelcie jak zaświadczył były prezes Wojciech Kaszyński pisemnie. Dokumenty znikają. Znika lekarz z mojego leczenia. Nie wiadomo kto mnie operował i kto leczył. Jest tylko jeden lekarz operujący. Operował mnie wedle dokuemntów "nozyczkami i palcem". Nie ma uzytego instrumentarium. Nie ma skladu zespołu operacyjnego. W Łomzy zaś śledztwo w sprawie szpital sie rozpływa. Nie ma go i nie toczy się żadne juz formalnie śledztwo. Kto jest tego beneficjentem? Lekarz czy szpital? Pan Prok. Andrzej Witkowski widział właśnie w szpitalu przyczynę pierwotną błędnego ciągu leczenia. Sledztwo zaś u Pana Tańcula znika...
Sędzia Banasiuk odracza posiedzenia zgodnie z wnioskami i opiniami lekarza sądowego. Aż do 30 października 2014 roku. W dn. 29 października 2014 roku dzwonię do sądu spytac jakie terminy są ustalone w moc sprawach zażaleniowych. Termin sprawy VII Kp 109/14 nie jest ustalony a posiedzenie odroczone bez terminu. Jadę do lekarza sądowego w dn. 30 października 2014 roku. Dziś zaś 3 listopada 2014 roku przychodzi postanowienie w tejże sprawie wydane przez sędzię Banasiuk, że... odrzuca moje zażalenie. Szok! W środę dzwoniłem spytać o terminy posiedzeń, bo jechałem do lekarza sądowego. Następnego dnia, w czwartek, w dniu, gdy ja jestem u lekarza sądowego sędzia Banasiuk wydała zarządzenie czy jak to nazwać, ze organizuje posiedzenie. Było to 30 października. I zarządzenie i posiedzenia ot jednego dnia. Nie poinformował ani mnie ani mojego adwokata o terminie. A przecież pisałem wyraźnie, że chcę w posiedzeniu osobiście uczestniczyć.
Czy to zgodne z prawem nie wiem. Wiem, że kilka razy odraczała posiedzenia, bo ja chciałem uczestniczyć osobiście. Tym razem jej się "odwidziało". Nawet mnie nie poinformowała o posiedzeniu. Czy ja w ogóle w tych sprawach jestem Sądowi Rejonowemu w Siedlcach potrzebny? Prezes Sądu Okręgowego w Sieldcach Mirosław Sokólski oburzał sie i uznawał za sformułowanie znieważajace, gdy pisąłem o "tuszowaniu" przestępstw. Sam zaś zabierał tym samym stanowisko o śledztwie i sprawie sędzi Banasiuk, prok. Kempki i prok. Wąsak. Sąd jeszcze nie rozstrzygnął mojego zażalenia a prezes Sokólski już uznał moje słowo "tuszowanie" za znieważajace. Czy tak sie zachowuje uczciwy sędzia by komentowac słowa pokrzywdzonego? Tak! Tak sie zachowuje uczciwy sędzia Sokólski. Ja jestem pokrzywdzonym w tej sprawie. Pisałem nie raz prezesowi Sokołskiemu, że ja ufam organom Państwa i chce by moja dokumenatcja medyczna trafiła na stół sędziego. Odnoszę wrażenie, że to personel wymiaru sprawiedliwości nie za bardzo ufa organom Panstwa i stąd to wszystko się tak dzieje bez moich dokumentów, które działają jak czerwona płachta na byka.
Tak powstała "Anomalia siedlecka"... Tak nazwała to co się dzieje Pani Sędzia Barbara Piwnik, były Minister Sprawiedliwości i były Prokurator Generalny. Trochę to dziwne, że sie wszyscy sędziowie Sądu Rejonowego w Siedlcach wyłączyli ze sprawy Banasiuk, Wąsak i Kempki. Nie wiadomo dlaczego. Śledztwo było "w sprawie" a nie "przeciwko". No ale prezes Sądu Rejonowego w Sieldcach zbierała oświadczenia i się wyłączyli. Żaden z sędziów nawet z aktami śledztwa się nie zapoznał. Nie ma w aktach śldu, by ktoś je czytał. Skąd inąd od znajomego sędziego wiem jak to się odbyło.
