polski spirit polski spirit
988
BLOG

DUBIENIECKI GŁÓWNYM PODEJRZANYM

polski spirit polski spirit Rozmaitości Obserwuj notkę 52

 

 

 

 

DUBIENIECKI GŁÓWNYM PODEJRZANYM

 

       Mecenas Marcin Dubieniecki, mąż i consigliere Marty Kaczyńskiej, po raz kolejny przyznał, że mnożą mu się w głowie jak króliki, dowody potwierdzające fakt zamordowania Lecha Kaczyńskiego. Tym razem wykoncypowało mu się to na podstawie ujawnionego właśnie faktu, że kapitan samolotu Protasiuk, 22 sekundy przed roztrzaskaniem się samolotu o ziemię, wydał komendę ''odchodzimy''. Zdaniem Dubienieckiego dowodzi to, że ''nie chciał on za wszelką cenę lądować w Smoleńsku.'' A kto powiedział Dubienieckiemu, że za jakąkolwiek cenę kiedykolwiek chciał ? Wszyscy rozsądni ludzie już 10 kwietnia wiedzieli, że to nie Kapitan Protasiuk, tylko Lech Kaczyński chciał za wszelką cenę lądować w Smoleńsku. Tylko on jeden miał tam poważną sprawę do załatwienia. Swojego politycznego ''być albo nie być''. Pilot nie miał żadnego powodu ryzykowania w tych warunkach lądowania poza chęcią  samobójstwa.

 

       Ale jak to ''rewelacyjne'' stwierdzenie Dubienieckiego ma się do kwestii zamachu ? Zbyt późna decyzja o zawróceniu skutkująca katastrofą ma automatycznie dowodzić zamachu ? Na jakiej zasadzie ? Poza tym Dubieniecki zapomina, że generał Błasik był w kokpicie pilotów nieprzerwanie przez kilkanaście ostatnich minut lotu aż do samej katastrofy. Gdyby prezydentowi zależało na zawróceniu maszyny, a nie na jej lądowaniu za wszelką cenę, to Protasiuk wydałby komendę nie 22 sekundy przed katastrofą, tylko kilkanaście minut wcześniej, zaraz po wejściu gen. Błasika do kokpitu.

 

       Dubieniecki daje kolejny dowód braku logicznego myślenia i całkowitej niekompatybilności z rozumem. Przytoczony przez niego fakt dowodzi ponad wszelką wątpliwość, że żadnego zamachu nie było. Samolot nie wybuchł, był w pełni sprawny, nie został zestrzelony tylko rozbił się o ziemię. Gdyby gen. Błasik wszedł do kokpitu pilota z poleceniem prezydenta ''zawracamy'', samolot by zawrócił, nie rozbiłby się o ziemię i do żadnego zamachu by nie doszło. Gdzie tu ingerencja Putina i Tuska ? Zamach to jest świadome i w pełni kontrolowane doprowadzenie zamiaru do skutku. A tu skutek zależał wyłącznie od Lecha Kaczyńskiego, gen. Błasika i pilota. Gdyby pilot był w zmowie z Putinem i Tuskiem, to po pierwsze musiałby być samobójcą i mieć za wspólników ( także samobójstwa ) II pilota i nawigatora, oraz gen. Błasika. Gdyby ten nie był zamachowcem, po niezawróceniu na jego rozkazmaszyny, oficerowie BOR odpowiedzialni za bezpieczeństwo prezydenta, wyprowadziliby załogę z kokpitu, a on przy ''standing owation'' pasażerów wylądowałby w Warszawie.

 

       Więc gdzie ten zamach ? A przede wszystkim gdzie jest zamach na Lecha Kaczyńskiego ? Na razie wszystko dowodzi, że to on zamachnął się na życie 96 osób wydając polecenie lądowania. Kapitan Protasiuk w ostatniej chwili chciał uratować samolot, ale było już na to za późno. Gen. Błasik za dobrze jednak pilnował wykonania polecenia Lecha Kaczyńskiego. Dubieniecki celowo pomija ( lub po prostu świadomie mataczy, chcąc odwrócić od siebie podejrzenie ) jeszcze jeden, nie mniej istotny fragment zapisu z czarnych skrzynek. Kapitanwydał co prawda22 sekundy przed zderzeniem z ziemią  polecenie odejścia na drugi krąg, ale jego realizacja nastąpiła dopiero po 8 sekundach, w których najprawdopodobniej nie miał on kontaktu z drążkiem sterowniczym. Czyżby w kokpicie stoczono o niego walkę ? Czyżby ktoś chciał jeszcze w ostatniej chwili fizycznie uniemożliwić Protasiukowi odlot ? Tusk, czy Putin ? Powtarzam raz jeszcze. Gdyby prezydent podjął decyzję o zawróceniu, zostałaby ona natychmiast zrealizowana, czyli ok.15 minut przed zderzeniem samolotu z ziemią. Gen. Błasik nie siedziałby ''do końca'' w kokpicie pilotów. Jeśli tam trwał, to wyłącznie po to, by na polecenie prezydenta dopilnować lądowania.

