polski spirit polski spirit
493
BLOG

MONEY, MONEY, MONEY...

polski spirit polski spirit Rozmaitości Obserwuj notkę 16

 

 

MONEY, MONEY, MONEY...

 

 

       Wczoraj w kilku pociągach odjeżdżających z Zakopanego ( w którym w Sylwestra balangowało kilkaset tysięcy przyjezdnych ) dziwnym trafem panował tłok. Tradycyjnie dało znać o sobie polskie cwaniactwo i chamstwo, między innymi wchodzenie całymi rodzinami do przedziałów przez okna. Telewizja epatowała tymi potwornie ''drastycznymi'' scenami, dając jednocześnie pasażerom możliwość nieokiełznanej erupcji wściekłości na Ministra Infrastruktury.Bo niby na kogo ? Chyba nie na siebie samego ? A od czego jest minister ? Żeby było komu w ryj przywalić za swoją głupotę.

 

            Ale czy to Minister kazał tysiącom osób wsiadać w Zakopanem o tej samej godzinie do jednego pociągu ? Czy pasażerowie nie mieli przed wyjazdem świadomości, ile osób będzie starało się wejść do niego w dniu masowych powrotów do domu ? Mieli, ale nie powstrzymało to ich przed jazdą  do Zakopanego. Szkoda, że telewizja nie zdobyła się na obiektywne pokazanie tych samych pociągów dzisiaj. Ciężko byłoby znaleźć w nich choćby kilka osób. Proste - wystarczyło odrobinę pomyśleć, by dzisiaj móc już wygodnie podrózować. Dużo łatwiej jednak obsobaczać Ministra żądając jego głowy ( najlepiej na torach ) i natychmiastowej dymisji. Politycy jak hieny podchwycili dziennikarskie szczucie i sprawa odwołania jest już w toku. Napieralski jak zwykle czuwał, oczywiście jak zwykle z przyklejonym uśmiechem zawodowego kabotyna.

 

       Osobiście nie rozumiem, dlaczego to właśnie Minister Infrastruktury ma odpowiadać za brak zdrowego rozsądku Polaków ? Czy to rząd każe całej Polsce jechać na 3 dni akurat do Zakopanego, zamiast do setek innych, równie fajnych miejscowości ? Dlaczego minister jest głupi, a nie pasażerowie ? Snobizm snobizmem i może fajnie pochlać w zadupionym jednak coraz bardziej Zakopanem, ale błoto do zlegnięcia zalanej mordy można znaleźć wszędzie. W ogóle nie trzeba w tym celu ruszać się z rodzinnej wiochy.

 

       Polska to nie Arabia Saudyjska, by stać ją było na kupowanie dodatkowych pociągów potrzebnych wyłącznie parę dni w roku. Także na kosztowne dezorganizowanie komunikacji przy wprowadzaniu ich do ruchu, by pan Popierdułkiewicz z rodziną raz do roku przejechał się wygodnie do Zakopanego. A co te składy mają robić przez resztę dni roku ? Leżeć i pachnieć ? Wąchać kwiatki ? Gdzie i za czyje pieniądze ? Pan Popierdułkiewicz je u siebie przechowa, zakonserwuje i za to wszystko sam zapłaci ? Niestety nie. Popierdułkiewicz ma od tego państwo i Ministra Infrastruktury.

 

       Telewizja jak zwyklebez najmniejszych oporównakłamała , pokazując tłum pacyfikujący pociąg zkomentarzem wyłącznie  krytycznym dla Ministra. Jakby rządził tu zamordystyczny rząd, wczoraj na peronach w Zakopanem nie byłoby żadnego tłoku i niczego ciekawego do filmowania. Na dworzec weszłoby z biletami tylko tyle osób, ile było miejsc w pociągu. Reszta, ta bez biletów, za sprawą zwartego myślowo oddziału policji, musiałaby pójść gdzieś po rozum do głowy, na przykład zanocować i wygodnie pojechać dnia następnego. Prawda, że to dosyć proste ?

