Wybory, wybory i po wyborach. Przyszedł czas na radość, nadzieję, złość, żal, wishfull thinking, wróżenie z fusów i prognozy. Ja się uplasuję gdzieś między tym ostatnim a przedostatnim. Pragnę nadmienić, że 5 dni przed wyborami udało mi się wywróżyć z fusów kto wygra i z pomocą jakich sił. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że nie mnie jednemu.
Przyszedł czas na Budowanie. I to nie jakieśtam budowanie; to Budowanie przez duże B. Premier Donald Tusk będzie Budował wiele rzeczy dla „milionów zwykłych polaków”, w tym budowana będzie koalicja z PSL. Tu pojawia się możliwość zapiaszczenia trybów maszyny, która ma Budować. Ludowcy to wciąż i nadal silna grupa o czym przekonuje niemal w każdych wyborach. Sondaże przedwyborcze dają im poparcie poniżej progu wyborczego, a po ogłoszeniu wyników okazuje się, że koniczynkowcy nie tylko przekraczają piątkę, ale mają pod 10 proc. Wygrywają bo mają struktury, a struktury mają koligacje. Po tym jak PSL wchodzi w koalicję struktury i koliganci domagają się powyborczych łupów.
PSL to nie flejtuchy, jak zwykło się ich oceniać. Ludowcy to partia negocjacyjnych wyjadaczy, którzy już nie raz udowadniali, ze w koalicjach są ogonem, który macha psem. Po latach opozycji wyposzczeni działacze z całą pewnością nie ustąpią w żądaniach. Wyposzczeni koledzy Schetyny też zapewne będą chcieli coś dla siebie i tu narodzi się konflikt. I gdzie tu Budowanie?
PSL mimo swojej terenowej potęgi jest partią gasnącą. Mimo jej triumfu zmierzch widoczny jest już na horyzoncie. Tym zmierzchem jest modernizacja. W nowym świecie nie ma miejsca dla starych partii. Polski chłop to bardziej europejski hydraulik, niż skacowany, nieogolony mężczyzna na zetorze. PSL traci bazę. Przy założeniu, że nie przekształci się w partię chadecko-ludową (takich ci u nas dostatek), będzie niknął w oczach z roku na rok, z kadencji na kadencję. Działacze zdają sobie z tego sprawę. Zdają sobie sprawę z tego, że muszą ten proces toroche wyhamować. Dlatego nie mogą zgodzić się np. na podatek liniowy. Nie mogą położyć się na kocich łbach i czekać aż walec modernizacji ich rozjedzie. Trochę powalczą o polityczny byt. To wkurzy Donada i ekipę i narodzi się konflikt. I gdzie tu Budowanie?
Z wyżej wymienionego powodu PSL będzie chciało ugrać dla lokalnych struktur i ich koligatów jak najwięcej. Nie będą szczególnie krępować się podczas żądania miejsc w radach nadzorczych, agencjach, etc. PSL to partia twardych, wyposzczonych chłopaków, którzy nie omieszkają skorzystać z okazji (kto wie, może ostatniej).
Klęską Tuska może być to samo, co było klęską Kaczyńskiego, a przed nim Cimoszewicza. Ten ostatni mówi o czystych rękach i zniszczyło go faksymile i Jarucka. Kaczyński mówił o układzie i sieci misternie tkając własną, mówił o zasadach łamiąc je na każdym niemal kroku. Dla Tuska Budowanie, może być tym, czym „czyste ręce” dla Cimoszewicza, a IV RP i „zasady” dla Kaczyńskiego- wyrodnym dzieckiem i/lub zatrutym owocem.
Ile w powyższym wróżenia z fusów a ile prognozy pokaże czas.




Komentarze
Pokaż komentarze