ezekiel ezekiel
40
BLOG

Sieć demaskatorstwem silna

ezekiel ezekiel Polityka Obserwuj notkę 1

 

To co stało się z Kataryną nie jest żadnym skandalem. Dziennik nie użył stalinowskich metod, Michalski nie dostanie zapewne hieny milionlecia za swój tekst. To tylko pewne przywrócenie równowagi. Dopóki Kataryna, osoba de facto publiczna, mierzyła się z hipokryzją tych, którzy występują pod nazwiskiem wszystko było ok. Jednak teraz, kiedy Kataryna stała się Panią Kasią wolność słowa w Polsce upadła. A guzik prawda. Bo to tylko równowaga została w przyrodzie przywrócona. Dzisiaj każdy będzie mógł robić Katarzynie to, co Kataryna robiła osobom publicznym. Każdy będzie mógł przeprowadzić wiwisekcję, pogrzebać, podpatrzeć, poszukać, pomanipulować. Dziś każdy jest ścierwojadem- hybrydyzując dwóch klasyków. Nie o to jednak chodzi. Nie szczególnie interesuje mnie sama postać Kataryny. Skłamałbym, jeżeli powiedziałbym, że nie interesuje mnie w ogóle. Poświęciłem trochę czasu na grzebanie w necie, żeby stwierdzić czy Kataryna to nie Lizut, albo Ziemkiewicz. Skłamałbym również, jakbym powiedział, że samemu udało mi się dojść do personaliów Kataryny pytając pana Google o to, co napisał der Dziennik. Jest jednak w Sieci sporo bystrzejszych osób i jedna z nich nie tylko rozszyfrowała kim jest Kataryna, ale również umieściła to na swoim blogu. Ironia? Bynajmniej.
                To jest ten aspekt, który mnie zainteresował. Nie interesuje mnie szczególnie, czy Katarzyna robiła interesy z Kwiatkiem przy okazji obrabiając mu dupę. To co w tym wszystkim jest ciekawe, to mechanika działania sieci. Wczoraj dziennik napisał. Dzisiaj ktoś zgooglował, a ktoś innyzgooglował tego, kto zgooglował. Zapewne dzisiaj link do demaskatorskiego bloga pojawi się w der Dzienniku, który otworzył furtkę sieciowym poszukiwaczom. Gdzieś indziej może pojawić się demaskator demaskatorki. Sieć pokazała swoją, tfu tfu, emergentywność. Wśród bezmiaru głupoty, oszołomstwa i odważnych anonimów wykrystalizowała się elastyczność i coś co istnieje jako odrębny homeostatyczny System. Bełkot? Trochę pewnie tak. Chodzi mi o nic innego jak o to, że sieć sama się reguluje, sama na siebie patrzy, sama się oskarża i sama się odradza. Jest plastyczna. W tym tkwi jej siła a nie w anonimowości Kataryn. Wielki brat patrzy, ale i sieć patrzy na wielkiego brata. Dzięki swojej dialektyce świetnie nadaje się do demaskowania osób publicznych, co było domeną, zapewne czasami przy szczypcie manipulacji, Kataryny. Nosił wilk razy kilka. To co przez jednych upatrywane jest jako zdychanie sieci, raczej jawi się jako jej siła. Kataryno nie jesteś anonimowa. Teraz każdy będzie mógł przejrzeć Ciebie tak, jak Ty przeglądałaś innych. Jak ktoś będzie robił to w tak moralizatorski sposób jak Ty, z pewnością znajdzie się ktoś, kto będzie chciał przejrzeć i jego. Może sama go przejrzysz?
ezekiel
O mnie ezekiel

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu. Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach. Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka