ezekiel ezekiel
42
BLOG

Staro-nowomowa redaktora Terlikowskiego

ezekiel ezekiel Polityka Obserwuj notkę 39

             Od wczoraj zbierałem się do napisania tego tekstu. Temat mi troszkę podebrała kindzie. W przyrodzie jednak równowaga, jak bozia przykazała, być musi, więc kindzie podebrała mi tytuł posta i zrobiła z niego tytuł swojego bloga. Ja podebrałem tytuł posta od Kołakowskiego, a on podebrał…  

           Zostawmy w spokoju Alicję Tysiąc i jej dzieci, które jako nowe wcielenie doktora Mengele chciała z zimną krwią zamordować. Zostawmy Gościa Niedzielnego, który jako katolicki głos nawiedzał polskie domy i informował, że Trybunał to nic innego jak alter ego SS. Post ten powstał pod natchnieniem Tomasza Terlikowskiego i jego obecności we wczorajszych komentarzach w Toku. Kilka pytań do redaktora Terlikowskiego i obroców życia nienarodzonego. 

           Dlaczego kobieta nosi dziecko „pod sercem”? Dlaczego nie nosi go w macicy, koło wątroby, pod aortą, koło pęcherza? A może nosi jednak to dziecko nad kością ogonową, tylko trochę z przodu?  

          Dlaczego jest to jest „dziecko pod sercem” a nie płód? Jeśli zrównany semantycznie zostaje płód z dzieckiem, to dlaczegóżby nie zrównać dziecka z dorosłym? I tak matki z hitlerowskim natchnieniem mordują małych dorosłych. Ba, małych noblistów, bo przecież potencjalnie właśnie mogą, te „dorosłe dzieci”, być również nolblistami?

          Dlaczego zabija się „niewinne, nienarodzone dziecko”? W czym ten byt jest bardziej niewinny? Na mieście chodzą słuchy, że leworęczni mieli w życiu płowym brata bliźniaka, którego wchłonęli, czego jednym z symptomów może być ich mańkuctwo. Wierzby szumią, że z dwóch zarodków może, przy spełnieniu pewnych warunków, powstać jeden. Tego oznaką może być np. obojnactwo, lub pewne zaburzenia skórnych pigmentów. Czy mam rozumieć, że mańkuci i obojnaki to dzieci „winne”, w przeciwieństwie do tych, które za życie pomacicznego się brudem życia nie skalały? 

           Dlaczego w końcu redaktor Terlikowski nazywa słowo „aborcja” nowomową? Genealogicznie zapewne nowomową jest, ale wszelkie podsercowe, nienarodzone, niewinne dzieci spełniają tą samą funkcję, jaką zarzuca Terlikowski i jemu podobni, nowomowie pro-choice. Staro-nowomowa Terlikowskiego ma zakrzyczeć, zawłaszczyć dyskurs, obezwładnić emocjonalnie. Myślimy przecież słowami. A jak można zabić „niewinne dziecko, które matka nosi pod sercem”?

ezekiel
O mnie ezekiel

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu. Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach. Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (39)

Inne tematy w dziale Polityka