polski spirit polski spirit
698
BLOG

OD POLSKIEGO NIERZĄDU DO NIEPOLSKIEGO RZĄDU

polski spirit polski spirit Rozmaitości Obserwuj notkę 74

 

 

 

OD POLSKIEGO NIERZĄDU DO NIEPOLSKIEGO RZĄDU

 

 

       Polska od wieków była ojczyzną totalnych absurdów, także politycznych. Narodowe porażki tłumaczyliśmy nadmierną siłą i pazernością naszych sąsiadów, nigdy kultywowaną od wieków własną głupotą i słabością wynikającą z bezdusznego egoizmu i rozpanoszonej prywaty. Z tradycyjnej ( niestety ) wzajemnej niechęci, a nawet nienawiści. Niezależnie czy błogi pokój, czy też sroga wojna w granicach Rzeczypospolitej, największym wrogiem Polaka był i jest drugi Polak. Wściekłą krwią zalewa nam oczy: szczęście, pomyślność, zdrowie, wiedza kogoś innego. Bardziej dojna krowa sąsiada za płotem zawsze. Gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania i cztery trupy polityczne. Najlepiej ujął to Józef Piłsudski: ''Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy...''.

 

       Klasycznym przykładem polskiego kurestwa może być ortodoksyjny antysemita widzący całe zło ludzkości w żydowskich parchach, a jednocześnie bezkrytycznie adorujący semicką jak najbardziej Maryję zawsze dziewicę, jej żydowskie dziecię -Jezusa, jak najbardziej żydowskich apostołów, z pierwszym papieżem św. Piotrem na czele. Czy to może trzymać się czegoś innego niż kupa ? Naród niemalże w 100% katolicki ( antysemicki w części nieudokumentowanej ), w XXI wieku chrześcijaństwa, wciąż nie chce w przyjąć do wiadomości, że cała Święta Rodzina z przyległościami i pierwszymi świętymi to wyłącznie pełnokrwiści Żydzi. Dla nas Matka Boska to rodowita Polka z Częstochowy, Lichenia, ewentualnie Kalwarii Zebrzydowskiej. Dla jednych prawdziwy absurd, dla drugich jedyna prawda.

 

       Nie zdajemy sobie również sprawy jak często w przeszłości Polakami rządzili ''obcy'', a tym bardziej - jak do tego dochodziło. Nam się po prostu nie chce zmieścić w hardej, dumnej, ale często zwyczajnie głupiej polskiej głowie, że moglibyśmy kiedykolwiek dobrowolnie wybrać na swego władcę, króla Polski - Niemca. By dzierżył on w swojej germańskiej dłoni piastowski Szczerbiec, szczerbiący niegdyś głowy jego przodków. A jednak tak właśnie w naszej historii bywało i dużo wskazuje, że w zupełnie niedalekiej przyszłości może tak jeszcze niestety bywać.

 

        W okresie rozbicia dzielnicowego, ''królewskim'' księstwem krakowskim rządzili na przykład filogermańscy czescy Przemyślidzi ( 1291 – 1306 ). Od roku 1370 do 1399 zjednoczonym już Królestwem Polski rządzili węgierscy Andegawenowie,

 

       Przez prawie 200 lat, od roku 1386 do 1572, Królestwem Obojga Narodów Polski i Litwy rządziła dynastia Jagiellonów, której założycielem był rdzenny Litwin z pogańskiego rodu Giedyminowiców, wielki książę Władysław Jagiełło.

 

       Od roku 1573 do 1918, czyli przez następne 345 lat, Polacy rządzili Polską wyłącznie przez lat 44. Z siedemnastu elekcyjnych królów Polski aż jedenastu było cudzoziemcami: Węgrem ( Siedmiogrodzianinem ) – Stefan Batory, Francuzem – Henryk Walezy, Szwedami – Zygmunt III Waza, Władysław IV Waza, Jan II Kazimierz, Niemcami ( Saksończykami ) - August II Mocny ( dwa razy ) i August III Sas. Na polskich królów zostali również wybrani, ale ostatecznie nie zasiedli na polskim tronie także: Niemcy - Maksymilian II i III Habsburgowie, oraz Francuz - Franciszek Ludwik de Bourbon Conti.

 

        Polacy często sadzali na polskim tronie ''obcego'' władcę. I to wcale nie ''pro patria et publico bono''. Cudzoziemscy królowie nic wielkiego w wianie do Polski nie wnosili. Dużo więcej z pewnością wynosili. Nie powiększyli jej terytorium, nie wzbogacili skarbca, nie przyśpieszyli jej postępu cywilizacyjnego. Szwedzi w dodatku doszczętnie ją zrujnowali toczonymi na jej terytorium krwawymi wojnami dynastycznymi ( potop szwedzki ). Czego nie spalili, jako wojenny łup wywieźli do Szwecji. Tam, nasze skarby i zabytki kultury do dzisiaj eksponują z dumą w swoich muzeach, na przykład rękopisy Kopernika. Za króla Sasa wiadomo – ''jedz, pij i popuszczaj pasa...''. Jedynie Stefan Batory przysporzył polskiej Koronie potęgi i chwały. Polacy byli zbyt skłóceni ze sobą, aby zawsze i jedynie ''Piasta'' wybierać na polski tron.

