ezekiel ezekiel
36
BLOG

Bolkiem opętani

ezekiel ezekiel Polityka Obserwuj notkę 30

Publikacja książki Cenckiewicza i Gontarczyka coraz bliżej. Paznokcie czytelników Gazety Polskiej, Naszego Dziennika, Rzepy i innych zwolenników spiskowej teorii dziejów skróciły się o połowę wskutek ustawicznego obgryzania. Z tego samego powodu skróciły się paznokcie Wałęsy. –Mamy skurwiela! - krzyczą w duchu mściciele różnej maści. – Mają mnie skurwiele! – myśli spłoszony Wałęsa. Płonął już od wielu dni policzki krzyżowców, którzy tylko czekają, aby nabić na pal Wałęsę-SBeka. Inkwizycyjny żar zapłonął w wielu sercach i umysłach. Pytanie jest takie: jaka będzie poinkwizycyjna pożoga? 

           Nigdy nie byłem przeciwnikiem publikowania książki o TW Bolku. Niech sobie chłopcy badają, jeśli tego chcą. Niech IPN wydaje, a ludzie czytają. Jak przy wielu istotnych wydarzeniach, tak i przy tym należy jednak zadać sobie kilka pytań. Czym właściwie była współpraca Wałęsy? Jak zaznaczają sami autorzy książki, Bolek - wałęsowy mr Hide, był krótkim epizodem w życiu byłego prezydenta dotyczącym jedynie lat 70. Reszta Wałęsy jest bohaterem. Wałęsa nie był sbecką wtyką, ani marionetką w najważniejszych chwilach, co chcieli przez wiele lat udowodnić najbardziej zapaleni bolkoentuzjaści. Wałęsa nie przewracał systemu z woli służb specjalnych, aby te w posppeerelowskich zgliszczach umościły sobie bezpieczne gniazdko. To, że tego dokonały wynika z innych przesłanych niż, jak chcieliby najbardziej nieprzejednani przeciwnicy Wałęsy, z mocy woli demiurgicznego Bolka.

            Cóż właściwie się stało? Z tego, co na chwilę obecną wiadomo, nie stało się nic. Wałęsa współpracował, ale był to krótki epizod w jego życiu. Najzwyczajniejszy w życiu kompromis, których dokonuje się tysiące, jeśli okoliczności do tego przymuszą. Patrioci wstępowali do MO, gdzie nasiąkali systemem, artyści tworzą sztukę za pieniądze, byli członkowie punkt rockowych kapel zajmują pozycję specjalistów od PR. Jesteśmy uwikłani w rzeczywistość, takoż uwikłany był Wałęsa. Wszystkich nas dotykają niezdrowe kompromisy, w których mimowolnie musimy uczestniczyć. Czasami się ich brzydzimy, a czasami, to, co jeszcze niedawno zdawało się być zgniłym kompromisem, teraz jest pragmatyką. 

           Wiele razy przemyciłem już w postach herbertowe powiedzenie (ale nie tylko herbertowe): „raz kurwa, zawsze kurwa”. Taka optyka spłaszcza rzeczywistość, zerojedynkuje, drażni prostotą i dziecinną naiwnością. Ale to właśnie ta dewiza każe bolkoentuzjastom uważać Wałęsę za wrzód na niesamowicie zdrowej i witalnej tkance Polskiego Narodu. Ta w rzeczywistości bardzo achrześcijańska dewiza niewiary w możliwość przemiany i odkupienia rozciąga się o wiele dalej i obejmuje nie tylko nieumiejętność zwykłego ludzkiego przebaczania, ale też odbiera możliwość właściwego ludziom rozumienia.

            Co się stanie teraz z bolkoentuzjastami? Dostaną wreszcie do ręki CKM, z którego będą mogli walić do III RP. Współpraca Wałęsy, pomimo tego, jak przyznają sami autorzy książki, epizodyczna, stanie się istotną cegłą w wielkim spiskowym gmachu. -Oszukali nas! Mit założycielski III RP stanie się mitem współpracy bohaterów ze specsłużbami. Sporo ugrają na tym sami autorzy książki. Pomimo tego, że będą mówić o „epizodyczności”, bolkoentuzjaści nie będą chcieli ich słuchać. Same ich nazwiska pojawiające się na ekranie, w radiu, bądź w prasie będą powodować samoutwierdzenie się w spiskowych tezach słuchaczy. Cenckiewicz i Gontarczyk już stworzyli nowy dyskurs, w którym „epizod” ciągnie się przez całe życie, nie tylko Wałęsy, ale całe życie III RP.

ezekiel
O mnie ezekiel

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu. Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach. Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (30)

Inne tematy w dziale Polityka