ezekiel ezekiel
59
BLOG

Szkoła po polsku

ezekiel ezekiel Polityka Obserwuj notkę 24

      Przyszedł maj, przyszły matury. Egzamin dojrzałości. I to nie byle jakiej. Otóż matura jest certyfikatem dojrzałości intelektualnej. Przynajmniej w pewnym stopniu. Dzisiejszy Dziennik donosi, że Marcin Król i Antoni Libera muszą nad swoją intelektualną dojrzałością jeszcze popracować. Król nie przecisną się przez maturalne sito, a Libera ledwie dał radę. Śmiech przez łzy. Ten zabawny przypadek naukowca głupola i pisarza nieuka każe się zastanowić nad miejscem, w którym znalazła się polska edukacja.

      Świat wędruje, powiedziałby Balcerowicz. Polska szkoła śmieje się wędrującemu światu w twarz i mówi językiem kuratorów i nauczycieli: mam gdzieś wędrówki, będę tu, gdzie jestem. Rechocze ustami kolejnych ministrów edukacji, których praca ogranicza się właściwie do przeglądu listy lektur. Świat zwiał przed polskim szkolnictwem. Polska szkoła jest na tyle zła, że chyba równie dobrze mogłoby jej nie być. Matura niezdana przez renomowanego filozofa: proszę bardzo. Nie dostosował się do standardów. Głupi czy co? Nie wie, że szkoła nie jest miejscem debaty, dyskusji, finezji? Nie wie, że szkoła nie jest miejscem, w którym premiuje się, banał, myślenie? Polska szkoła unika wyzwań współczesności. Wciąż każe na pamięć uczyć się dopływów Wisły, stolic świata. Podczas wykładania programu sprzed kilkudziesięciu lat zagubiona młodzież używa wynalazków XXI wieku, aby podczas nudnych lekcji nagrywać jak śmieszna koleżanka, śmiesznemu koledze, robi, za przeproszeniem, laskę. Polska szkoła uczy o mitochondiriach, pierwszych Piastach, uczy umiłowania Pana Boga w Trójcy Jedynego Prawdziwego, a na przerwach robi świetny klimat do tego, aby jeden z drugim uczniem nawrzucali nauczycielce od kobiet lekkich obyczajów, a nauczycielom od męskich narządów płciowych. Co na to nauczyciele? A no jak można się domyślić, rośnie wśród nich entuzjazm w stosunku do kar cielesnych. Nic dziwnego, jakby mnie jakiś szczeniak brzydko nazwał też bym mu do, przepraszam, dupska chętnie nakopał; o ile oczywiście dałbym radę. Dzisiejszy młodzieniec wspomagany kreatyną, białkiem, pokrzepiony wielogodzinnymi codziennymi treningami na siłowni, mógłby być trudnym przeciwnikiem. Jednak u statystycznego nauczyciela nie pojawia się głębsza refleksja. Statystyczny nauczyciel, będąc produktem tego samego modelu szkoły, nie jest skory do refleksji. Jak każdy, kto się denerwuje, jest skłonny chwycić za kosę i ściąć kilka niepokornych łbów. I koniec. A, że filozof nie zdał matury? Śmieszne. Głupi jakiś ten filozof. 

      Świat zwiał polskiej szkole. Uczniowie też jej zwiali. Kto wychowuje uczniów? Rodzina? Szkoła? A może Kościół? Nie sądzę. Uczniów trenuje podkultura, która trenuje także ich kolegów, rodziców i kolegów rodziców. Polski uczeń wiedzę czerpie z YouTube, coraz mizerniejszych filmów opowiadających głównie o wybuchach, pościgach i cysternach krwi. Szkoła się na to obraża i w duchu fałszywej i udawanej dyscypliny, z zamiarem ulepienia za pomocą romantycznej literatury „lepszego człowieka” buduje wielką fikcję, dziwiąc się, że uczniowie jej nie wierzą. Szkoła nie wie, z czego lepić dzisiejszego człowieka, bo nie zauważyła, jaką rewolucję przeszedł budulec społecznego gmachu. Dzisiejszy uczeń to, jak mawia Gucksmann globalny nihilista. Szkoła sama wepchnęła go w objęcia globalnego nihilizmu. Zaszyła się gdzieś w ubiegłym wieku i nie zamierza rozdrapać historycznej skorupy, którą obrosła. Oddała pole ssaniu, które wytworzył Spiderman i komórki.

