Szanowny Panie Redaktorze,
Piszę, gdyż chcę na ręce Pana Redaktora złożyć podziękowanie.
Dziękuję Pańskiej dziennikarce Pani Małgorzacie Kolińskiej-Dąbrowskiej, że żyję. Dziękuję „Gazecie Wyborczej”. Dziękuję Państwu, że żyję.
Płacze nieraz ale żyję. Dzięki Pani Małgorzacie Kolińskiej-Dąbrowskiej żyję. Gdy czytam artykuły i relacje o pani Krystynie Chojnackiej wracają wspomnienia. W dniu 15 stycznia 2014 roku też stanąłem w oknie. Byłem jedynie wściekły, że było tylko 6 pięter a byłem z paraliżem w szpitalu – byłem wściekły, że jest tylko 6 pięter i że przeżyję. Tego dnia jak to określił Pan Marek Balicki, były Minister Zdrowia, psychiatra zostałem potraktowany jak „seryjny morderca”. Tak reaguje normalny człowiek traktowany jak „seryjny morderca”. Nie wytrzymuje…
Była Pani Red. Kolińska-Dąbrowska, Pani Mec. Ewa Romanowska, Pan Mec. Daniel Wiśniewski – byli po telefonem tego dnia. Ich troje. Dzięki nim żyję. Dziękuję Pani Kolińskiej-Dąbrowskiej, że zszedłem z tego okna. Eskalacja napięcia miała szczyt 20 stycznia 2014 roku. Tego dnia zrezygnowałem z walki o sprawiedliwość zaszczuty niczym „seryjny morderca”. Myślę, że był to też dzień, gdy jako człowiek zachowałem najwyższą godność wyrażając tylko pogardę dla tych, na których jestem niewygodny dwoma słowami „ścierwa moralne”. Tylko tyle.
Od 21 września 2011 roku [wniosek wysłany 22 wrzesnia 2011] bezskutecznie staram się o dostęp do mojej dokumentacji medycznej z leczenia u lekarza. Sfałszował on moją dokumentację. Prokuratura nie zabezpieczyła oryginałów w śledztwie o błąd medyczny i… fałszerstwo oryginałów! Nie zabezpieczyła w postępowaniu dot. złożenia przez lekarza fałszywych zeznań. Wszystko jest tuszowane.
Dzieje się tak dlatego, ze prok. Katarzyna Wąsak i sędzia Magdalena Banasiuk z użyciem władzy jaką posiadają popełniły udokumentowane [możliwe] przestępstwo, które teraz brutalnie jest tuszowane. Już w roku 2012 moja zwykła skarga na Prokuraturę Rejonową w Siedlcach została uznana za „zawiadomienie o przestępstwie” w prokuraturze siedleckiej przez Panią Prok. Alicję Denkowską-Janiuk z Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie. Wysłała ją do prok. Roberta Wieckiewicza w Siedlcach i pisała, że skarga zawiera „zawiadomienie o przestępstwie”. I zaczęło się tuszowanie. Tu w Siedlcach tuszowanie każdą metodą i każdym sposobem. Wykorzystany jest do tego układ rodzinny. Prokuratorem Okręgowym w Siedlcach jest Robert Więckiewicz a prezesem Sądu Rejonowego w Siedlcach jego żona, Iwona Więckiewicz. Jestem do „likwidacji” dla nich. Nie dosłownie lecz w przenośni. Już jest kolejny akt oskarżenia, że „nękam” lekarza o wydanie mi dokumentów. Nazwałem to „nękanie bis”. Nakazała jego wszczęcie sędzia Banasiuk [...] w miesiąc po tym jak złożyłem „Zawiadomienie o przestępstwie” prok. Katarzyny Wąsak i tej właśnie sędzi Banasiuk. Już jest akt oskarżenia. Oskarża mnie prok. Żmudziński, ten który tu w Siedlcach stwierdził, ze lekarz nie popełnił przestępstwa ukrywania dokumentacji, gdy nie wydał jej na żądanie sądu Rzeczpospolitej Polskiej. Jest jeszcze też kolejne śledztwo przeciwko mnie. Prowadzi je prok. Katarzyna Wąsak – ta która złamała prawo pisząc, że lekarz nie drukował zdjęć z mojego USG. Wąsak i Bansiuk ustanowiły do spółki fałsz stanem prawnym w Polsce, że ja miałem wizytę lekarską w gabinecie lekarza, ambulatoryjną w dniu. 29.07.2011 roku o godz. 20.30 a byłem w domu i rozmawiałem przez telefon. Lekarz kłamał i one go kryły. Jest świadek, że byłem w domu ale prokuratura go nie przesłuchała. Nie ustalili gdzie faktycznie byłem a miałem połączenia z 3 numerów telefonów. Można było mnie zlokalizować co do 2 metrów gdzie jestem. Wszystkie moje wnioski, by Sąd Najwyższy wyznaczył inny sąd spoza Okręgu Siedleckiego są odrzucane w Siedlcach.
Z ofiary w tym szwindlu stałem się przestępcą – stałem się dla złoczyńców „seryjnym mordercą”, bo mam dowody, że prokuratorki i sędzia łamały prawo. Wszystkie moje wnioski dowodowe w każdym śledztwie zostały odrzucone co do jednego. Moje życie w szponach złoczyńców stało się „Archipelagiem GULAG”, stało się piekłem aż do myśli by zakończyć to życie w Szwajcarii, by mieć choć jedno uczciwe dochodzenie – dochodzenie tam o własnej śmierci bez żon i mężów w prokuraturze i sądzie.
Doprowadzili mnie do granicy samobójstwa. Też stanąłem przed wyborem. Też stanąłem na parapecie okna…
Dziękuję Pani Małgorzacie Kolińskiej-Dąbrowskiej, że z niego zszedłem.
Dziękuję Pani Małgorzacie Kolińskiej-Dąbrowskiej, że żyję.
Dziękuję „Gazecie Wyborczej”.
Z wyrazami szacunku
29 maja 2014
POSTSCRIPTUM
Po ukazaniu się artykułu Pani M. Kolińskiej-Dąbrowskiej zacząłem dostawac anonimy. W internecie pojawiły się oszczerstwa na mój temat. Prokuratura Rejonowa w Siedlcach odmówiła wszczęcia dochodzenia. Odrzuciła mój wniosek, by zabezpieczyc linie papilarne i ślady DNA celem ustalenia sprawcy. Anonimy nadal przychodzą. Odmówiła prok. Agnieszka Sobczak. Wcześniej odmówiła wszczęcia śledztwa gdy lekarz składał fałszywe zeznania. Ta sama prok. Sobczak stwierdziła, że niewydanie mi dokumentacji medycznej przez lekarza nie jest przestępstwem. Staram się o nią bezskutecznie od 22 września 2011 roku... Czy jeszcze w ogóle istnieje, skoro jest dowodem przestępstwa prokuratorki i sędzi? Prezes Sądu Okregowego w Sieldcach Mirosław Sokólski mówił mi, że lekarz mógł moją dokumenatcję już "wyczyścic"... Czy "wyczyścił"? Prok. Agnieszka Sobczak w rozmowie ze mną powiedziała, że na anonimach nie musi się skonczyc i że mogę zostac pobity. Pytała, czy nadal chcę, by prasa pisała o wszystkim. Wskazała na realną mozliwośc pobicia mnie za artykuły w prasie. Wskazala na przestępstwo ścigane z urzędu i... odmówiła wszczęcia dochodzenia. Czy mam zostac pobity?


Komentarze
Pokaż komentarze