polski spirit polski spirit
386
BLOG

NOWOROCZNE ŻYCZENIA DLA GWIAZD cz.3

polski spirit polski spirit Rozmaitości Obserwuj notkę 12

 

 

 

NOWOROCZNE ŻYCZENIA DLA GWIAZD cz.3

 

Małgorzaty Domagalik,

aby przestała  wierzyć w nieziemską siłę bazyliszkowatego spojrzenia ''rozbierającego'' płeć jej bardzo przeciwną aż do samego szpiku kości. Zdjęcia ''rentgenowskiego'' swoimi jadowitymi ślepkami i tak nie zrobi, a straci resztkę męskiego uznania i sympatii. Lepiej w dalszym ciągu wychodzić za mąż za tych złych mężczyzn.

 

Piotra Kraśko,

aby swym panoramicznym, w 3D końskim uśmiechem, częściej niż widzów, czarował wytęsknione za nim konie w mazurskiej stadninie jego żony. Jak to mówią: ''koń z koniem lepiej by się uśmiał...''

 

Anity Werner,

aby zdecydowała się wreszcie, czy chce być łagodnym mężczyzną, czy ostrą kobietą. Ciągła zmiana przedziałka na głowie, nie daje niestety w tej sprawie jednoznacznej odpowiedzi. Także głos przypominający sygnał maszyny, że pacjent jednak umarł. Z nudów.

 

Bohdana Rymanowskiego,

aby usunął kretyńską radość z twarzy, gdy zaproszeni przez niego goście, cynicznie i celowo przez niego podpuszczani, rozszarpują swoje ciała i wyżerają wraże wnętrza. W końcu goście kiedyś zmądrzeją i zgodnie skonsumują wesołego Bohdanka, świadomie narażając się na poważną z nim biegunkę do sracza.

 

Doroty Wellman,

aby w końcu zrozumiała, że nie jest aż tak mądra i zabawna, by z takim uporem wpychać na szklany ekran tak mało powabne ciało zapakowane w tak wielkie pudło. Wellman tumani i przestrasza od wczesnego świtu do późnej nocy. Szczególnie hardcorowe są jej częste zachcianki oddania swojej całości, prowadzącemu z nią program Marcinowi Prokopowi, lub innemu przygodnemu mężczyźnie. Jaka szkoda, że nikt nie chce jej zabrać ze studia. Nawet jej własny mąż. Zdecydowanie szybciej znajdują odbiorców bezdomne kundelki.

 

Szymona Hołowni,

aby będąc niewątpliwie inteligentnym i sympatycznym facetem, przestał w końcu robić z siebie medialnego pajaca, namawiającego do życia w czystości i bez grzechu w programach siejących powszechne zgorszenie i naruszające większość boskich przykazań. Od tego pierwszego poczynając – ''nie będziesz miał innych bogów przede mną...''. Hołownia już go chyba znalazł i ma się z nim całkiem dobrze. Kolejna malowana polska dewotka ? To juz nie mamy prawdziwych ?

 

Kazimiery Szczuki,

aby świadoma doskonałości swej płci kobitka, przestała tak bardzo atakować niedoskonałych mężczyzn. Świadoma i gorąca ateistka powinna dobrze wiedzieć, że to wina zbyt powolnej ewolucji męskiego gatunku, na co samce nie mają absolutnie żadnego wpływu. Wszystko to sprawa chemi. Jak samice przestaną zbyt pazernie wyżerać z przyrody najlepsze ''składniki'', za milion lat faceci dogonią wreszcie Szczukę.

 

Macieja Dowbora,

aby sam bedąc tatusiem, wyskoczył w końcu z krótkich chłopięcych spodenek i przestał rżnąć na antenie kompletnie nierozgarniętego i niedorozwiniętego bobasa, siłą oderwanego od słodkiego cycusia mamusi Katarzyny. Gliganie się  pod pachamiz kolegamiz powodu zagiętego palca, to za mało dla dziennikarza. Ale zupełnie wystarczająco do pilnej interwencji Niani.

 

Magdy Mołek,

więcej Mołka, mniej matołka.

 

Piotra Semki,

aby szerokim łukiem omijał rzeźników, wszelkiego typu masarnie i zakłady przetwórstwa mięsnego. Zwłaszcza po pijaku na czworakach.  Bo może się niezwykle boleśnie przekonać, do kogo coraz bardziej staje się podobny...

 

Marii Czubaszek,

aby pozostała w obecnej formie po wieki wieków amen. Gdyby tylko ona jedna rodziła Polaków, już w następnym pokoleniu bylibyśmy najinteligentniejszym, najdowcipniejszym i najzdrowszym psychicznie narodem na świecie. Niestety, także w 100% palącym papierosy. Trudno, i tak warto. Lepiej raz a dobrze szybko umrzeć na raka płuc, niż całe życie cierpieć na równie nieuleczalne, a bardzo bolesne polskie skurwysyństwo.

 

Tomasza Sekielskiego i Andrzeja Morozowskiego,

aby zamiast pojedyńczo odradzać się we wciąż kretyńskich mutacjach politycznego show, zgodnie ze swoim koronnym tytułem: ''teraz my'', spakowali swoje dziennikarskie manele i już na zawsze opuścili szklane okienko. Nikt za nimi nie poleje łez. Nawet Wróbel na Kempie.

 

Justyny Pochanke,

aby jako osóbka bez najmniejszego powodu aspirująca do miana dziennikarki, Bogu Najwyższemu dziękowała, że jej mąż, a zarazem szef, zdecydowanie woli ją trzymać w studio niż w domu, przerzucając koszty ''wytrzymywania'' z nią, z domowników na widzów.

 

Huberta Urbańskiego,

aby wreszcie ktoś mu wytłumaczył, że ''nie zrobisz od razu z chama pana'', nawet za grube miliony. Zacząłbym od sztuki dopasowania koszuli i krawata do garnituru z kamizelką. W następnym wcieleniu, który guzik w kamizelce może być odpięty ( w tym trudnym przypadku najlepiej po prostu go nie przyszywać ). Na jego zbyt pasterski wdzięk i zecydowanie za bardzo bułgarskie poczucie humoru raczej nic się nie poradzi...

 

Marcina Mellera,

aby więcej i ładniej obnażał piękne damskie ciała w podległym mu niestety Playboyu, a mniej swoją głupotę i nudności w prowadzonym bez sensu ''Drugim śniadaniu mistrzów''. Jedna ''kurwa'' w tylu programów to zdecydowanie za mało żeby stało się ciekawie. Dobrze byłoby zwrócić uwagę strasznie spasionemu Lubaszence, aby nie kładł się w postaci boczku na talerzu. Grabowski dybie na to łakomym okiem i może się źle skończyć.

 

Księdza Sowy,

aby nie robił z siebie takiej ujajanej, przy tym mądrej sowy pod ''cywilnym'' płaszczykiem. Wszystkie wesołe tekściki, bon moty i zwischenrufy księdza dobrodzieja byłyby zdecydowanie bardziej ''do rozpuku'' w służbowej koloratce. Pana Boga i tak przecież nie da się oszukać...

 

 

       I to już komplet szczerych noworocznych życzeń dla przewodników naszej zbiorowej wyobraźni. Bardzo myli się ten, co artystów, dziennikarzy, aktorów, reżyserów, pisarzy, telewizyjnych celebrytów, uważa za mniej ważny składnik naszego narodowego pożycia od polityków. Kiepski (o)szołmen wszędzie będzie śmieszną, kreaturą, tak samo w Sejmie, jak w tv. Głupota, pozerstwo, chamstwo, kabotynizm nie zna zawodowych i socjologicznych granic.

 

       Wiem do czego służy pilot w telewizorze. Przy jego pomocy staramy się uciec od polityki w ''lżejszą muzę'', szukając na przykład tzw. prawdziwej ''rozrywki''. Ale tu niestety niewiele weselej. A czy można żyć w Polsce całkowicie bez Polaków ? Bez polityków, artystów, dziennikarzy ? Wyłącznie z siermiężną klasą robotniczą i gminnym chłopstwem ? Fakt, są jeszcze programy przyrodnicze i kompletnie bez polskich pierwiastków, na przykład ''national geographic'', lub ''travel channel''. Ale oglądać w Polsce wyłącznie zagraniczną telewizję ? To już chyba zdrowiej psychicznie oglądać na Hawajach ''własną''.

 

       Czego w Nowym Roku sam sobie szczerze życzę.

 

polski spirit

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Rozmaitości