Właśnie obejrzałem ostatni program Jana Pospieszalskiego. Nie mam w domu telewizora. To dobrze. Gdybym miał zachęcałby mnie on do oglądania siebie ciurkiem. Jestem tylko człowiekiem, więc zapewne bym mu uległ. Pierwszą, więc zaletą płynąc z faktu nieposiadania przeze mnie odbiornika TV jest to, że nie staje się kanapowym ziemniakiem. Drugą zaletą jest to, że oglądam programy, na których obejrzenie mam prawdziwą ochotę. Miałem prawdziwą ochotę obejrzeć „Warto rozmawiać”. Program był prawie 40 minutową reklamą portalu Polska XXI. Nie mam zamiaru zżymać się na Pospieszalskiego, który robi stronnicze programy. Wiemy to nie od dziś, nie od wczoraj. Ja osobiście nie mam do niego o to pretensji. Ma swoje zdanie, a program jest manifestacją jego poglądów. OK. Jeśli już przełknie się gorzką prawoskrętną pigułkę, można z czystym umysłem zasiąść przed ekranem i z drwiącym uśmiechem oglądać tendencyjne felietony i wsłuchiwać się w głosy kogoś, i tu trzeba oddać Pospieszalskiemu sprawiedliwość, kto najczęściej ma coś do powiedzenia.
Gośćmi wydania byli Rokita, Ujazdowski i Dutkiewicz. Elita intelektualna polskiej prawicy. I o ile na prawej stronie sceny politycznej ze świecą szukać polityków, którzy w czaszce mają capacity, tak członkowie portalu Polska XXI dość pozytywnie odstają.
Najbardziej błyszczał wyraźnie wyposzczony Jan Rokita. Starał się wmówić mi coś, w co nie uwierzyłem. Mówił, że jego uczestnictwo w projekcie nie ma charakteru politycznego. Wolne żarty Panie Janie. Emancypacja lat 70 mówiła „co prywatne, to polityczne”. Przekonanie trochę bardziej wyostrzonego (choć nie jak brzytwa), chłopskiego rozumu, mówi, że „co publiczne, to polityczne”. Rokita próbował przekonać mnie, że to, „co polityczne, nie jest polityczne”. Mam wrażenie, że kłamał. I używam tego słowa z pełną odpowiedzialnością. Kłamał, czyli intencjonalnie mijał się z prawdą. Mijał się z prawdą, mówiąc, że portal jest tylko i wyłącznie platformą wymiany myśli. Rokita kłamał, mając nadzieję, że ktoś się na to nabierze, a w istocie realizuje plan eksplorowania nowych przestrzeni, w których może pozyskać nowego odbiorcę. Ewentualnie Rokita sam się już zapętlił i któregoś dnia, kiedy Poska XXI stanie się jego trampoliną do jego wskrzeszonej kariery politycznej, stanie przed lustrem i powie: „Janek, chciałeś pointelektualizować, a tu znowu polityka. Chciałeś dobrze, a wyszło jak zawsze.” Czyż nie było tak za czasów sławetnej komisji, kiedy to Rokita dociekał Prawdy, a przez to stał się czołowym prokuratorem-politykiem, którego słupki popularności poszybowały gdzieś, aby podrapać chmury? „Janek chciałeś dobrze, a wyszło jak zawsze”.
Na marginesie dopiero dzisiaj, kiedy Rokita znowu się pojawił, zdałem sobie sprawę, że na jakiś czas zniknął. Wiedziałem, że go nie było. Tak racjonalnie wiedziałem. Nawet oglądałem program, w którym podziękował za polityczny żywot i zadeklarował, że będzie grzał fotel w Sulejówku. Dopiero dzisiaj pomyślałem: hej! Rokity serio nie było. To dziwne uczucie zapewne wzięło się z faktu, że jak zapewne wszyscy, miałem z tyłu głowy myśl, że Rokita tylko ładuje akumulatory.
Nie ma nic złego w tym, że ludzie z Polski XXI budują nową platformę polityczną. Uważam nawet, że to bardzo dobrze to zrobi dla polskiej cynicznej i administracyjnej polityki. Dzisiejsza polska polityka potrzebuje myśli, której w życiu publicznym jak na lekarstwo. Zaczynają się pojawiać w Polsce think tanki, i takim na chwilę obecną jest Polska XXI. Nie rozumiem tylko, że politycy jakimi bez wątpienia są twórcy portalu uważają, że polityczności należy się wstydzić. Czyżby uwierzyli oni we własne brednie: „co polityczne to obrzydliwe”?


Komentarze
Pokaż komentarze (10)