Jak wiceprezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie Grzegorz Salamon (ten od sprawy Rywina i Agory) chciał wybronić ze skandalu sędzię Małgorzatę Kluziak - prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie? Wymyślił nowy przepis KPK. Oto on:
„Jeśli „uzupełnienie” zażalenia zostało nadane po terminie 7 dni od doręczenia postanowienia, to sąd odwoławczy nie ma obowiązku jego merytorycznego rozpoznania”.
Nie podął jednak pan Salamon artykułów poslkiego Ustawodawstwa. Spytałem zatem o podstawę prawna powyższego stwierdzenia. Może my głupsi jestesmy i nie znamy przepisów tak jak pan Salamon, bo nie możemy się doczytac w KPK. Uzupełnię poniższą korespondencję, gdy mi pani prezzes Karolus-Franczyk wolę Ustawodwcy poda z ustaw dla tymczasem gołosłownego prawnie stwierdzenia wiceprezesa jej sądu Salomona. Już nawet nie chce pytac w trybie informacji publicznej, czy ta Kluziak dawała rekomendację Salamonowi na stanowisko albo odwrotnie albo samej prezes Karolus-Franczyk. Całe genealogie poparc na stanowiska już sporządziłem. Niezawisłosc sędziów to niejednokrotnie mit, gdy przyjrzymy się kto kogo na stołek popierał. Tak jak wskazuje prof. Leszek Balcerowicz: trzeba ujawniac powiązania personalne w tym zaleznosci awansu, stanowisk itd. Sędziowie sa głównie niezawiśli od społeczeństwa i dobra społecznego i dobra samego wymiaru sprawiedliwości jeśłi jest im to potrzebne lub korzystne. Nie sa nigdy, gdy chodzi o ich posady i awanse. Ja widzę to wszystko jedynie "po ludzku". Odnoszę wrażenie, że sędziowie mogą konkurowac z papieżem w kwestii przekonania o własnej nieomylności i jak trzeba ową nieomylnośc udowodnic, to powstaje nowy przepis KPK ad hoc. A tak naprawdę to zwykli ludzie mylący się częściej niz inni lub ze sktkami bardziej tragicznymi niż inne pomyłki (za wyjątkiem lekarskich). To ludzie jak ten sedzzia z Krakowa, ktory miał widzenia deliryczne i schlany wyszedł na balkon przez okno - na balkon, którego nie było. I kto w tym winny będzie, że on tam się schlany przez okno wytoczył? No jak to kto? Skarb Państwa, że tego balkonu tam nie było i odszkodowanie pijakowi zapłaci. No bo szkolenie było dla sędziów wszak.
PISMO DO PROKURATORA GENERALNEGO ANDRZEJA SEREMETA
Szanowny Panie Prokuratorze Generalny,
Do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa złożyłem prywatny akt oskarżenia przeciwko [NN] i [NN] za rozpowszechnianie kłamstw na mój temat. Chodzi o oszczerstwa w piśmie do PZU SA w sprawie odszkodowawczej wobec Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach i wobec Redakcji "Gazety Wyborczej" oraz Agory. Złożyłem w maju ten akt oskarżenia ustalając właściwość miejscową na podstawie skutku czynu i w obu wypadkach była to Warszawa.
Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa uznał się niewłaściwy. Bzdura był i jest właściwy. Niemniej postanowienie wydął i złożyłem zażalenie na nie. Wysłałem jedno "Zażalenie" pro forma by zachować termin po prostu. Byłem ciężko chory. Zastrzegłem, że je uzupełnię. I tak zrobiłem wysyłając zgodnie z prawem "Uzupełnienie" do zażalenia do Sądu Okręgowego w Warszawie. Co robi prezes tego sądu? Ano otrzymuje dwa moje "Uzupełnienia" 3 września 2014 roku i... wysyła je do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa, do prezes sądu Agnieszki Domańskiej.