 

       Gdy trzydzieści parę lat temu, pierwszy raz spędzałem letnie wakacje we Francji, mój przyjaciel w Paryżu, na wieść, że wybieram się na Lazurowe Wybrzeże, wrzasnął: ''Oszalałeś ? W sierpniu tam jedżą wyłącznie kompletni idioci i samobójcy. Miej pretensje do siebie samego.'' A jednak go nie posłuchałem. Tłok był taki, że kilka kilometrów nadmorska drogą pokonywało się kilka godzin ! O miejscu na plaży nie było co marzyć, jeśli się na niej nie spało. Na wejście do pizzerii, czy restauracji wydawano numerki, z którymi głodny człowiek czekał na ulicy w potwornym upale po kilka godzin. Na stacjach benzynowych bardzo często brakowało paliw. Co robili wtedy ich pracownicy ? Zamykali interes na kłódkę i najspokojniej w świecie szli odpoczywać do domów, mając w głębokim poważaniu długie kolejki zmotoryzowanych turystów. Jak w końcu przyjechała cysterna, znajomy barman z kafejki dzwonił, ze mogą wracać.A jednak żaden Francuz nie wpadł na pomysł zdymisjonowania jakiegokolwiek Ministra za tłok nie do zniesienia  w każdym publicznym miejscu, od kiosku z gazetami poczynając. Francuzi wkurwieni jak sto piętnaście, jednak  rozumieli, że sami sobie zgotowali to piekło. Kilka razy w życiu miałem także  ''przyjemność '' podróży wspaniałą zachodnią koleją w tzw.''wrażliwe'' dni, jak koniec wakacji dla młodzieży ( Francja ), czy koniec Świąt ( Niemcy ). Tłok był taki sam jak wczoraj w naszych pociągach, tylko nikt nie wchodził przez okna, bo porządku pilnowała policja uzbrojona w bardzo długie pały i gaz. Mało rozśmieszający.

 

       Mamy zdecydowanie za mało szybkich pociagów i nowoczesnych torów kolejowych, za mało autostrad, szkół, myśliwców F-16, żłobków, przedszkoli, stadionów, linii metra, przychodni, patriotów ( zwłaszcza tych do ''odpalenia'' ). Za mało powszechnej kultury, ochrony zdrowia i społecznego bezpieczeństwa. Za mało dobrych artystów, profesjonalnych lekarzy, sprawnej policji, sprawiedliwych sądów i ciężkich więzień. Za małe podwyżki dla górników, hutników, pielęgniarek, stoczniowców, dozorców, nauczycieli, emerytów, wojskowych, kasjerek, rolników, maszynistów i kierowców. I całej pracującej reszty też. A dlaczego ? A bo najzwyczajniej w świecie za mało mamy pieniędzy w narodowym skarbcu pomimo miliardów dotacji rozwój z ( tej gównianej dla PIS-u ) Unii Europejskiej. Po prostu nie wystarcza od razu na wszystko.

 

       Czy już zapomnieliśmy od czego zaczynaliśmy w 1989 roku ? Od flaszki octu na pustej półce sklepowej i jednego gatunku nieświeżej szynki ''od święta''. Kto dzisiaj potrafi wyliczyć jej wszystkie gatunki, czekające na klienta w klimatyzowanych sklepach ? Pan Popierdułkiewicz i jemu podobni zbyt ochoczo o tym zapomnieli. Za komuny nie mieliby problemu z wygodnym powrotem do domu, bo zwyczajnie nie mieliby kasy na spędzenie Sylwestra w Zakopanem. Teraz ją mając, żądają dla siebie coraz więcej. Już, natychmiast ! Bo im się to od państwa należy. Popierdułkiewicz ma na bilet kolejowy, to państwo musi mu od razu zbudować tory i podstawić wygodny pociąg bo on chce nacieszyć się do woli życiem sytego wreszcie Polaka. Jemu się to od Polski należy.

 

       Otóż właśnie nie. Czeka nas jeszcze długa edukacja, by zlikwidować polskie sobiepaństwo i chamstwo. Czas to zrozumieć bando patologicznych dziennikarzy potrzebujących lejącej się strumieniami krwi. Co szkodzi tydzień przed Świętami przypomnieć, że Polskich Kolei Państwowych nie stać na więcej taborów kolejowych i ostrzec przed nieprzyjemnymi próbami zmiany na chama nieubłaganych praw fizyki.  Poinformować Popierdułkowicza o możliwości  zachlania w 3D ryja na zwyczajnej polskiej nizinie. Zwłaszcza społecznej. Bez fatygowania się w tym celu aż do zatłoczonego ponad wytrzymałość Zakopanego. Jak Popierdułkiewicz zobaczy w telewizji, uwierzy i chętnie pojedzie tam  lansować się swoim szmalem.

