ezekiel ezekiel
25
BLOG

Apel w obronie swoich poglądów

ezekiel ezekiel Polityka Obserwuj notkę 12

           Jan Pospieszalski umieścił na swoim blogu na Slonie24 „Apel w obronie swobody badań naukowych”. Pod apelem widnieją podpisy znamienitych, mniej znamienitych i całkiem nieznamienitych osób, które uważają, że swoboda badań naukowych w Polsce jest zagrożona. Oczywiście ja również podpisałem się pod niniejszym apelem. A co?! Jestem za wolnością badań naukowych, więc się podpisałem. Kwestia wydaje się jednak dość złożona. I chyba bynajmniej nie o wolność badań naukowych tu chodzi.

             Apel dotyczy oczywiście książki Gontarczyka i Cenckiewicza, w której zamieszczone są (?) informacje oscylujące wokół bolkowego zagadnienia. Dziwna to książka. Cohenowie zrobili kiedyś świetny film: The man who wasn’t there. „Człowiek, którego nie było”. Takie też jest dzieło „gnojków z IPN”. „Książka, której nie było”. Jest spora grupa osób, która się oburza na samą myśl o tym, że książkę o współpracującym elektryku można napisać. Mnie osobiście to nie rusza. Jeśli współpracował – trudno. Takie były czasy. Dzisiaj zbiera się informacje na temat konsumenta metodami sbeckimi, wtedy zbierało się informacje na temat rewizjonistów metodami sbeckimi. Swoją drogą jestem ciekaw, czy kiedyś, przed wielebnym gronem ktoś będzie się tłumaczył z dzisiejszych kapitalistycznych inwigilacji. Za daleko zabrnąłem w dygresje…

            O książce Gontarczyka i Cenckiewicza trudno cokolwiek powiedzieć. Jest jak UFO. Podobno istnieje, ale nikt jej nie widział. I tak oto na bazie wirtualnej książki narosła już nadbudowa kiboli i krytyków autorów. Pikanterii dodaje fakt, że Gontarczyk używa bloga Paliwody, aby „Podziękować za słowa życzliwości płynące ze strony blogerów salonu24”. Bardzo proszę Panie Piotrze. Ale dlaczego dziękuje Pan na blogu Pawła Paliwody pod postem, który mówi o spiskach gazetowyborzczych, TVNowskich, ROADowskiech etc? Historykowi najzwyczajniej nie wypada. 

           A teraz użyję argumentu, który najczęściej pada z ust osób, które podpisały się pod apelem (choć oczywiście nie wszystkich). Argument ten jest najczęściej skierowany przeciwko środowiskom homoseksualnym i brzmi mniej więcej tak: Kto im odbiera jakiekolwiek prawa? Kto ich szkaluje? Ja więc pytam w tym samym tonie: kto zagraża badaniom Gontarczyta i Cenckiewicza? Ktoś zamknął przed nimi archiwa? W jaki sposób ich badania są zagrożone? Mogą sobie badać i badać.             Apel zamieszczony na pospieszalskim blogu nie ma nic wspólnego ze „swobodą badań naukowych”. To jest wyznanie wiary. Tak! Wałęsa był Bolkiem, prawda nas wyzwoli, a wiadomo, jak pisywał Herbert „raz k…, zawsze k…”. To nie ma nic wspólnego z ideą wolności badań. Gdzie jest Pospieszalski i Państwo, którzy podpisali się pod apelem, kiedy zagrożony jest postęp badań genetycznych, repronenetycznych, badań nad komórkami macierzystymi, klonowaniem etc. etc. Nie ma ich, a jeśli są to stoją po tej stronie mocy, która naukowcom nakłada knebel. Można zawsze napisać w takiej sytuacji „apel w obronie godności człowieka” – niewinnego, bo nienarodzonego. (Swoją drogą nie rozumiem, dlaczego nienarodzony jest bardziej niewinny niż narodzony) 

           Nie lubię tego sformułowania, zostało ono już wytarte i przemielone, ale mam wrażenie, że apel pachnie tzw. prawicową hipokryzją. Mogę się mylić, a wyprowadzić mnie z błędu może jedynie podobny tekst wystosowany przez Pospieszalskiego, w czasie, kiedy zagrożone będą badania przeprowadzane na embrionach.

ezekiel
O mnie ezekiel

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu. Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach. Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka