ezekiel ezekiel
96
BLOG

Po co grzebać w przeszłości?

ezekiel ezekiel Polityka Obserwuj notkę 61

Wiadomo nie od dzisiaj, kto jest w układzie. -W układzie jest każdy, kto nie jest z nami. Dlatego obrzydliwe macki układu macają nie tylko polskie, czy też pseudopolskie, mozgi, ale również macają mozgi zagraniczne. Można dojść do wniosku, że to globalne macki macają mozgi polskie. Pewne jest niemal wszystko, ale ponad wszelką wątpliwość pewne jest, że jedynym skutecznym sposobem na obrzydliwe, długie i lepkie kończyny układu jest lustracja. Aby skutecznie walczyć z wrogiem należy być elastycznym i przejmować jego taktykę. Jeżeli ramiona układu bezwstydnie przekraczają granice państw narodowych, to taka powinna być też odpowiedź: globalna. Fight fire with fire. Wsłuchawszy się w kultowy utwór metalliki Chodakiewicz zawalczył ogniem z ogniem. – Jeśli oni nas macają zza granicy, to my ich k…, zlustrujemy. I tak Chodakiewicz zlustrował Obamę i zapłodnił mnie do pewnej polemiki. Nie tylko z nim, ale z pewnym sposobem myślenia. 

           Kim była matka Obamy? Matka Obamy, wg Chodakiewicza i neokońskiego pisma National Review to szalona lewicowa hippiska. Kim jest ojciec Obamy? Ojciec Obamy jest czarny, z Kenii rodem, który wykorzystał szaloną hippiskę, i zwiał do swoich dzikusów do Kenii. Na marginesie Chodakiewicz odnotował, że plemię, z którego się wywodzi ojciec Obamy całkiem niedawno wyrzynało się na potęgę. Zapewne czerpiąc dobre wzorce z Rwandy wyrzynało się maczetami. Wiadomo: dzikusy. 

           Na tej części zakończyłem lekturę postu. Nie dlatego, że się strasznie oburzyłem na podłość, czy moralną karłowatość autora. Wyobrażam sobie, ze są ludzie bardziej moralnie skarlali i podlejsi. Po prostu tego typu poszukiwania Prawdy mnie nie interesują. Zainteresowało mnie natomiast, dlaczego takie poszukiwanie Prawdy może być atrakcyjne. Dlaczego, zwłaszcza prawica, chętnie zagląda w czyjeś papiery? Dlaczego tak niewielu czytelników postu Chodkiewicza zdziwiła jego dygresja na temat tego, że plemię, z którego pochodzi ojciec Obamy wyrzyna się gdzieś, w jakiejś krainie Króla Lwa? Biedny Trystero, rzucił na to okiem, skomentował i już posypały się na niego gromy. A to, że zdrajca, że dryfuje w lewo, czyli w domyśle, zasila układ.

            Nagle doznałem olśnienia! Nie tam takiego jakiegoś, jakie Wierzejski wyczytuje w tych ratzingerowych rozprawach, a później męczy czytelników na blogu niestrawnymi opracowaniami. Nie! Platońska idea gdzieś zapewne latała po moim pokoju, i akurat natrafiła na mój mózg, tak jak kometa z Dnia Zagłady trafiła w Matkę Ziemię. Iluminacja! Prawica (choć nie tylko) grzebie się w rodzinach, hakach, teczkach, Żydach, poglądach z lat młodzieńczych (chociaż te przeszukuje również Wyborcza) ponieważ nie zauważa różnicy między tym-co-było, a tym-co-jest. Jeden z drugim umiłował Historię i Tradycję do tego stopnia, że przestał odróżniać czas przeszły, od teraźniejszego. Człowiek urodził się z matki i ojca swego dziedzicząc nie tylko po połowie ich materiał genetyczny, ale również ich winy, przewiny, zdrady, nieprawości, plugastwa i obrzydliwości. A ci przejęli plugastwa i obrzydliwości od rodziców swoich. Tym sposobem obrzydliwość jest w człowieku z dziada pradziada, z ojca i matki na syna i wnuka prawnuka pozostaje niezmienna. Dlatego dygresja o dzikusach, które się rżną, przepraszam, wyrzynają gdzieś na końcu świata jest istotna dla rysu postaci kandydata na prezydenta USA. Oni i on są naznaczeni niezmywalnym piętnem historii obrzydliwości i obmierzłości.

            Człowiek jest naznaczony swoimi młodzieńczymi szaleństwami, poglądami i obrzydliwościami do grobowej dechy. Byt jest stateczny i nieruchomy. Nic się nie zmienia. Tylko głupcy sądzą inaczej. Wszystko jest, jakie było i inne nie będzie. Zmiana jest niemożliwa. Możliwa jest tylko taktyka lisa, która nakazuje obmierzłemu delikwentowi wymazywanie i farbowanie swoich niedomagań moralnych (bo przecz o moralność tu chodzi), tylko po to, aby oszukać ludzi, aby ci z kolei lisowi przekazali władzę. Lis jak lis – ma swoją naturę. Bierze ona górę podczas sprawowania urzędu. Raz lis, zawsze lis. Urząd oddany przefarbowanemu lisowi degraduje się i gnije. Trąd moralny przechodzi z dziada pradziada na lisa, a z niego na urząd, który piastuje.

             Narracja, która każe ludziom sądzić, że odkrycie kolejnych rodzinnych kart, wyśledzenie kolejnych wagonów fajek wypalonych, czy też przemyconych, zaglądanie do płuc w poszukiwaniu marihuany jest u swych podstaw bardzo niechrześcijańska. Gdzie podziewa się wtedy, zdawałoby się jedno z podstawowych założeń chrześcijaństwa, mianowicie wiara w odkupienie, zmianę człowieka i przebaczenie?

            Nie chodzi mi w tym poście bynajmniej o, jakby mi pewnie zarzucono, uniewinnianie winnych. Jeśli ktoś popełnił rzecz plugawą, to powinien ponieść karę (co do jej wymiaru również można się spierać). Nie chodzi mi też o forsowania taktyki robienia białych plam. Nie, nie. Proszę rekonstruować tożsamość rodu Obamów, jego przodków do 20 pokolenia wstecz. Opieranie się jednak na takich przesłankach podczas oceny kandydata na urząd jest, najzwyczajniej na świecie, głupie. Czy jestem zdeterminowany przez grzechy moich rodziców? Czy moje poglądy nie mogą ulec zmianie? Odpowiedź brzmi: nie i nie. Dla wielu nawet nie będzie się chciało stawiać pytania. Odpowiedzi nie będzie tym bardziej. Wystarczy wiedzieć, że plemię ojca Obamy wyrzyna się w Kenii, a brat Michnika to brutalny kacap. A wszystko to z dziada pradziada na wnuka prawnuka.

ezekiel
O mnie ezekiel

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu. Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach. Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (61)

Inne tematy w dziale Polityka