       Czego więc brakuje polskiej szkole? Od czego by zacząć… Polskiej szkole brakuje autorefleksji. Jej demiurgiczna moc już dawno się zdewaluowała, o czym ona sama woli nie wiedzieć. Potrzebna jest reforma, która będzie starała się dogonić zmykający świat. Potrzebna jest rewolucja na miarę Soboru Watykańskiego II, podczas którego Kościół przyznał, że świat mu zwiał i że zamierza go gonić. Szkolny dzwonek został wymyślony, aby dzieci były przyzwyczajane do przemysłowego  drylu podczas pracy w fabryce. Zbyt wiele osób w fabrykach już nie pracuje, ale dzwonek pozostał (oczywiście nie mam nic przeciwko dzwonkowi, jest on eufunkcjonalny, chodziło mi o przedstawienie pewnego mechanizmu). 

       Polska szkoła powinna wyposażyć uczniów w narzędzia radzenia sobie z rzeczywistością i samymi sobą. -Opisz budowę pantofelka; uczeń opisze (przynajmniej teoretycznie). –Powiedz, czym jest życie; nie da rady. Naukowe dowody na ewolucję; uczeń przedstawi (przynajmniej teoretycznie) – czym jest nauka; nie da rady. Dlatego uczeń nie rozróżniając argumentów naukowych od nienaukowych uzna, że na równi z dowodami można postawić kreacjonizm, światowy spisek amerykańskiego rządu etc. Popkultura karmi się tą niewiedzą i produkuje rzesze głupkowatych wykształciuchów, którzy potrafią nawać dopływy Wisły, ale nie widzą związku między tym, czego się nauczyli, a tym co dotyka ich w życiu. 

        W polskiej szkole nie ma psychologii, podczas której dzieciarnia mogłaby usłyszeć, że wkładanie komuś kosza na głowę jest niehalo, która mogłaby powiedzieć, że kupowanie wcale do szczęścia jednego z drugim nie doprowadzi. W polskiej szkole nie ma zajęć z socjologii, która powiedziałaby, że społeczeństwo, to wbrew temu, co mówi ksiądz z ambony (acz nie każdy), to nie tylko Polacy-Rodacy, ale też pewne procesy, z których warto byłoby zdawać sobie sprawę. W polskiej szkole nie ma edukacji seksualnej z milczącym przyzwoleniem na to, aby uczniowie uczyli się o „tych sprawach” na trzepakach, gdzie zostanie im wyjaśnione, że mężczyzna dobry, to ten, który ma długiego, a pedał to najgorsze stworzenie na świecie. W polskiej szkole nie ma antropologii, która powiedziałaby, że Polska, a nawet Europa nie są we wszechświecie centrum, pomimo tego, że jak się patrzy na mapę takie wrażenie odnieść można. Taka antropologia, która mogłaby powiedzieć, że nasz system liczbowy nie jest jedynym zesłanym przez absolut; w Ameryce południowej istniał system dwudziestkowy, ponieważ tamtejsi rzadziej niż Europejczycy nosili buty. Interdyscyplinarność w polskiej szkole ogranicza się do słów pani nauczycielki: „zapewne mieliście to już na polskim/historii”. W szkole nie ma etyki, na której jeden z drugim usłyszałby o zarodku nie tylko tyle, więcej niż na biologii i na kółku różańcowym. W polskiej szkole, i tu ukłon w stronę liberałów, nie ma prawdziwej nauki o tym jak radzić sobie w skórze homo economicus.

       Dlaczego grzęznę w takich szczegółach? Ponieważ uważam, że szkoła powinna dawać narzędzia do samookreślania kierunków, a nie dawać zardzewiałe drogowskazy. Szkoła powinna uczyć, i tu obrzydliwy banał, samodzielnie myśleć. W przeciwnym razie egzamin dojrzałości (intelektualnej) otrzymają kolejni średniacy, a jeden z drugim profesorem, wg polskiej szkoły powinni jeszcze trochę popracować.

ezekiel
O mnie ezekiel

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu. Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach. Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Polityka