ezekiel ezekiel
29
BLOG

Popkulturowa katastrofa

ezekiel ezekiel Polityka Obserwuj notkę 11

Post spóźniony kilka dni. Ale może to lepiej. Była chwila na ochłonięcie i zastanowienie…Mirosławiec.

Wieczór około godziny 19. Kilometr przed pasem startowym, na którym miał wylądować samolot transportowy Casa dochodzi do tragedii. Maszyna traci wysokość i roztrzaskuje się o ziemię. Giną wszyscy, którzy byli na pokładzie. 16 pasażerów 4 członków załogi. Dwadzieścia osób, które miało rodziny, plany, domy, oszczędności, należało do funduszy emerytalnych i miało swoje pasje. Ksiądz, który pojawił się na miejscu niedługo po katastrofie opowiada łamiącym się głosem o strasznym widoku. Strzaskany metal, smród spalenizny, zwęglone ludzkie szczątki. Jego tłumionego płaczu radiowcy przed puszczeniem w kolejnym wydaniu wiadomości specjalnie nie przycinają, aby było więcej dramatyzmu, więcej fajeru.

Zaczyna się medialny spektakl epatowania tragedią, cierpieniem i tanią sensacją. W każdym medium wieczorem reporterzy przerzucają się liczbą już odnalezionych zwłok. W pewnym radiu zostaje zmieniona ramówka. Redaktor dostaje polecenie ciśnięcia wszystkich ekspertów: dlaczego doszło do tragedii, czy mógł ktoś przeżyć, co teraz będzie z rodzinami, czy zawinił człowiek? Pomimo tego, że piąty specjalista mówi mniej więcej to samo: że za wcześnie aby mówić o przyczynach, że nie wiadomo czy ktoś przeżył, że warunki były nienajlepsze, możemy być pewni, że szósty specjalista będzie musiał odpowiadać na te same pytania. Obrzydliwy wyścig o jak najbardziej mięsisty news, o wzruszającą historię kogoś kto wysiadł w międzylądowaniu i „cudem” uniknął śmierci. Dzisiaj wszyscy są przyjaciółmi ofiar wypadku. Dzisiaj wszyscy są wstrząśnięci i wszyscy się modlą. Ekonomiści uważają, że jesteśmy biedniejsi, bo straciliśmy wielu rodaków.

Prezydent wprowadza Narodową Żałobę. 56. w trakcie trwania jego kadencji. Wcześniejsza była wprowadzona po wypadku autobusu pielgrzymów we Francji pod Grenoble. Młody kierowca przeszarżował i autobus wypadł z trasy, spadł ze skarpy, stanął płomieniach. Wtedy wszyscy byliśmy pielgrzymami, a duchowni mówili o tym, że to było bezpośrednie zaproszenie od Boga.Dlaczego Prezydent nie ogłasza Żałoby Narodowej podczas tzw. tragicznych weekendów, kiedy na drogach ginie kilkadziesiąt osób? Ci, którzy giną na drogach też są czyimiś żonami, mężami, braćmi, mają hobby, lubią włoską, albo chińską kuchnię, mają plany na wakacje. Dlaczego nie ogłasza jej podczas tragicznej w skutkach mroźnej zimy, podczas której zamarza kilkuset bezdomnych? Dlaczego nie ma żałoby podczas, gdy codziennie ginie kilkadziesiąt osób na nowotwory, zawały serca, wylewy? Czy to dlatego, że śmierć kolektywna jest więcej warta niż ta indywidualna? Czy śmierć nagła jest więcej warta niż śmierć spodziewana? Czy śmierć pozazstatystyczna jest bardziej godna żałoby niż statystyczna?

Śmierć ludzka jest tyle warta ile warta jest jej estetyka medialna. Wartość ta jest wprost proporcjonalna do zakorzenienia jej w narracjach podkultury. Podkultura kocha tragedie. Uwielbia spektakle, karmi się zbiorowymi emocjami i mechanizmem sprzężenia zwrotnego karmi emocje. Najważniejszą rolę w świecie spektaklu (bynajmniej nie tego od Deborda) grają środki masowego przekazu. To one są demiurgami. Decydują o wartości życia i śmierci. Smutny premier na konferencji prasowej i dumny-smutny Prezydent to tylko wykastrowani wykonawcy wydawanych przez media, i szerzej- przez podkulturę, dyrektyw.

Żyjemy w paskudnym i niesprawiedliwym świecie Terry Schiavo, w którym decyzję o istotności śmierci podejmuje estetyka środków masowego przekazu. Żyjemy w świecie dyktatury kamery telewizyjnej i brutalnego newsa. Żyjemy w świecie, w którym ludzka tragedia sama w sobie nie znaczy nic, a przynajmniej znaczy bardzo niewiele. Dopiero zsoczewkowanie jej przez obiektyw może nadaje jej odpowiednią rangę.

ezekiel
O mnie ezekiel

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu. Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach. Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka