A niech Cię licho. Napisałem dzisiaj tekst o kararynie. Właściwie nie o katarynie, tylko o plastyczności sieci, a sprawa kataryny była li tylko pięknym obiektem do obserwacji. Zalinkowałem jakąś dziewuchę z bloxa, która rozszyfrowała katarynę i wszem i wobec ukazała jej (kataryny) personalia. Ale cóż to? Samolot? Rakieta? Supermen? Autocenzura? Zalinkowany blog już nie chce się pokazywać publiczności. Mleko się wylało droga pani śledząca katarynę. Poza mną podlinkował również tenże blog ktoś z redakcji.pl.
Trochę śmieszna sprawa, bo pisałem o plastyczności sieci, której emanacją jest sprawa Katartyny, a tu sieć płata mi takiego pięknego laboratoryjnego figla. Nie interesuje mnie etyczne oblicze tej sprawy, chociaż nie byłbym szczery gdybym nie powiedział, że mam s-syńską satysfakcję, że kataryna nosiła razy kilka, ponieśli i wilka. We wszystkim tym samej pani Kasi naprawdę po ludzku współczuję. Głównie interesuje mnie aspekt sieciowy, że tak brzydko powiem. Tak więc pani jakaś tam (ta z bloxa) najpierw napisała że kataryna to Katarzyna W. (pierwsza litera nazwiska została zmieniona, bo nieswojo czułbym się bawiąc się w konfidenta; ale mogę powiedzieć, że nie jest tą literą ani A. ani B. ani C. To zawęża obszar poszukiwać pierwszych liter nazwiska do "liczba liter w alfabecie – 4". Wydaje się być to niesmacznym okolicznościowym żartem, a jak wiadomo żarty niesmaczne są najfajniejsze) .
Zostawiając w spokoju dygresję: pani x-ińska zdradzając personalia kataryny, a następnie wycofując się pięknie przedstawiła mechanikę sieci. ARPANET, czyli to co poprzedzało Internet i na szkielecie czego Internet powstał, miało przeca służyć jako zdecentralizowana forma wymiany informacji w czasie zimnej wojny. Jakby w jeden z jego węzłów grzmotnęła atomówka, to redundantna reszta przejęłaby informację. Pani x-ińska zblokowała owoce swoich poszukiwań, ale podlinkowały to co najmniej dwie osoby, czyli ktoś z redakcji.pl, i ja, a właściwie moja skromna osoba, jak to się mawia. Mleko się wylało. Atomówka grzmotnęła. Sieć świetnie się wygina, absorbuje energię uderzenia. Jeden węzeł się autoocenzurował, ale reszta redundantnych węzłów działa nadal.
Pani Kasiu skłamałbym jakbym powiedział, że nie mam złośliwo polskiej satysfakcji, że teraz każdy będzie mógł obserwować Panią, tak jak Pani obserwowała innych. Przy tym po ludzku Pani współczuję całego tego zamieszania. Obiecuję, że nie będę szperał w poszukiwaniu informacji o Pani ewentualnej współpracy z SB. Ba, nawet nie będę szperał tu i tam aby dowiedzieć się, czy to co napisał der Dziennik o Pani współpracy z TVP to prawda. Wszyscy jesteśmy ludźmi i wszyscy mamy czasami za paznokciami brud. I Michalski, i Pani, i ja, i każdy szermierz moralności. To co interesuje mnie w Pani przypadku to analiza tego jak działa sieć. A jej mechanika jest naprawdę fascynująca.
Komentarze
Pokaż komentarze (5)