Ludzie się nie mogą nadziwić jak podejmowanie starań o dostęp do dokumentacji może byc przestępstwem. Może. A dlaczego nie? W "anomalii siedleckiej" jest na odwrót niż w Polsce przecież. A że lekarz nie wydał dokumentów mi na moje wnioski od 22 września 2011 roku zaczynając, na wniosek PZU SA i samego Sądu Rejonowego w Siedlcach kogo to obchodzi! Prokuratura orzekła, że lekarz wcale tych dokumentów przede mną, sądem i PZU nie ukrywa. Sądowi można nie wydawać dokumentów jako organowi Państwa. Prok. Żmudziński tak orzekł. Tak tak, ten sam, o ktorym była mowa wyżej, że kserówek sobie narobił. Sędzia Banasiuk wszak orzekła, że nie było przestępstwem tzw. matactwa procesowego niewydanie sądowi jako organowi Państwa mojej dokumentacji medycznej. Tak, tak sama sędzia Banasiuk to orzekła. Było chyba 13 dochodzeń i śledztw dotyczących bezpośrednio lub pośrednio moich dokumentów medycznych. W żadnym nie zabezpieczono oryginałów. W czyim interesie?
Ale jest wytłumaczenie tej "action" Banasiukowej. Ponad miesiąc temu zażądałem od prok. Marii Kempki, by mi udostępniła "dokumentację medyczną" i "dokumenty medyczne", o których postanowienie wydał mgr Żmudziński. Chciałem zrobić dokumentację fotograficzną i nagrania specjalistycznym sprzętem kryminalistycznym tych "dokumentów" i "dokumentacji", by zebrac material do wstępnej ekspertyzy mojej prywatnej, czy jest to dokumentacja pod względem materialnym pochodzaca z okresu mojego leczenia tj. z roku 2010. Istnieje bowiem materiał porównawczy. Zażądałem kopii dokumentów i plików z dokumenatcja elektroniczna na płycie CD. Żmudziński mi odpisał, że nie weźmie na siebie odpowiedialnosci za to kopie czego mi wyda. No a ja nie wezmę odpowiedzialności za niego o jakich dokuemnatch i dokumenatcji on wydał w lutym 2014 roku swoje postanowienie. On je wydał i on wie o jakich "dokumenatch medycznych" i jakiej "dokumenatcji medycznej". W związku z nieudostępneiniem mi tego materiału dowodowego złożyłem wezwanie do prok. Kempki by mi materiały udostepniła. Dzwoniłem też z interwencją do prok. Niegowskiego z Prokuratury Okregowej w Sieldcach. To zastępca Więckiewicza - Prokuratora Okregowego w Siedlcach. Ale prawdopodobnie prokuratura pani Kempki w ogóle nie ma dokuemntów i dokuemantcji o której postanawiała. Teraz na łapu capu chcą wepchnąc sprawe do sądu. Oskarżą mnie w ciągu paru dni. Będa później mówic, że akta sa już w sądzie. Tak będa zamiatac pod dywan swój szwindel z oskarżaneim mnie na podstawie kserówek z kserówek i wydanie postanowienia o dokuemnatcji medycznej i dokumenatch medycznych... bez tego materiału dowodowego. Ani Kempka ani Żmudzński ich nie widzieli. Postanowienia wyssanego z palca. Wydanego zaraz po artykule w "Gazecie Wyborczej" by zmknąc usta mi i mediom o brudach siedleckich - brudach konkretnych ludzi. Na marginesie wspomnę, że po tym artykule zacząłem dostawac anonimy. Prok. Agnieszka Sobczak odmówiła wszczęcia dochodzenia. W rozmowie ze mną pytała czy chce by media relacjonowany o sprawach w Sieldcach. Powiedziała, że wedle jej doświadczenie zawodowego wcale nie musi się skończyc na anonimach... Było to w kontekście, gdy mówiłem jak bardzo sie cieszę, że się tylko na anonimach sończyło i że nie dostałem w łeb. Wedle Sobczak... na anonimach wcale się nie musi skończyć. Rozmowę z Sobczak nagrałem.
Prokurator Rejonowa w Siedlcach Maria Kempka nie udostępniła mi do chwili obecnej "dokumentów" i "dokumentacji" medycznej, o której jej prokuratura wydała postanowienie rekami prok. Żmudzińskiego. Zwróciłem sie zatem do prezes Sadu Rejonowego w Siedlcach Iwony Więckieiwcz o udostępnienie mi materiału dowodowego w zakresie "postanowienia" Żmudzińskiego. To żona Prokuratora Okręgowego w Siedlcach Roberta Więckiewicza. Nie odpowiedziała. Zapewne teraz przyśle mi pismo, że akt już nie ma w sądzie i że będę oskarżony a jako oskarżony będę mógł zapoznać się z aktami. Pewnie jutro albo pojutrze mi pismo takie nadeśle. Ale gdzie jest moja "dokumentacja medyczna" i dokumenty medyczne" o których postanowienie wydał Żmudziński? To jest właśnie "trick" prokuratury i sądu pod wodzą Państwa Więckiewiczów. To jest właśnie "anomalia siedlecka". Ale oczywiście Żmudziński jest niezależnym prokuratorem a Banasiuk niezawisłą sędzią. Wierzycie w to? Ja tak. Panie Żmudziński, Pańska koleżanka Wąsak i Banasiuk nie widziały "dokumentacji medycznej" i "dokumentów medycznych" podobnie jak Pan ich nie widział. Pańska koleżanka pisała nawet to, czego lekarz nie zeznał? Dlaczego Żmudziński pisze postanowienie nie widząc nawet dokumentów i dokuemnatcji medycznej? Włos z głowy mu za to nie spadnie przecież a przelożeni może pochwalą. Ot tak się preparuje postanowienia o oskarżeniu o "dokumenaty medyczne" i "dokumenatcję medyczną" na podstawie kserówek z kserówek. Trzeba zacierac przestępstwo w wymiarze sprawiedliwosci - przestępstwo dokonane w pokoju obok... i consumato na sali sądowej. Sędzia i prokuratorka ma pójśc za kłamstwa siedziec? A wsadzic pacjenta i niech zdycha w więzieniu bez nerek. Kto ma to zrobic? Osobiście Banasiuk własnymi rękami opierając się na własnym klmastwie, że lekarz nie drukował zdjec w dn. 10.02.2011 i ja miałem wizytę lekarska, która nigdy się nie odbyła. Czy Banasiuk, ktora nigdy dokumenatów nie widziała, o których orzekła, że nie zostały sfałszowane i ktorych niewydanie sądowi nie było przestępstwem tzw. matactwa procesowego dopuści dokumenty i dokumenatcję medyczną z "Postanowienia" Żmudzińskiego jako dowód w procesie? Oczywiście, że dokumenty medyczne i dokumenatcja będa zbędne dla tej sędzi. Nie po to orzekla klamstwo, by teraz dowody tego kłamstwa trafiły do sądu. Rózne rzeczy sie dzieją w tym okręgu siedleckim pana Sokólskiego. W końcu nie bez powodu faksował w innej sprawie Więckiewicz do żony w sądzie... A nawet biegłe miały nielegalnie dostęp do jednego pisma - miał je w Siedlcach tylko Robert Więckiewicz. Odmówił podania drogi jak od niego trafiło do biegłych z pominięciem sądu. Spytałem Więckiewicza o to, najpierw pytając wszystkich kto miał to pismo. Miał tylko Więckiewicz. Skąd mialy to pismo z 20 stycznia 2014 roku biegłe Panie Prokuratorze Okręgowy Więckiewicz? Krasnoludki im zaniosły z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach?
Niemniej pani Wieckieiwcz miała czas udostępnic mi żadane materialy dowodowe. I co więcej: miała ustawowy obowiązek mi je udostępnic jako stronie postepownaia i tego nie zrobiła. Te materiały były w gestii sądu. Miała dostatecznie dużo czasu by je mi udostępnic. Gdy ponowię żądanie udostępnienia "dokumenatcji medycznej" i "dokumentów medycznych" niezawisła sędzia Banasiuk będzie jak katarynka powtarzała "przysługuje panu prawo zapoznania się z aktami". Właściwie napisze "oskarżonemu przysługuje". Ta sędzia Banasiuk jest tak stronnicza, że już ze mnie sama zrobiła oskarżonego, choc wcale nim nie jestem. Da mi pouczenie o prawie dostępu do akt. I co? Mam się z nimi zapoznać i fotografować sprzętem kryminalistycznym kserówki z kserówek? Co za szwindel! Te keserówki z kserówek to nawet sam prok. Żmudziński mógł sfałszować a Banasiukowa nie będzie potrafiła udowodnic, że tak nie było. Kolor pewnie zniknął u niego albo jak jest to jak on z kserówek czarno-białych kolorowe wyprodukował i kolor czerwony uzyskał? Szminką? Ja nie boję sie moich dokumentów medycznych i dokumenatcji medycznej. Kto się ich boi?
Jestem pewien, że żadnej "dokumenatcji medycznej" i dokumentów medycznych" nie ma w sprawie Żmudzińskiego. Cóż... Mirosław Sokólski, Prezes Sądu Okregowego w Sieldcach wskazał już dawno temu na możliwośc, że moja dokumenatcja medyczna z leczenia już została zniszczona. Rok temu to powiedział. Ponad rok. Wyssał te hipotezę z palca? Wątpię.
Czy chodzi już tylko o to, by dwie prokuratorki i sędzia nie poszly siedziec? Ja mam udowadniac prawdę i kto kłamał? Zgadzam się! Dajcie mi dostęp do "dokumentów medycznych" i "dokumenatcji medycznej" z postanowienia Żmudzińskiego a udowodnie, że Banasiuk i Wąsak kłamały.
ANEKS:
PISMO DO PREZES IWONY WIĘCKIEWICZ
Siedlce, 23 października 2014
Prezes
Iwona Więckiewicz
Sąd Rejonowy w Siedlcach
Ul. Świrskiego 26
08-110 Siedlce
WNIOSEK
Szanowna Pani Prezes,
PUNKT 1: Proszę Sąd Rejonowy w Siedlcach jako organ Państwa o udostępnienie mi materiału dowodowego, o którym mówi „Postanowienie” Prokuratury Rejonowej w Siedlcach z dn. 27 lutego 2014 roku w sprawie 1 Ds. 2539/13:
1. Dokumentację medyczną, o której mówi postanowienie
2. Dokumenty medyczne, o których mówi postanowienie
PUNKT 2: Uprzejmie proszę o zgodę Sądu Rejonowego w Siedlcach na wykonanie fotokopii i nagrania wideo oraz dokumentacji fotograficznej specjalistycznym sprzętem kryminalistycznym:
1. Dokumentacji medycznej, o której mówi postanowienie
2. Dokumentów medycznych, o których mówi postanowienie
PUNKT 3: Proszę wydać mi kopie potwierdzone za zgodność z oryginałem:
1. Dokumentacji medycznej, o której mówi postanowienie
2. Dokumentów medycznych, o których mówi postanowienie
UZASADNIENIE
1. Złożyłem wniosek z dn. 27 września 2014 roku o udostępnienie mi materiałów, o których mówi postanowienie wyżej wymienione.
2. Prokurator Rejonowa w Siedlcach nie udostępniła mi tych materiałów.
3. Sąd Rejonowy w Siedlcach jest w posiadaniu materiałów ze sprawy 1 Ds. 2539/13
4. Chce wykonać dokumentację specjalistycznym sprzętem kryminalistycznym celem oceny autentyczności materialnej „dokumentacji medycznej” i „dokumentów medycznych” o których mówi postanowienie Prokuratury tj. czy powstała w okresie mojego leczenia.
5. Prokurator Rejonowa Kempka uniemożliwia mi tę czynność nieudostępnieniem materiałów łamiąc moje prawo do obrony.
6. Prokurator Rejonowa Kempka z organami ścigania już ukrywali przede mną i przed sądem dowody mojej niewinności i dowody popełnienia przestępstwa przez oskarżonego [NN]i jego wspólników: [NN] i usuniętego z adwokatury [NN].
7. Aktualnie Prokurator Rejonowa Kempka utrudnia mi dostęp do materiałów, o których wydano „Postanowienie”. Możliwe jest, że także te materiały chce przede mną ukryć tak jak ukrywała dowody przestępstwa przed Sądem Rejonowym w Siedlcach jako organem Państwa oraz przede mną.
Zał. Odpis wniosku do Prokuratury Rejonowej w Siedlcach
Do wiadomości (w nawiązaniu do rozmowy o mojej dokumentacji medycznej):
W.P.
Mirosław Sokólski
Prezes Sądu Okręgowego w Siedlcach
Ul. Sądowa 2
08-110 Siedlce
Odpis pisma o udostępnienie mi materiałów
Siedlce, 27 września 2014
Prokurator Rejonowa w Siedlcach
Maria Kempka
Ul. Brzeska 16
08-110 Siedlce
Dot. 2539/13/Spc
WNIOSEK
W związku z „Postanowieniem” Prokuratury Rejonowej w Siedlcach z dn. 27 lutego 2014 roku uprzejmie proszę udostępnić mi:
1. Dokumentację medyczną, o której mówi postanowienie
2. Dokumenty medyczne, o których mówi postanowienie
Uprzejmie proszę o zgodę Prokuratury Rejonowej w Siedlcach na wykonanie fotokopii i nagrania wideo:
1. Dokumentacji medycznej, o której mówi postanowienie
2. Dokumentów medycznych, o których mówi postanowienie
Proszę wydać mi kopie potwierdzone za zgodność z oryginałem:
1. Dokumentacji medycznej, o której mówi postanowienie
2. Dokumentów medycznych, o których mówi postanowienie
Kopię dokumentacji i dokumentów cyfrowych proszę mi wydać w formie wydruku potwierdzonego za zgodność z oryginałem z dołączeniem płyty CD zawierającym kopię pliku dokumentacji cyfrowej.
Jeśli konieczne byłoby zwrócenie się Prokuratury po wyżej wymienioną dokumentację medyczną i dokumenty medyczne do Sądu Rejonowego w Siedlcach to uprzejmie proszę się zwrócić.
Proszę mnie powiadomić pisemnie kiedy wyżej wymieniona dokumentacja medyczna i dokumenty medyczne, o których mówi „Postanowienie” Pani prokuratury będą dla mnie dostępne.
Proszę powiadomić mnie pisemnie o kwocie za kopie potwierdzone ze specyfikacją.
Będę się zapoznawał tylko z w/w dokumentami medycznymi i dokumentacją medyczną, o którym mówi „Postanowienie”. Nie będę na tę chwilę z powodów zdrowotnych zapoznawał się z ok. 1600 stronami akt. Proszę uprzejmie przygotować tylko wnioskowane dokumenty medyczne i dokumentację medyczną wyżej wymienioną celem sprawnego udostępnienia mi ich.
Wniosek na drodze elektronicznej jest ważny bez mojego podpisu. Brak formalny uzupełnię zapoznając się z dokumentami i dokumentacją wymienioną w postanowieniu.
Do wiadomości:
Pan Andrzej Seremet
Prokurator Generalny
Rzeczpospolitej Polskiej
ul. Rakowiecka 26/30
02-528 Warszawa
biuro.podawcze@pg.gov.pl


ANEKS (5.12.2104)
Prezes Sokólski nie podawał mi żadanych danych o Orzechowksiej-Borucińskiej. Dziś przszło pismo z Ministerstwa Sprawiedliwości. Ministerstwo podaje iż Prezes Sokólski wyjasnił Ministerstwu, że nie wie czy Orzechowska-Borucińska nieprzeranie była lekarzem tj wykonywała zawód lekarza medycyny w trakcie jej ostatniej kadencji. Powołał się na opinię otrzymaną przez Orzechowską-Borucińską z Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej w Sieldcach, że ona jest na etacie lekarza w tejże poradni od 1 kwietnia 2009 roku na czas nieokreślony. Opinia jest sprzed czterech lat z 21 grudnia 2010 roku. Mamy jednak rok 2014 i pewne kwestie z roku 2014.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)