polski spirit polski spirit
446
BLOG

POLACY MUSZĄ WYJŚĆ NA ULICE

polski spirit polski spirit Rozmaitości Obserwuj notkę 28

 

 

POLACY MUSZĄ WYJŚĆ NA ULICE

 

 

       Do tego nawołuje ''profesor'' Krzysztof Rybiński: ''Jedyną realną szansą na przeciwstawienie się gospodarczym propozycjom rządowym byłoby wyjście Polaków na ulice''. Abstrahując od racji ekonomicznych, powiem wprost - autor tego wezwania to wyjątkowy dureń, łajdak i społeczna menda, tyle że z naukowym cenzusem.

 

       Każdy, obojętnie czy jest z Samoobrony, czy ze Szkoły Głównej Handlowej, nawołujący w demokratycznym kraju do rozwiązywania jakichkolwiek problemów w ulicznych burdach, jest nieodpowiedzialnym demagogiem i kabotyńskim warchołem. A w kategoriach prawnych pospolitym chuliganem, niewiele różniącym się od prymitywnego kibola z basebolem. Za podżeganie do społecznych awantur, Rybiński powinien zostać pociągnięty do surowej odpowiedzialności karnej. Wykształcenie ma wyższe od zadymiarza, ale prymitywizm wyrażania poglądów identyczny. Tradycyjny profesor wyższej uczelni broni swej ''naukowej'' racji ''ex cathedra'', korzystając z pomocy naukowych. Rybiński woli na ulicy przy pomocy pięści, łańcuchów, kamieni, petard, koktajli Mołotowa i płyt chodnikowych. Jak pospolity bandzior, nie jest wart splunięcia porządnego człowieka, w tym zwłaszcza prawdziwego naukowca.

 

       A jednak jest jeden poważny powód, dlaczego Rybińskiego nie można ot tak spuścić do kanalizacji i warto mieć na niego szczególne baczenie. Otóż został on właśnie ekspertem stowarzyszenia pisowskich wygnańców i secesjonistów - Polska jest Najważniejsza. Taki więc z niego obiektywny ekonomista, jak z wiolonczeli rakieta do ping – ponga. PJN wynajął sobie utytułowanego, populistycznego pyskacza, obiecując mu zapewne stanowisko V-Premiera i ministra finansów w ich przyszłym rządzie ( tylko czy Rybińscy żyją tak długo jak żółwie z Galapagos, żeby tego doczekać ? ). Przez 15 lat zawodowej kariery Rybiński ciężko tyrał za skromne kilkadziesiąt tysięcy ( do 100.000 zł. ) miesięcznego wynagrodzenia. Oczywiście plus premie, nagrody, służbowy samochód, darmowe leczenie całej rodziny w prywatnych lecznicach, luksusowe hotele, wakacje na koszt firmy, platynowe karty bankowe ''no limits'' na garnitury od Armaniego, Bossa, Versace, tudzież pachnące płyny pod pachy i do gardła. Rybiński głod już zaspokoił. Nażarł się do syta astrachańskiego kawioru i popił z czubem Veuve Clicquot. Przyszła pora na igrzyska. Rybińskiemu chce się teraz bardzo do polityki, medialnej bywalności ( może także ''Tańca z gwiazdami'' ), immunitetów i całej tej ''wadzy'' skutecznie oddzielającej Pana od Chama, żyjącego jak bydło za 1500 zł miesięcznie.

 

       SLD ma już swojego profesora - Marka Belkę. PIS - profesor Zytę Gilowską. PO - profesora Rostowskiego. PSL – inżyniera Pawlaka. Palikot ma własny rozum ekonomiczny i profesor potrzebny mu jak rogi od młodej żony. Rybińskiemu pozostało więc wyłącznie kiełkujące na scenie politycznej PJN. Prezentuje więc w mediach kontrowersyjne w formie i populistyczne w treści antyrządowe hasła w stylu: ''Lepper powrócił. Tylko mniej opalony i nosi tańsze garnitury. Z góry przepraszam Andrzeja Leppera za porównanie go do Tuska.'' Nie jak profesor, a jak rynsztokowy prowokatorna kolanachpuka pustą, ale dudniącą głowąw drzwi PJN. Ostentacyjnie maszeruje tą samą drogą hańby, którą najpierw do europarlamentu z listy PIS, a teraz do PJN dotarł Marek Migalski.

 

       Rybiński będzie teraz ''naukowo'' uzasadniał polecenia spin doktora Kamińskiego. Rybiński doradzał już wszystkim. Uniwersytetowi Środkowo – Europejskiemu, Centrum Badań Ekonomicznych, Stowarzyszeniu Ekonomii Biznesu,Towarzystwu Ekonomistów Polskich, korporacjom, w tym Ernst & Young, Bankowi Światowemu, Narodowemu Bankowi Polski, Bankowi ING, Bankowi Zachodniemu WBK, Bankowi BPH, Alior Bankowi. A mimo to, właśnie banki wpędziły cały świat w najpoważniejszy od stu lat globalny kryzys finansowy. Psu na budę tacy doradcy Rybińscy. Za przykładem Ameryki powinni zwrócić całą nieuczciwie zarobioną kasę. To przez Rybińskich wszystkim rządom, nie tylko polskiemu jest niezwykle trudno zbilansować narodowe budżety. A teraz mają oni wyjątkową bezczelność wysyłać społeczeństwo na ulice. Żeby powybijało zęby politykom próbującym posprzątaćpo nimto gówno. Szczyt hipokryzji !