Czyni to wedle daty pisma 8 września 2014 roku. Takie pismo dostałem. I tu nagle hop siup Sąd Okręgowy w Warszawie w składzie SSO Wanda Jankowska-Bebeszko SSO Krzysztof Chmielewski i SR Monika Tkaczyk-Turek odbywają posiedzenie w dn. 11 września 2014 roku w sprawie mojego "Zażalenia". Oczywiście je odrzucają z uzasadnieniem, ze ja zapowiedziałem uzupełnienie zażalenia ale tego nie zrobiłem. Co za szwindel! Jak to nie zrobiłem? Miała je w rękach prezes Małgorzata Kluziak i jej wiceprezes Beata Najjar. Obie nie poinformowały sędziów referentów o złożeniu zgodnie z prawem "Uzupełnienia" do zażalenia. Sędziowie referenci odstawili posiedzenie wiedząc "z urzędu", że złożyłem "Uzupełnienie".
Po ludzku rozumiem tych sędziów, że nie chcą się babrać w siedleckim bagnie ale pod względem prawnym uznaję to za matactwo formalno-prawne prezes Sądu Okręgowego w Warszawie. Normalnie w tym sądzie się czeka około 6 miesięcy na termin posiedzenia. A tu hop siup: 8 września 2014 roku prezes Kluziak wysyła "uzupełnienie" do innego sądu i 11 września 2014 roku organizuje posiedzenie wiedząc, że wysłała gdzie indziej moje "Uzupełnienie" Skandal z daleka cuchnący. Skandal sędzi Kluziak. Ona podpisała pismo do mnie. Dlaczego to miało miejsce? Podałem w "Uzupełnieniu" takie okoliczności i fakty oraz dołączyłem dowody, które w sposób bezsporny i niepowplątywany falsyfikowały postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa. Jedynym w tym wypadku wyjściem było matactwo formalne-prawne wysłać moje "uzupełnienie" do sądu rejonowego i odstawić w międzyczasie posiedzenie. To już jest zaś bagienko pani Kluziak. Złożę na nią skargę do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Oczywiście skarga już nie zmieni postanowienia pokątnie wydanego bez informowania mnie o posiedzeniu. Niech jednak prezes Kluziak ma skargę w życiorysie. Może ją jej ktoś wyciągnie kiedyś, gdy będzie chciał zająć jej posadę.
Będę Panu relacjonował dalszy bieg tej sprawy, bo złożyłem szereg pytań o moje "Uzupełnienie" do zażalenia. Poza tym prezes Kluzik wykręciła niezły numerek nieświadoma co robi tu w Siedlcach i komu to robi. Zrelacjonuję Panu później. Złożyłem też pozew cywilny przeciwko [lekarzowi] i [adwokatowi] do sądu pani Kluziak. Już wykręcili "numerek" i kłamali że ja napisałem w pozwie to, czego tam nie ma. Co to za trefni ludzie są?
Kto jeszcze pojawi się na kartach książki "Sprawa 1 Ds. zatuszować/12"... Myślę, że to będzie bardzo ciekawy jednak dokument. Może niewiele osób przebrnie przez książkę ale będzie dokument o trefnych ludiach w wymiarze sprawiedliwości. No bo Panie Prokuratorze Generalny... żeby prezes sądu na poziomie okręgu posuwała się do takiego "numerka", że dostaje "Uzupełnienie" do zażalenia, wypycha dokument z sądu i w 2 dni organizuje posiedzenie? Bieg dokumentu dowodzi, że zrobiono to pomiędzy 9 a 10 września. Obleśny skandal. Niech prezes Kluziak ma go w życiorysie w postaci skargi i listu do Pana. I biogramu w książce, bo zażądałem od niej podania danych kim jest. Niech czytelnicy poznają bliżej tę damę polskiego sądownictwa.
PISMO DO PREZES SĄDU APELACYJNEGO W WARSZAWIE Krystyny Karolus-Franczyk z 13.11.2014
Szanowna Pani Prezes,
W związku z pismem od Wiceprezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie Salamona datowanego na 6 listopada 2014 roku uprzejmie proszę podać mi w ciągu 7 dni podstawę prawną (konkretne przepisy z KPK i in.) dla stwierdzenia:
„Jeśli „uzupełnienie” zażalenia zostało nadane po terminie 7 dni od doręczenia postanowienia, to sąd odwoławczy nie ma obowiązku jego merytorycznego rozpoznania”.
