
PLAGI POLSKIE 2011
Żydowski Bóg Jahwe musiał spuścić na Egipt aż dziesięć plag, by Izraelici za zgodą faraonamogli wyruszyć na poszukiwanie Ziemi Obiecanej. Tym samym Jahwe udowodnił swoją wyższość nad egipskim Bogiem Amonem, który wcześniej okazał się silniejszy od syryjskiego Boga Isztara, a ten od fenickiego Boga Baala. Najsilniejszym Bogiem jest jedyny bezimienny, przez Polaków i resztę chrześcijan wiernopoddańczo i służalczo nazywany ''Panem''.
W 2011 ''Panu'' zsyła na Polskę dwie plagi zapewniające exodus sporej części Polaków w poszukiwaniu Ziemi Normalnej. Pierwsza, to świętowanie rocznicy katastrofy smoleńskiej według scenariusza Jarosława Kaczyńskiego, druga - beatyfikacjia Jana Pawła II według życzenia Kościoła katolickiego. Ten rok mają więcPolacy już w całości zagospodarowany, czasowo i mentalnie.
Do połowy roku będziemy sumiennie przygotowywali się do obydwu uroczystości. W wypadku pierwszej oznacza to struganie kijów basebolowych, wypisywanie transparentów, produkcja koktajli Mołotowa, ostrzenie maczet, czyli szykowanie się do krwawej, wrzaskliwej jatki o najmojejszą Polskę. O święte prawo zorganizowania uroczystości, czyli decydowania ''kto z kim gdzie przeciw komu i dlaczego''. Aby móc walić, walić, walić ! W przypadku drugiej, klęczenie 24/h i przelatywanie różańca, bądź bezmyślne zaliczanie codziennych mszy i dawanie dużo na tacę. Godne przygotowywanie się do beatyfikacji w absolutnej ciszy i skupieniu. Aby dziękować, dziękować, dziękować ! Zwłaszcza B16, że po 6 latach skrobania się w bawarską głowę, zechciał w końcu zaliczyć polskiemu papieżowi jeden cud uzdrowienia. Jak pogodzić jazgotliwe polityczne mordobicie ze skupionym katolickim leżeniem plackiem na ziemi, na razie nikt jeszcze Polakom nie objaśnił. Ale wiadomo, że Polak dużo potrafi.
Druga część roku to codzienne awantury, o to kto godniej uczcił katastrofę smoleńską, oraz codzienne dziękowanie Bogu za już dokonaną beatyfikację. Dobrze poinformowane wiewiórki donoszą, że Episkopat zamówił co najmniej 25.000 odpornych na zużycie pancernych tac ''co łaska'' ( dwie na parafię ), oraz 100.000 puszek na kasę ( cztery na parafię ). Ruszył już pełną parą ''nekro memory biznes'', czyli JP II w każdej formie, treści i postaci. Słodkiej figurki do lizania także.
Nie mam nic przeciwko czczeniu pamięci tragicznie zmarłych w Smoleńsku. Tym bardziej uznaniu JP II za najświętszego ze świętych. Spośród żywych i umarłych jest najbardziej tego godnym.Jako plagę określam sposób ujarzmiania i wykorzstywania Polaków przy okazji''świętojebliwych'' ,świeckich i kościelnychuroczystości. Dlaczego kościołowi katolickiemu potrzebne są aż 2 etapy dochodzenia do świętości – beatyfikacja i kanonizacja ? Dwa spektakle to dwie opłaty. W ten właśnie sposób możliwe było dojście z maleńkiej, rozlatującej się, przydrożnej żydowskiej stajenki do gigantycznej, kapiącej od złota Bazyliki Św. Piotra w centrum Rzymu.
Mam bardzo konkretną propozycję dla polityków i księży. Niczego nam nie organizujcie, do niczego nas nie mobilizujcie, nie wymyślajcie scenariuszy z kim i o co mamy się walić, a z kim kochać. Nie wciągajcie nas do swoich plugawych interesów. Okładajcie się w Smoleńskusami ze sobą, nie informując nas o tym wcale, nawet o zabitych i rannych spośród was. Nie pomagajcie też tak gorliwie kontaktować się nam z Bogiem i JP II. Ślepi nie jesteśmy i wiemy jak do Nich trafić bez pomocy pazernych na kasę pasożytów. ( Zmienię w tej sprawie zdanie, jeżeli cała kasa ''z beatyfikacji'', pod nadzorem Owsiaka trafi na leczenie chorych polskich dzieci. Wtedy dopiero uwierzę, że Kościól katolicki cieszy się z wyniesienia JP II na ołtarze, a nie z kolejnej okazji do nabicia sobie kabzy ).
Najlepiej w ogóle całkowicie zmienić charakter, zasady i procedury obydwu uroczystości. Rocznica katastrofy smoleńskiej powinnaw spokoju, ciszy i skupieniu zostaćzorganizowanawyłącznie przez Kościół, a nie państwo. Oczywiście jak najbardziej z udziałem politycznej elity. Tragicznie zmarli są już pod boską, nie ludzką jurysdykcją, a od obsługi dusz jest Kościół. Jemu też będzie dużo łatwiej niż władzy świeckiej zapewnić spokój i powagę, m.inn przez pełne embargo na wiadomości o przygotowaniach i przebiegu obchodów. WszakKatolicy to 99,9% społeczeństwa, a miłośnicy rządu tylko 30%. To jedyna szansa, by nad mogiłami panowała godna cisza tak jak w kościele przy Podniesieniu, lub jak przy sianiu maku przez niewierzących.
Natomiast beatyfikacja największego w historii Polaka JP II powininna być obchodzona jako wielkie, radosne, huczne świętonarodowe. Grzmiące na cały świat śmiechem, fajerwerkami i muzyką towarzyszącą tańcom, śpiewom i ulicznej fecie przez okrągły tydzień do białego rana. Jak najdalsze od ciszy i skupienia. Z tego właśnie powodu powinno je zorganizować i nadzorować wyłącznie państwo, a nie kościół potrzebujący skupionej nabożności. ''Que sunt caesaris, caesari; et que sunt Dei, Deo''.
Uznane to zostanie za kolejny ''cud uzdrowienia zza grobu'' niezbędny do kanonizacji JP II. Absolutnie przekonywujący, bo uwalniający od ciężkiej schizofrenii maniakalnej aż czterdzieści milionów Polaków. To musi zrobić wrażenie nawet na największych współczesnych niedowiarkach, czyli kolegium kardynalskim.

polski spirit


Komentarze
Pokaż komentarze (43)