 

       A może zamiast wzajemnie łomotać się na ulicach zgodnie z poleceniem cynicznego profesorka, sprawiedliwiej i prościej ściągnąć mu pod Kancelarią Premiera gacie i na gołe poślady spuścić zasłużone manto ? To przecież skundlony szopenfeldziarz próbujący odwrócić od siebie uwagę w celu uniknięcia kary. Obrobił bank, narobił sztucznej mgły, a teraz w jej oparach głośno woła: ''Polacy, na ulice. Łapać złodzieja Tuska''.

 

       Dobrze znamy tę melodię, zwłaszcza od 10 kwietnia 2010 roku. Ale w przeciwieństwie do małych kombinatorków my bez trudu zidentyfikujemy każdą pospolita łajzę. W Warszawie, Smoleńsku, Brukseli i w Waszyngtonie. Żadna polityczna kreatura nie ukryje się przed nami w sztucznej mgle, pod dziurawym kirem, czy kupiona na bazarze profesurą. Bo szalbierstwo wychodzi z niej jak słoma z butów prostaka.

 

       Nie jestem ekonomistą, tylko prawnikiem przyzwyczajonym do logicznej jednoznaczności kodeksowych zapisów. Proszę wskazać doktrynę ekonomiczną jednakowo rozumianą przez profesorowów ekonomii – Balcerowicza, Winieckiego, Gomułkę, Dąbrowskego, Orłowskiego, Rosatiego, Gronkiewicz - Waltz,  Belkę, Hausnera, Chojnę - Duch, Filara, Gilowską, czy nawet Rybińskiego. Żeby zgadzała się z poglądem Rady Polityki Pieniężnej, ta z ekspertyzami Narodowego Banku Polskiego, a ta ze stanowiskiem  Ministerstwa Finansów. By to z kolei pasowało do prognoz głównych ekonomistów banków polskich, a te do zaleceń Komisji Nadzoru Bankowego.

 

       Gdyby premier Tusk stale nadstawiał ucha tym fachowym opiniom, Polacy już dawno umarliby z głodu i zimna. Pretensje zacnych profesorów i Krzysztofa Rybińskiego o rosnący w czasie światowego kryzysu także polski dług publiczny przypomina żal panienki, co najpierw chętnie dała, a potem srogo żałowała. Że już nigdy nie będzie niepokalaną dziewicą. Nawet ekonomista powinien zrozumieć, że nie można być tylko trochę w ciąży, oraz mieć ciastko które się właśnie z apetytem zjadło. Pretensje o rosnący dług publiczny powinny być kierowane nie do premiera Tuska i jego rządu, ale do Polaków, którzy nie tylko nie chcą słyszeć o ograniczeniu wydatków państwa, ale żądają ich zwiększenia. Jeżeli przychody państwa zwłaszcza w kryzysie maleją, to z czego jak nie z państwowych pożyczek ? Z kieszeni Rybińskiego ?

 

       Donald Tusk jest zmuszony do zadłużania państwa, bo Polacy absolutnie nie chcą ponosić bolesnych kosztów reformy finansów. Może ekonomiści zamiast szczuć Polaków na siebie przekonaliby ich do zaciśnięcia zębów i przeprowadzenia koniecznych reform ? Może zamiast ulicznych kryteriów z policyjnymi przeszkodami, Rybiński z innymi krytykami polityki gospodarczej tego rządu, zorganizuje referendum dające temu rządowi wolną rękę w przeprowadzeniu koniecznej reformy finansów ? A ludzi wyprowadzać na ulice dopiero gdy premier Tusk mając społeczne upoważnienie, nie będzie chciał reform przeprowadzić.

 

       Krzysztof Rybiński chce wyprowadzić Polaków na ulice, aby walczyli z Tuskiem o zmniejszenie długu publicznego, czyli ''de facto'' ich własnych zarobków. To pyszne. Trzeba być wyjątkowym idiotą by wymyślić taką paranoję. Sądzę, że Rybiński ma w dupie zasobność kieszeni Polaków. Chce na palonych w czasie demonstracji oponach upiec polityczną kaczkę w buraczkach i wlecieć na niej do Sejmu z list PJN. Nobla z ekonomii za to Rybiński raczej nie dostanie. Ale w mordę na pewno. Na jego zadymie, gdy zechce sprawdzić swoje teoriew praktyce. My, czyli większa część narodu, w razie konieczności obrony tego rządu, stawi się na pewno. Masz to profesorku jak w banku, nawet szwajcarskim...

 

polski spirit

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (28)

Inne tematy w dziale Rozmaitości