 

       Tymczasem nasze plugawe dziennikarstwo wsiada w połowie grudnia do służbowego klimatyzowanego busa i chlejąc dyma wygodnie do Zakopanego. Mieszka po pańsku w Hotelu Belvedere 1500/noc, lub co najmniej w Kasprowym 1000/noc, szpanując po filmowemu w zimowej stolicy Polski. Wjeżdża wyciągami bez stania w kolejkach prosto do karczmy, gdzie godzinami żre za darmo popijając piwem z prądem. Po wyjściu łapie przed kamerę kilku modeli, by opowiedzieli o zdrowym wypoczynku w pięknych polskich górach. Wieczorem marnuje kilka panienek  za bardzo niestety chętnych do telewizyjnej kariery. W krótkich przerwach od zabawy, pokaże szczerbatą gaździnę handlującą fałszywym oscypkiem pod Gubałówką, cepra kupującego tatrzańskiego szczeniaczka na targu, albo pijanego konia odwożącego do chałupy jeszcze bardziej pijanego gazdę. Jednym słowem pokaże jak naród wypoczywa i baluje wyzbywając się dutków. I tak przez pite i walone do spodu dwa tygodnie.

 

       Ja do Ministra Infrastruktury pretensji nie mam, bo ze wszystkiego staram się cieszyć.  Że większość Polaków już zeszła z drzewa. Że mojego dziadka nikt nie musiał łapać do roboty w siatkę, jak przodków obecnego prezydenta USA. Że wolno, ale przybywa autostrad i super komfortowych wagonów ''Intercity'' za kupę kasy zamienianych na kupę gnoju ( nie przez ministra ) na dwóch pierwszych krajowych trasach. Do Zakopanego i na Riwierę jeżdżę gdy reszta, zwłaszcza wszędobylski plankton, tyra w pocie czoła.

 

       Co nie znaczy, że nie chciałbym też komuś przywalić za brak kasy w skarbcu. Bardzo dużej kasy, nie jakiś skromnych drobnych. Konkretnie wszystkim polskim rządom po 1989 roku, które przy braku pieniędzy na tyle ważnych społecznie spraw, oddały polskiemu Kościołowi majątek przez samych beneficjentów lekko szacowany na 80 miliardów złotych. Ci nie pracujący, nie gotujący i nie piorący nawet własnych gaci dżentelmeni w całości obsługiwani przez ''boże panienki'', twierdzą, że wyszarpali od państwa ich ''własność''. Własność to mieli kapitaliści, Kronnenbergowie, Scheiblerowie, Grohmanowie, Poznańscy, a niepracujące darmozjady wyłącznie to co udało się Rzeczypospolitej ukraść, bądź w chwili jej słabości wyłudzić.

 

        Kościół jest przecież wieczny, więc nie powinien się tak ostentacyjnie śpieszyć, jak jego owieczki żyjące wyłącznie lat kilkadziesiąt. A tym jak dotychczas żaden rząd nie oddał grama zagrabionej przez komunę własności. Pomimo konstytucyjnego zapisu gwarantującego równość wszystkich polskich obywateli i nakazującego surowe karanie łamiących jej zasady. Powinno się więc natychmiast odebrać Kościołowi bezprawnie zwrócony mu po 1989 roku majątek, a winnych tego bezprawia, niezależnie od politycznej proweniencji, surowo ukarać. Kościołowi dać kwity gwarantujące zwrot majątku, gdy poziom życia w Polsce dogoni watykański, ale dopiero po uregulowaniu wszystkich zobowiązań wobec polskich obywateli. Ojcowie i braciszkowie będą przynajmniej mieli za co się modlić w oczekiwaniu na spełnienie tego zobowiązania. Kto wie, może tym razem nawet tak szczerze, że Pan Bóg zechce ich wysłuchać.  Interes to interes...

 

 

polski spirit

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Rozmaitości