TUSK Z PUTINEM JEDNAK WINNI
Czas najwyższy nie tylko to przyznać, ale także szczegółowo to wyjaśnić. Zanim w odpowiednim ( wreszcie ) czasie politycznym ''odnajdą'' się ( wreszcie ) w archiwach wszystkich służb specjalnych świata, w tym polskich, nagrania rozmów pasażerów Tupolewa, w tym ( wreszcie ) ostatniej braci ''double trouble''. Premierzy Polski i Rosji mają krew na rękach i dalsze mataczenie w tej sprawie nie ma sensu. Cwany lis Kaczyński nie dał się jednak wyprowadzić w pole, a jego pies cywil Macierewicz chwycił wroga ( trzecimi zębami ) mocno za gardło i już nie puści.
A więc po kolei.
Po szczęśliwym niestety dla Lecha Kaczyńskiego jego locie do Gruzji i nieszczęśliwym niestety dla Polski jego powrocie do kraju, premier Tusk, dysponent rządowego samolotu, nie złożył do Prokuratury zawiadomienia o popełnieniu przez prezydenta pospolitych przestępstw kryminalnego, opisanych w:
art. 160 §1 kodeksu karnego :
''Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.''
art. 160 §2 kodeksu karnego :
''Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.''
art. 174 §1 kodeksu karnego:
''Kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo w ruchu lotniczym podlega karze pozbawienia wolności o 6 miesięcy do lat 8.''
art. 216 §1 kodeksu karnego :
''Kto znieważa inna osobę (...) podlega grzywnie lub karze ograniczenia wolności.''
art. 231 §1 kodeksu karnego :
''Funkcjonariusz publiczny, który przekraczając swoje uprawnienia działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.''
Lech Kaczyński swoim zachowaniem wypełnił przesłanki wszystkich w/w przestępstw. Jako funkcjonariusz publiczny przekroczył swoje uprawnienia, wymuszając na pilotach w formie dla nich obraźliwej i znieważającej, wylądowanie w strefie objętej działaniami wojennymi, mając pod swoją opieką pasażerów samolotu, w tym kilku prezydentów, premierów i ministrów obcych państw. Tusk powinien więc doprowadzić do uruchomienia procedury jego impeachmentu, przeprowadzić ją w Sejmie, a następnie posadzić Lecha Kaczyńskiego na ławie oskarżonych. Na moje oko za to wszystko dostałby od ''prawa i sprawiedliwości'' co najmniej 4 lata bez zawiasów. Siedząc spokojnie we Wronkach, na pewno nie spowodowałby już żadnej katastrofy lotniczej. Podle, bo podle, ale żyłby zapewne do dzisiaj korzystając z dobrodziejstwa widzeń z mamusią i braciszkiem, oraz bliskiego obcowania ze współwięźniami, których tak ochoczo i nader często znieważał jako wiernych, lecz beznadziejnie głupich wyborców PO.
Jeżeli Tusk z powodu swojej szczególnej inklinacji do picia czerwonego wina z prezydenckiego gąsiora, nie chciał doprowadzić do skazania i wycwelowania Lecha, na pewno nigdy więcej nie powinien mu już użyczyć rządowego samolotu. Kiedyś Daniel Olbrychski obezwładnił na pokładzie samolotu zagranicznych linii lotniczych faceta wyglądającego mu groźnie. Sam został obezwładniony przez znajdujących się na pokładzie antyterrorystów, otrzymując na deser za swoje nieodpowiedzialne zachowanie dożywotni zakaz wstępu na pokłady tej linii. Po incydencie gruzińskim taki sam zakaz od polskiego rządu powinien otrzymać dożywotnio Lech Kaczyński, wraz ze wspomagającymi go wówczas osobami. Jakby Kaczyński stąpał po ziemi, też nie spowodowałby katastrofy lotniczej w Smoleńsku.
W tym miejscu warto wyjaśnić, czy udowodnienie Jarosławowi Kaczyńskiemu udziału w wymuszenia lądowania w Smoleńsku, może mieć dla niego jakiekolwiek konsekwencje prawne. Mówi o tym art. 174 §1 kodeksu karnego :
''Kto sprowadza katastrofę w ruchu (...) powietrznym zagrażającą życiu lub zdrowiu wielu osób (...), podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.''
Putin jest niewiele mniej winien od Tuska. Zapraszając w lutym ubiegłego roku na wspólne polsko – rosyjskie uroczystości katyńskie wyłącznie premiera Tuska, za mało dokładnie wyjaśnił, że prezydent Kaczyński jest na terenie Rosji absolutnie ''persona non grata''. Nie nakazał formalnego zakazu jego wjazdu na teren Rosji, tak jak po ostatnich ekscesach na Białorusi, Polska zakazała wstępu na nasze terotorium Łukaszence i jego notablom. Jako Rosjanin, a zwłaszcza premier Rosji, Putin miał pełne prawo podjęcia takiej samej decyzji. Żaden Polak nie chciałby widzieć na polskiej ziemi polityka innego państwa nawołującego świat do wojny z nami i ekonomicznego zniszczenia naszego państwa. Gdyby Putin z gruzińskiej polityki ''double trouble'' wyciągnął stosowne i oczywiste wnioski, Lech Kaczyński nie miałby szansy na spowodowanie katastrofy smoleńskiej.
Tusk i Putin, poza przyznaniem się do winy powinni jak najszybciej naprawić swoje błędy popełnione już po katastrofie. Tusk – skończyć skandaliczny kontredans z wdowami smoleńskimi i martyrologię smoleńską w naszym życiu publicznym, zarówno w Sejmie jak i na polskich ulicach. Państwo polskie powinno uczcić 1 rocznicę katastrofy wyłącznie w Polsce, wyłącznie po świecku i wyłącznie w polskim Sejmie. Nie tam gdzie polscy obywatele zginęli, tylko tam gdzie są pochowani. Na tej ziemi. Putin powinien wydać zakaz wjazdu do Rosji wszystkim tym, którzy bez dowodów oskarżają jego i Rosję o zabójstwo polskiego prezydenta. Dodatkowo władze Warszawy powinny wreszcie wydać zakaz czynienia z miejsc publicznych prywatnych cmentarzy. Jeśli ktoś jeszcze nie zrozumiał, gdzie spoczywają zwłoki poległych w katastrofie, należy mu to mocniej niż dotychczas wbić wprost do głowy. Przy pomocy tak zwanych podręcznych pomocy naukowych będących na wyposażeniu policji państwowej i straży miejskiej.
polski spirit




Komentarze
Pokaż komentarze (17)