 

       Mecenas Marcin Dubieniecki do czasu zakończenia śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej, w tym ustalenia winnych jej spowodowania, w ogóle nie powinien zabierać głosu w tej sprawie. W myśl starożytnej instytucji prawa rzymskiego: ''nemo iudex in causa sua - nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie''. A Dubieniecki nim jest. I to w sposób coraz bardziej zuchwały i bezczelny ( ktoś mu niestety na to pozwala...)

 

       W myśl innej zasady tego prawa: ''cui prodest scelus is fecit – ten popełnił zbrodnię, komu przyniosła ona korzyść ''. Nie tylko w świetle procedury anglosaskiego postępowania karnego, ale nawet logiki dobrego kryminału, to właśnie Marcin Dubieniecki byłby głównym podejrzanym o przyczynienia się, bądź spowodowanie śmierci Lecha Kaczyńskiego. Dubieniecki w jej wyniku osiągnął wiele korzyści, co nakazuje szczególnie uważne patrzenie mu na ręce. Otrzymał wraz z żoną 3 miliony odszkodowania, za które kupił sobie najnowszy model sportowego Porsche, przedłużające niektórym mężczyznom zbyt krótkie ego. Przyjemny kawał grosza. Dzisiaj ludzie mordują bliskich za flaszkę wódki. Zaistniał bardzo medialnie, przed katastrofą nawet pies z kulawą nogą o nim nie słyszał. Wyrobił sobie nazwisko i nie ukrywa, że na fali współczucia chce zrobić dużą karierę polityczną. Na rozgłosie nie tracą zapewne dochody jego kancelarii. Ma za darmo reklamę kilkakrotnie przewyższająca wartość odszkodowania zainkasowanego za śmierć teścia.

 

       Dubienieckiego można poważnie podejrzewać ponieważ miał również motywy zamordowania teścia. O materialnym już wiemy. Jest jeszcze poważny motyw zemsty. Dubieniecki składał w kancelarii prezydenta wiele wniosków o ułaskawienie swoich klientów. Może prezydent jakiegoś ważnego dla Dubienieckiego wniosku nie załatwił pozytywnie, za co właśnie otrzymał taką oto zapłatę z nawiązką ? Kilka lat temu Prezydent zabronił córce emigracji wraz z mężem z Polski ( był to głośny fakt medialny ). Może to zaważyło na życiu Dubienieckiego w sposób logicznie uzasadniający prawdopodobieństwo zemsty ?

 

       ''Last, but not least''. To wyłącznie Dubieniecki z małżonką rozpoznał zwłoki prezydenta w Warszawie. Jarosław Kaczyński nie potwierdza identyfikacji żądając ekshumacji. To dlaczegotak szybko, bez zachowania należnych procedur,wypłacono wielomilionowe odszkodowanie bez koniecznej w takiej sytuacji ekspertyzy DNA ? Czyżby miało miejsce klasyczne przestępstwo wyłudzenia ze strony Dubienieckiego i jego małżonki, oraz działanie na szkodę spółki przez zbyt pośpiesznego urzędnika firmy ubezpieczeniowej ?

 

       Dubieniecki jest podejrzanie nad aktywny w poszukiwaniu innych winnych, w tym Putina, Tuska i Komorowskiego, oraz prokurowaniu przeciw nim coraz  bardziej absurdalnych oskarżeń. Jako pełnomocnik Marty Kaczyńskiej ma dostęp do wszystkich materiałów śledztwa, które wykorzystuje w korzystny dla siebie sposób. Buszuje jak lis w kurniku i chlupie się jak pączek w maśle bezkarnie pomawiając innych o zamordowanie jego teścia. Nie trubluje sobie małej główki uzasadnianiem hipotetycznych poszlak. Te dają prawo wskazania Dubienieckiego jako prawdopodobnego podejrzanego o popełnienie kilku przestępstw, w tym organizacji zamachu na życie Lecha Kaczyńskiego. Na razie Dubieniecki czuje się nadzwyczaj pewnie i prezentuje buńczucznie, jakby w tej grze miał wszystkie asy w swoim rękawie. Na wszelki wypadek wszystkie pięć.

 

 

 

polski spirit

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (52)

Inne tematy w dziale Rozmaitości