polski spirit polski spirit
508
BLOG

KASA ZA CASĘ I SMOLEŃSK

polski spirit polski spirit Rozmaitości Obserwuj notkę 27

 

KASA ZA CASĘ I SMOLEŃSK

 

 

       Żałobnie szlochający wielki Marsz Chopina prawie automatycznie przechodzi w naszych uszach  w prostacki, ale jakże radosny brzęk mamony. Też wielkiej, liczonej w milionach od trupa.

 

       Wbrew intencji rodzin zmarłych tragicznie w wypadkach Casy i Tupolewa ( co za elegancka dyskrecja... ), do wiadomości publicznej przedostały się ( co za chamska nieżyczliwość ) szacunki odszkodowań jakich one żądają od państwa polskiego, czyli od nas obywateli. Ma tego być od miliona, do czterech milionów złotych na zwłoki, a może i znacznie więcej. Rodziny na razie pilnie buszują przez swoich prawników w przepisach polskich i światowych, żeby nie wyszło tego za mało. W końcu taka okazja dwa razy się nie zdarza. Odszkodowania mają być płacone absolutnie netto, czyli bez zwrotu państwu poniesionych przez nie kosztów transportu zwłok, pogrzebów, dotacji, zasiłków i emerytur specjalnych. Szykuje się poważne łupienie naszej dupy. Warto, by nasze władze pamiętały, iż dobrowolne wsiadanie do samolotu z niebezpiecznym schizofrenicznym maniakiem sprowadzajacym niebezpieczeństwo w transporcie lotniczym jest przyczyną uzasadniającą odmowę wypłaty odszkodowania przez firmy ubezpieczeniowe. Nie radzę więc polskiemu rządowi być w tej sprawie bardziej papieskim od papieża.

 

 

       Chyba, że wspólnie podniesiemy głośny na całą Europę szczery obywatelski krzyczek: ''rodzinom zmarłych nasze łzy i współczucie, ale nie nasze złotówki''. I to wcale nie z powodu małoduszności, czy pazerności. W imię obrony zasady równości wszystkich obywateli wobec prawa, gwarantowanej i wymaganej przez Konstytucję Rzeczypospolitej. Nie wolno nikomu łamać prawa tylko dlatego, że w obydwu katastrofach zginęły jakieś tam podobno elity. Na pewno nie z naszego powodu i nie w imię naszych interesów. Zginęli w czasie pokrętnie, wbrew zasadom zdrowego rozsądku zorganizowanych prywatnych podróży samolotowych, przed którymi powinni się prywatnie ubezpieczyć. Tak jak każdy polski obywatel udający się w podróż związaną z ryzykiem śmierci, utraty zdrowia i konieczności leczenia ( także transportu zwłok ).

 

       Wczoraj w Afganistanie zginęło kolejnych dwóch polskich żołnierzy. Ich rodziny dostaną do 100.000 ubezpieczenia opłacanego przez państwo polskie w PZU ( za 1000 zł składki ). Żołnierz Rzeczypospolitej to nie jej pierwszy obywatel ubezpieczony na kwotę 3 miliony złotych. Bo nie jest jak tamten pilnowany przez kilkunastu komandosów, nie jeździ opancerzoną limuzyną, a jego jedzenie nie jest próbowane pod okiem ochroniarzy przez kucharza. Poza tym taki żołnierz, zupełnie bez sensu, kiepsko zabezpieczony i uzbrojony, ugania się w dzień i w nocy po pustyni za oszalałymi z nienawiści i gotowymi na śmierć Talibami, mającymi z Wujem Obamą jakieś tam nieuregulowane rachunki. Odstrzelić, czy wysadzić w powietrze takiego żołnierza nader łatwo, więc nie ma co szaleć z wysokością polisy. Chociaż najprawdopodobniej wdowa po nim i osierocone przez niego dzieci mają takie same żołądki i potrzeby jak rodzina działacza PIS-u, który z winy pisowskiego prezydenta zginął w luksusowym prezydenckim samolocie lecącym na wyłącznie pisowską, całkowicie prywatną uroczystość.

 

       Za zgwałcenie polskiej Konstytucji grozi surowa odpowiedzialność – zwłaszcza prezydentowi, marszałkowi Sejmu i premierowi rządu. Już wcześniej pisałem ( ''Komu rachunek za Smoleńsk ?'' ), że wszyscy trzej panowie zbyt ostentacyjnie ją obrażają traktując ''rodziny smoleńskie'' niewspółmiernie lepiej niż pozostałe polskie rodziny ofiar katastrof komunikacyjnych. Ani Konstytucja, ani jakakolwiek inna polska kodyfikacja nie definiuje pojęcia ''elity'' odnosząc do niej specjalne przepisy i przypisując milionowe odszkodowania. Komorowski, Schetyna i Tusk ryzykują, że w czasie wyborów społeczeństwo zechce ich z tej niefrasobliwości rozliczyć. Najwyżsi strażnicy prawa nie mogą być promotorami nierządu. Albo minster albo alfons.

 

       Polski premier nie jest od sprzątania wymiocin porażonych psychicznie pisowskich wdów. Ani od spełniania ich kolejnych kaprysów czy nieuzasadnionych żądań. Od tego są towarzystwa ubezpieczeniowe, zakłady pracy, Caritas, ojciec TeDeo, wreszcie Sądy. Niech te instytucję obsypują płatkami róż coraz to bardziej butne, a nawet bezczelne pisowskie wdowy smoleńskie. Jeśli smoleńczycy czują się w jakikolwiek sposób pokrzywdzone trafione w plecy, zwłaszcza materialnie, przez państwo polskie – wolna droga do Sądu. Nawet do Strasburga.Tak jak każdemu innemu normalnemu obywatelowi polskiemu nie będącemu osieroconą elitą. Jeżeli smoleńskie wdowy mają żal do Putina o zamordowanie ich najbliższego – powinny niezwłocznie zawiadomić Prokuraturę o popełnieniu przez niego przestępstwa. Na wszelki wypadek mogą również ONZ, Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości, światowe media, ewentualnie także sycylijską, żydowską i rosyjską mafię.

 

       Katastrofa smoleńska powinna jak najszybciej zniknąć z naszego życia doczesnego, przynajmniej do czasu uroczystego wymarszu Lecha Kaczyńskiego z Wawelu ( połączenie z datą beatyfikacji Jana Pawła II jeszcze bardziej zwiększyłoby narodową radość i euforię połaczonych obchodów ). Do tego czasu niech każdy robi swoje: pisowskie rodziny aj waj gewałt z przygryzaniem tyłka Putinowi, prokuratura w spokoju kontynuuje śledztwo, komisje prowadzą analizy i uwagi do wszelkich możliwych protokołów. A władze Rzeczypospolitej ( w tej sprawie ) nareszcie nic – po prostu: ''dolce far niente''. Niech w końcu uwierzą, że to nie ich dziedzina i ich sprawa. Także nie ich wina. I nie ''ich'' pieniądze na wielomilionowe odszkodowania.To nie był państwowy lot. Niech płacą Kaczyńscy, albo PIS ( przecież też z naszych publicznych pieniędzy, ale lepiej już wydać je na wdowy i sieroty, niż na uliczne reklamowanie pisowskich głupków ).

 

       Władze polskie powinny w końcu oprzytomnieć i zdmuchnąć sprzed oczu fatamorganę prowadzącą wyłącznie do manowce. Jesteście dla nas – nie tylko dla trupów i wdów smoleńskich. Przestańcie się w końcu wygłupiać, poniżać, ośmieszać, a tym samym drwić z tych którzy was wybrali. W przeciwnym razie pogonimy was w czasie jesiennych wyborów nie tylko na zieloną trawkę, ale wprost na ławy Trybunału Stanu. Nie zamierzamy dłużej biernie przypatrywać się temu chocholemu kontredansowi władzy z kaczyńską ferajną. Prezydent, Sejm i rząd muszą przestrzegać nie tylko miedzynarodowych procedur lotniczych, ale także całkiem cywilnych i adminitracyjnych, również ze ''smoleńczykami''. Bez tego może dojść do następnej katastrofy. O wiele groźniejszej, bo tym razem nie samolotu, ale państwa polskiego. Niebezpiecznie zbliża się moment, gdy większość społeczeństwa zostanie zmuszona pogonić zarówno zwariowanych pisowskich ekstremistów, jak i niebezpiecznie zbyt tolerancyjnych dla ich warcholstwa platformersów. Aby państwo polskie nie skończyło ponownie z winy Kaczyńskich w politycznej mgle. My do tego tragicznego lądowania nie dopuścimy.

 

       My, to znaczy ja ze szwagrem Zdziskiem. Ale inni może też się do nas przyłączą.

 

 

 

polski spirit

 

 

 

 

 

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Rozmaitości