Opublikuję już teraz artykuł o piśmie Wiceprezesa Salamona łącznie z korespondencją do prok. A. Seremeta. Odnoszę bowiem wrażenie, że w związku ze skandalem, jakiego autorem jest prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Kluziak powstał nowy przepis „ad hoc” w polskim prawie i nie jest jego autorem Ustawodawca i nie jest jego celem dobro wymiaru sprawiedliwości lecz prywatne dobro autorki skandalu. Wstępny tytuł „Jak wiceprezes Sadu Apelacyjnego w Warszawie chciał wybronić ze skandalu sędzię Kluziak i wymyślił nowy przepis KPK”.
PISMO DO PREZES SĄDU APELACYJNEGO W WARSZAWIE Krystyny Karolus-Franczyk z 13.11.2014
Szanowna Pani Prezes,
Nadeszło pismo od Wiceprezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie datowane na 6 listopada 2014 roku. Pozwolę sobie zwrócić uwagę, że:
1. „Uzupełnienie” do zażalenia złożyłem w ustawowym terminie 7 dni, co potwierdza data nadania. [Uwaga edytorska: teraz nie mam pod ręką dowodu nadania, bo jest u mojej pracownicy. Sprawdzę i podam - autor]
2. Zgodnie z orzeczeniami Sadu Najwyższego pismo złożone do niewłaściwego sadu – a za taki uznaje Wiceprezes Sad Okręgowy w Warszawie, mimo iż sprawa była w tym sądzie - nie powoduje nieważności pisma. Jest ono złożone i ma moc prawną.
3. Kontynuując dywagacje pana Salamona o wysyłce „Uzupełnienia’ do sądu rejonowego przez panią Kluziak celem sprawdzenia, czy zostało ono wysłane w ciągu 7 dni pytam: Dlaczego sąd pani Kluziak nie poczekał na odpowiedź sądu rejonowego? Sąd Okręgowy wiedział o nadejściu „Uzupełnienia” i wiedział o złożeniu „zażalenia”? Dlaczego w międzyczasie pozbył się „Uzupełnienia” i w trybie ekspresowym wypchnął sprawę z Warszawy twierdząc nieprawdę? Tu doszło do złamania przepisów KPK w każdym wypadku. Autorką łamania prawa jest tu prezes Kluziak. To nawet gorzej dla niej, że wypchnęła uzupełnienie i nie poczekała na odpowiedź sądu rejonowego czy wysłałem je w terminie do 7 dni – Wiceprezes Salamon słusznie pogorszył sytuację pani Kluziak. Nota bene Wiceprezes Salamon nie podaje żadnych dat pism i nie wiadomo czy to prawda co on pisze czy gołosłowne stwierdzenia i dywagacje po co wysłała Kluziak „uzupełnienie” do sadu rejonowego. Ja nie ma nic na piśmie, co by potwierdzało słowa pana Salamona.
4. Złożyłem „Uzupełnienie” do właściwego sądu.
5. Dziwie się bardzo, że Prezes Sądu Okręgowego w Warszawie nie wie jakie sprawy jej sąd prowadzi, podczas, gdy sprawa już była w jej sądzie.
6. Gdyby sędziowie nie mieli obowiązku rozpatrywać merytorycznie „Uzupełnienia” to by o tym nie pisali w „Postanowieniu”, że go rzekomo nie złożyłem powołując się na ten nieprawdziwy fakt. Wiceprezes nie odnosi się do tego faktu prawnego.
7. W zakresie w jakim ja znam Kodeks Postępowania Karnego było i jest obowiązkiem sądu jako organu Państwa rozpatrzeć sprawę na podstawie całego materiału dowodowego.
8. Wiceprezes pisze „Jeśli „uzupełnienie” zostało nadane po terminie 7 dni od doręczenia postanowienia, to sąd odwoławczy nie ma obowiązku jego merytorycznego rozpoznania”. Dla tego stanowiska nie ma podstawy prawnej w polskim systemie prawnym i faktycznie Wiceprezes nie podaje żadnych przepisów. Lub proszę mi je wskazać.
