Gdy poszedłem na rozmowę do Sokólskiego o dokumentacji medycznej... Nie wiedziałem do kogo poszedłem. Na dzień dobry zagrał tak psychologicznie jak dyrektor PGR-u, który ma zaraz spotkanie z królowa brytyjską.
- Mam dla pana pól godziny - usłyszałem stanowczym tonem nie znoszącym sprzeciwu.
Ugryzłem sie w język i nie odpowiedzialem:
- A ja dla pana 15 minut.
Pól godziny to on może miec dla swojej sekretraki, jesli uda mu się z nią sprawę załatwic w tym czasie. Dla mnie on ma tyle czasu, ile będzie konieczne do załatwienia sprawy.
Nie wiedziałem do kogo poszedłem. Dopiero na koniec rozmowy wyszło to na jaw. To Sokólskiemu meldowano sprawy... Spytałem go, od kogo słyszał, to o czym mi powiedział, że słyszał. Czekam na odpowiedź. Na podanie nazwiska kto mu to powiedział. Opublikuję na końcu mojej historii nagrania. Dużo pytań powstaje w tym pytanie kto był dyrygentem?


Komentarze
Pokaż komentarze