 

       Najwięcej w narodowym tyglu mieszał Kościół, reprezentujący bardziej watykańskie niż polskie interesy. Dysponował olbrzymim majątkiem wycyganionym od Rzeczypospolitej, dobrymi i rozległymi stosunkami międzynarodowymi pod czujnym papieskim okiem, dyktatorskim rządem nad polskimi duszami i posłusznymi legatami w każdej parafii. Według papieskich instrukcji bezkarnie manipulował ślepo mu posłusznym społeczeństwem, zwłaszcza jego elitą. Niewiele mniej możnowładcy, właściciele olbrzymich latyfundiów ( też z nadań królewskich ), oraz świetnie wyszkolonych, wyposażonych i dowodzonych - zawodowych armii. O wiele potężniejszych od wojsk koronnych, skrzykiwanych jedynie w razie potrzeby i na miarę mizernych zawsze możliwości finansowych państwa. ''Zagrodowa'' szlachta, na elekcjach i sejmikach była podkupywana przez jednych i drugich. Takaż to była złota szlachecka demokracja w której nominalnie, ''szlachcic na zagrodzie był równy wojewodzie''.

 

       W polskiej polityce, tradycyjne wady narodowe najpełniej uosabia Jarosław Kaczyński, uważający się już za bożego pomazańca, który za chwilę, po wawelskim sarkofagu brata wskoczy na polski tron. Każdy wiek polskiej historii miał swoich ''Kaczyńskich'', obmierzłe kreatury cierpiące na chroniczny brak zadowolenia, ''pomazane'' wyłącznie narodowym szambem. Ceniące wyżej polityczną burdę od społecznego spokoju, krew na rękach od uśmiechu na twarzy, tragedię narodową od sukcesu państwa. Skakanie przeciwnikom politycznym do gardeł i wydrapywanie im oczu, było i jest ich największą radością, umiejętnością i zajęciem. Demagogicznych i populistycznych pyskaczy ''Kaczyńskich'' zawsze było w Polsce niestety więcej od wykształconych, rozważnych, patriotycznych i odpowiedzialnych wielkich kanclerzy koronnych Janów Zamoyskich. Uczciwie i mądrze dbających o prestiż Polski, jej rozwój, bezpieczeństwo, siłę i dostatek. To ''Kaczyńscy'' bez opamiętania i wyrzutów sumienia zrywali Sejmy, układy i zgodę narodową, pogrążając Polskę w chaosie, bezprawiu, wojnach domowych, rozpuście i anarchii, najlepiej zawsze się czując w mętnej politycznie wodzie.

 

       W okresie rozbiorów, na terytorium Rzeczypospolitej działało 27 partii politycznych posiadających odrębne programy odzyskania przez nią niepodległości. W dwudziestoleciu międzywojennym było już 56 jedynych i najlepszych pomysłów na prawdziwie polskie urządzenie odrodzonego państwa. W okresie okupacji, w kraju i na emigracji jeszcze 12 wizji wojennych sojuszy i powojennego ustroju Polski. W III Rzeczypospolitej, z powodu ewidentnie lepszej koniunktury, mamy ich już 75.

 

       Zbliża się Nowy 2011 Rok. Polska nie ustoi długo ''nie rządem''. W nierządzie również. Oby Polakom udało się w 2011 roku wyrwać wreszcie rządzących z politycznego nihilizmu. Tylko zdecydowany, solidarny zrzut ''Kaczyńskich'' do zsypu może wreszcie zapoczątkować ewolucję narodowego charakteru, bez którego prędzej niż później wszyscy skończymy na europejskim śmietniku, stając się wyłącznie biernym konsumentem brukselskich dyrektyw. Nie mającym żadnego realnego wpływu na cokolwiek i kogokolwiek. Tolerując dłużej wzajemne wyżeranie się polskich elit politycznych, skazujemy się na cudzoziemskich urzędników, całkowicie autonomicznie od nas kreujących polską rzeczywistość. Oby jeszcze polską. Oni już nawet nie będą przez nas wybierani do rządzenia, jak ongiś cudzoziemscy królowie na szlacheckich elekcjach. ''Obcy'' mogą wkrótce pomóc Polakom w rządzeniu Polską, bo ''najprawdziwsi'' z nas, pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego, właśnie o to tak usilnie u ''obcych'' zabiegają. Ostatnio Fotyga z Macierewiczem w Waszyngtonie, a w Brukseli Marta Kaczyńska z pisowskimi wdowami smoleńskimi. Do Moskwy nikt z PIS-u jeszcze nie jeździ, ale wyłącznie z panicznego strachu wywołującego biegunkowe spazmy i paraliżujące członki. Kaczyński woli z bezpiecznej odległości wysyłać na Kreml groźne ''w gębie'', bezczelnie bezpodstawne oskarżenia o zabójstwo polskiego prezydenta i towarzyszących mu osób. Te skandaliczne, antypolskie akcje urządzane przez PIS na arenie międzynarodowej, nie mogą dla Polski skończyć się dobrze. Znając analogiczne przykłady z naszej historii, nie zawaham się postawić tezy: albo Kaczyńscy i PIS, albo niezawisłość Polski. Nie jest to wcale przewidywanie zbyt alergiczne, obsesyjne, ani ''z księżyca''. Przypominam, że to Jarosław Kaczyński z PIS-em określił perspektywę współczesnej Polski jako rosyjsko – niemieckiego kondominium. Ja wyciągam z tego przesłania tylko merytoryczne wnioski.

 

       Wybór należy jeszcze do nas samych. Może jednak tym razem lepiej okazać polską mądrość jeszcze przed szkodą ? Aby do niej nie doszło, Prezydent Polski Bronisław Komorowski, Sejm i Senat, oraz Rząd Donalda Tuska muszą natychmiast zaprzestać tolerowania zdrady narodowego interesu przez PIS. Kaczyński powiedział aż nadto wyraźnie, że wykrycie i ukaranie morderców jego brata, ( ''a skądinąd wiadomo, że są nimi Putin z Tuskiem osłaniani przez Miedwiediewa i Komorowskiego'' ), jest jedynym pisowskim celem politycznym. Do czego ta burda polityczna może Polskę doprowadzić, widać już chyba gołym okiem. Dlatego PIS, jako partia zagrażająca podstawowym interesom bezpieczeństwa państwa polskiego, powinna zostać jak najszybciej zdelegalizowana. Czy mądrze jest czekać z tą decyzją, aż Kaczyńscy zamiast międzynarodowych komisarzy, mających nadzorować polskie władze, zaproszą do Polski obce wojska. Kaczyńscy, Fotyga, Macierewicz, Sasin, Ziobro, Kurski, Brudziński, Hofman, Dera i inne osoby nawołujące do obcej ingerencji w sprawy polskie, powinny zostać natychmiast oddane do dyspozycji Prokuratora, a w konsekwencji pod wymiar sprawiedliwości niezawisłego sądu. Należy zmienić ordynację wyborczą, wprowadzając do niej okręgi jednomandatowe, oraz prawo odwoływania posłów w trakcie trwania kadencji. To znacznie umocni polską demokrację i ograniczy partyjniackie hochsztaplerstwa wyborcze. Każdy poseł będzie musiał obowiązkowo przejść osobistą weryfikację wyborczą. Koniec kupczenia miejscami na partyjnych listach zapewniających biernym, miernym, ale wiernym - bezpieczny wjazd do parlamentu. W trybie nowej ordynacji należy rozpisać przyśpieszone wybory parlamentarne, aby nowy parlament uwolniony od PIS-u, w oparciu o narodowe referendum, zmienić rozważnie Konstytucję. Za przykładem Amerykanów ( po 11 września ) powinniśmy lepiej zabezpieczyć państwo, oraz funkcjonalność i niezawisłość jego demokratycznych instytucji.

 

       Kilkaset lat bolesnych doświadczeń historycznych powinno ostatecznie przekonać Polaków, że demokracja nie może być pudrem maskującym bezhołowie, warcholstwo, rozszarpywanie Ojczyzny na strzępy, oraz bezkarne mówienie co ślina ''Kaczyńskim'' na język przyniesie. Zdecydowanie za dużo już ich było w naszych dziejach. Tak jak bohaterskich Pileckich, Fieldorfów, Skorupków, Łukasińskich, Ordonów, Trauguttów, Głowackich, Reytanów i Kilińskich osłaniających Polskę własnymi piersiami. Ile jeszcze polskich łez trzeba wylać pod pomnikami dzieci poległych pod czołgami wroga, aby zrozumieć, że radość z porządnego życia równie dobrze może być narodową cnotą ? Dzisiaj Polska może pomóc sobie jeszcze sama. Zsyłając dożywotnio ''Kaczyńskich'' na polityczną zieloną trawkę, oczywiście prawdziwie polską, podlewaną wyłącznie po katolicku święconą wodą i na której z całą pewnością nigdy nie stało ZOMO. Dlatego wyśmienicie nadającą się do wypasania wyjątkowych polskich baranów...

 

 

polski spirit

 

 

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (74)

Inne tematy w dziale Rozmaitości