Dodatkowo;
1. Wniosek o zwrócenie się Sądu Rejonowego w Siedlcach do Sądu Najwyższego o wyznaczenie sądu równorzędnego dla sprawy był warunkowy. Zrobiłem to z obawy przed tuszowaniem przestępstw jakie miało już w tym sądzie miejsce. Aktualnie zatuszowanie przestępstwa [lekarza] i [adwokata] jest niemal pewne, gdyż sprawę ma w swoim referacie sędzia Daniel Kedzia, który już zatuszował jedno przestępstwo [adwokata], [lekarza i jego żony] składania fałszywego zawiadomienia i powoła się na fakt ukrycia przed sądem dowodu przestępstwa przez prok. Marię Kempkę i organa ścigania tj. pisma z Poczty Polskiej.
2. Ze względu na punkt 1 wypada mi tylko podziękować za umożliwienie Sądowi Rejonowemu w Siedlcach zatuszowania kolejnego przestępstwa [lekarza] i [adwokata].
3. Faktycznie w trybie ekspresowym Sąd Rejonowy w Siedlcach wyznaczył termin posiedzenia pojednawczego. Będę wnosił o jego odroczenie. Mój stan zdrowia nie pozwala na uczestnictwo w nim i jest potwierdzony przez lekarza sądowego.
4. Złożyłem „Skargę o wznowienie postępowania” do Sądu Okręgowego w Warszawie i oczekuję na jej rozpatrzenie.
Końcowo o pracy prezes Sądu Okręgowego w Warszawie:
1. Do chwili obecnej nie wydano mi kopii „odpowiedzi na pozew” w sprawie III C 580/14 z akt tej sprawy o numerach które podałem. Opłaciłem te kopie. Jest już listopad 2014 roku. Minęło wiele tygodni i ja nie otrzymałem tych kopii.
2. Sąd ten po wielu tygodniach dostarczył mi w ogóle „odpowiedź na pozew” i niezgodnie z przepisami prawa wydawał postanowienie o swojej niewłaściwości. Pierwsza czynnością winno było być przysłanie mi „odpowiedzi na pozew”. Przynajmniej tak wedle przepisów polskiego Ustawodawcy.
Oczekuję rozstrzygnięcia Sądu Apelacyjnego mojego zażalenia w sprawie III C 580/14 i ufam, że Sąd ten merytorycznie odniesie się do zażalenia w tym jakobym rzekomo napisał, że wysyłka oszczerczych pism nastąpiła z Siedlec. Jest to oczywista konfabulacja Sadu Okręgowego w Warszawie. Nic takiego nie napisałem. Dlatego będę oczekiwał na stanowisko Sądu Apelacyjnego w tym punkcie właśnie.
Jednocześnie zapraszam Panią Prezes do lektury artykułów o sprawach mnie dotyczących na moim blogu „Sprawa 1 Ds. zatuszować/12” na portalu Salon24.pl, które złożą się na książkę dokumentalną „Glosaria. Sprawa 1 Ds. zatuszować/12” obok książki „Sprawa 1 Ds. zatuszować/12. Listy do Seremeta” opowiadająca o tym jak nie mam dokumentów medycznych od roku 2011 do chwili obecnej. Opowie też o tym, że Wiceprezes Sądu Apelacyjnego uważa, że sędzia nie musi brać pod uwagę całości materiału dowodowego. Może właśnie dzięki takim stanowiskom sędziów ja do dziś nie mam dostępu do dokumentów medycznych. Niemniej uważam, że mównie iż Temida jest ślepa jest nietrafne. Ona nie jest ślepa tylko niektórzy sędziowie ją po prostu oślepiają wydłubując jej oczy. Na blogu opisuję jak Temidzie wydłubuje oczy personel wymiaru sprawiedliwości. Konkretni ludzie a nie organa Państwa. Mam bowiem to samo stanowisko co prof. Leszek Balcerowicz: należy wymieniać nazwiska i nagłaśniać je a nie obarczać wina organa Państwa.
Na drodze poczty elektronicznej pismo jest ważne bez mojego podpisu.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)