Poczułem się troszkę wywołany do tablicy. A to w związku w pewną propozycją, którą rzuciłem na blogu Parakaleina, który ostatnimi czasy stał się chyba najsławniejszym blogerem na świecie. Stało się to za sprawą pomysłowej akcji, którą zainicjował. Parakalein w poście „Powiedz słowo. Wyślij rzecz” (o tutaj można przeczytać: http://parakalein.salon24.pl/66514,index.html) postulował wysłanie koszulki z napisem „made in china”, którą przecież każdy posiada w swojej szafie, do Chin w proteście przeciwko pacyfikacji Tybetu. Media zaatakowały Paraklaleina. Akcja nabrała rozgłosu i rozpędu. Dobrze byłoby podtrzymać gorącą atmosferę wokół całej sprawy i dopóki trwa sezon ogórkowy w związku ze świętami, a Jarosław Kaczyński jeszcze nikogo nie obraził, warto byłoby poeksploatować media. Uważam (tak jak Rode), że można by zrobić happening, kolektywnie wysyłając koszulki np. na Poczcie Głównej w Warszawie.
Media lubią spektakle, więc można liczyć, że się pojawią. Żyjemy w społeczeństwie spektaklu, jak niegdyś zauważył Debord, więc spektaklem należy się posługiwać. Chcesz, aby Cię usłyszano? Daj się zauważyć!
Głupotą jest rozpatrywanie takich akcji w optyce „hipokryto odeślij komputer! Też jest złożony w Chinach”. Nie tyle ofiarność i poświęcenie się liczy w spektaklu. Liczą się symbole i siła przekazu. Nie ma wielkiej różnicy dla spektaklu czy odeślesz telewizor, czy koszulkę. Nie ma tu żadnego znaczenia fakt, że Poczta Polska płaci Chinom za dostarczenie przesyłki. Nie ma znaczenia, że wszystkie one zostaną wywalone. Nie w ten sposób się szacuje protest. Ważne abyś uczestniczył w spektaklu. Jeśli pojawisz się na scenie, to już dobrze. Nie chodzi też o to, aby wzruszyć władze chińskie. Wierzę w zmianę, ale nie jestem durniem. Takie akcje mają służyć promocji Praw Człowieka i pokazaniu naszym decydentom, że nie kładę lachy na pewne sprawy. Tyle mogę zrobić i tyle chcę zrobić. Nie jestem Stasią Bozowską. Chcę wykorzystać media, aby przez nie przesączała się pewna idea i trafiała pod strzechy. To pod strzechami rodzi się opinia publiczna i jej chęć nacisku. Chiny nie mają opini publicznej, ale nie są odosobnioną wyspą. Robią interesy z zagranicą. My jesteśmy tą zagranicą. Każdy z nas z osobna i wszyscy razem. Mamy wpływ na nasze władze, a nam podobni za granicą mają wpływ na swoje władze. Roimy się. Zachód ma tą piękną-niebezpieczną cechę, że ma opinię publiczną. Wierzę w możliwość jej wpływu na decydentów. I wierzę w możliwość wpływu decydentów na Chiny. Dlaczego wierzę? Bo świat płynie. Nie wszystko pozostaje w bezruchu, jakby tego chcieli konserwatyści. Uzyskujemy nowe, prawa, emancypujemy się, a nasza zbiorowa wiadomość ewoluuje. Przez 5 lat nauczyliśmy się rozmawiać o pedofilii i piętnować molestowanie sexualne. Dzisiaj już żaden Lepper nie odważyłby się powiedzieć, że prostytutki zgwałcić nie nada.
Oczywiście można wymieniać: Darfur, Czeczenia, Somalia, Czad. No i co? Zrobiłeś coś? -Nic nie zrobiłem, ale może zrobię. Czy jeśli mam kupić marchewkę, chleb, masło, a do tego zapłacić rachunki, to znaczy, że najlepiej abym poszedł spać, bo wszystkich tych rzeczy naraz nie da się zrobić?
Ważna jest zmiana świadomości i kulturotwórcza rola protestu. Przed Seattle roku 1999 mainstream mówił o antyglobalistach i zadymiarzach. Teraz są już alterglobaliści, a ich postulaty stały się częścią meinstreamu. Podobnie było z partiami Zielonych na początku ich powstawania. Dzisiaj ekologia jest jednym z głównych politycznych haseł. Na pozycjach antyekologicznych już prawie nikogo nie ma. Wprawdzie okopało się tam kilku obrazoburców spod znaku Najwyższego Czasu, ale to oni teraz są tam, gdzie ekolodzy byli 30 lat temu.
Wszyscy jesteśmy siecią. Jesteś podłączony- żyjesz, nie jesteś podłączony- nie żyjesz. Tak oto Manuell Castells pisał o nowym społeczeństwie, które narodziło się na podglebiu mediów elektronicznych i McLuhanowskiej globalnej wioski. Staniszkis, Negri, Hardt, Castells, Baman, Postman, Fukuyama Bendyk i Agnieszka Rothert. Wszyscy oni przekonywali mnie do sieci. Jesteśmy częścią systemu, który się rusza, jest płynny. Roimy się, a nasze działania mają wpływ na otoczenie. Kto, wie czy akcja Parakaleina nie stanie się czymś naprawdę ważnym? Czy jest to pomysł na tyle idiotyczny, na ile zdawała się trzy dni temu, podczas pisania posta „Powiedz słowo. Wyślij rzecz” Parakaleinowi myśl o tym, że za 3 dni udzieli wywiadu w TVN24 aprpos swojej akcji? Pani Basia Kamińska, która miała udzielić wywiadu komuśtam apropos wyżej wymienionej akcji stała się węzłem. Miała przekazać informację i stać się istotnym elementem sieciowej walki. Teraz elementem protestu sieciowego może stać się każdy, kto pojawi się zbiorczo, wraz z innymi ludźmi, którzy nie wierzą w bierność, pod wybraną pocztą. Idiotyczny pomysł? – Może. Czy 19 marca Parakalin wiedział, że będzie na Onecie, TVN24, i gdzieśtam jeszcze? –Idiotyzm. …Może…
Sieć! Sieć Głupcze!


Komentarze
Pokaż komentarze (27)