ezekiel ezekiel
28
BLOG

O Tybecie, Chinach, Prawach Człowieka i rozproszonym proteście

ezekiel ezekiel Polityka Obserwuj notkę 2

            Przez media przetacza się fala protestów związana z poczynaniami chińskich władz wobec Tybetańczyków. Wszyscy, którzy psioczą na hipokryzję apelujących, biorą niechcący udział w rozproszonym ruchu protestu. Ich protest przeciwko protestowi jest najlepszym paliwem w sieciowej walce. Aby sieciowy sprzeciw się rozszerzał musi być żywy. Musi być mielony i dyskutowany.

              Całkiem niechcący ZSRR po podpisaniu w 1975 Aktu Końcowego KBWE dorobiła się zaczątków opozycji demokratycznej w swoim łonie i w państwach satelickich. To apropos nieskuteczności deklaracji, aktów, wyznań woli etc.

             Meksyk. Chiapas. Rok 1994 to rok dziwnej rewolucji. Miejscowi chłopi buntują się przeciwko liberalizacji gospodarki po przystąpieniu Meksyku do NAFTA. Na ich czele staje marksizujący megaloman Marcos. Rozpoczyna się dziwna walka między władzami Meksyku a chłopami. Marcos, wykształcony ekscentryk wykorzystuje do walki potęgę rodzącego się Internetu. To będzie stracie sieciowe, w którym broń przyjdzie złożyć wojsku i policji. Chłopi uzbrojeni jedynie w broń informacyjną wygrają.

             Na początku lat 90 USA wysłały do Somalii wojska, aby powstrzymć bojówki Mohameda Aidida przechwytujące pomoc humanitarną dla mieszkańców. Akcja zakończyła się klęską po wymianie ognia między Marines a rebeliantami. Po stronie amerykańskiej zginęło 18 osób, po stronie rebelianckiej półtora tysiąca. Bill Clinton postanowił wycofać wojska (abstrahuje od kwestii racji). Dlaczego? Bo miał słaby punkt- opinię publiczną. W Chinach władza nie musi liczyć się z jej głosem. Może ją sobie wytresować przy pomocy pałek i CKMów. Jednak Chiny są otoczone światem. Politycy w państwach demokratycznych muszą liczyć się z siłą rozproszonej opinii publicznej, której coraz mniej podoba się przymykanie oczu na łamanie Praw Człowieka. Biznes? Dobrze – róbcie biznes, ale niech Chiny wiedzą, że nie są wyspą. Chcecie z nami robić interesy? Chcecie setki milionów dolarów z Olimpiady? Proszę bardzo. Tylko musicie wiedzieć, że płyną one z krajów, w których nie toleruje się łamania praw człowieka. W polityce liczą się gesty.

                Angela Merkel całkiem niedawno przyjęła Dalajlamę na audiencji. Shroeder nigdy by tego nie zrobił. Dlaczego? Proste. Gerhard zawsze lubił real politik. Dlatego widział w Putinie demokratę.  

               Właśnie usłyszałem w radiu, że chińska prasa ujawniła skandal w związany z łamaniem Praw Człowieka. Chorzy psychicznie więźniowie mieli być bici i wykorzystywani w ciężkich pracach budowlanych. Chińskie władze obiecują zrobić coś z wykorzystywaniem upośledzonych i nieletnich w ciężkich pracach. Czyżby prasa chińska zaczynała czuć wiejący wiatr zmian? Jeżeli jeszcze nie, to może poczuje? Wiatr zmian poczuli Tybetańczycy. Podczas pierwszej wojny w Zatoce Kurdowie również poczuli wiatr zmian i powstali przeciwko Saddamowi. Stary Bush zamiast iść za ciosem, odwrócił się od Iraku. Jakiś czas później chemiczny Ali zagazował półtora tysiąca osób.

ezekiel
O mnie ezekiel

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu. Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach. Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka