ezekiel ezekiel
53
BLOG

Katolicyzm niepraktykowany

ezekiel ezekiel Polityka Obserwuj notkę 2

Trzeba czasami napisać coś życiowego. Żeby się nie odrealnić. I oto niech będzie życiowo. 

           Kilka dni temu szedłem ulicą (a raczej chodnikiem). Szedłem i szedłem. Dostrzegłem, zupełnie tymi sposoby, co artysta dostrzegł upadającego Ikara, menela konającego na ławce. Mężczyzna leżał w pozycji horyzontalnej (jakby można było leżeć w pozycji wertykalnej). Nie wiem czy jego konwulsyjne ruchy były spowodowane torsjami, czy innym zjawiskiem o trudnej nazwie. W każdym razie trząsł się, wymiotował. Obrzydliwe.

         Przechodzili obok niego konsumenci, którzy wchodzili i wychodzili ze sklepu z tanim obuwiem znajdującego się nieopodal. Patrzyli, przechodzili, nie patrzyli. Ot żul zdycha. Nie on pierwszy i nie ostatni, który kona. A do tego menel. Bohatersko wkroczyłem do akcji. Niczym Hancock. Ściągnąłem nobliwego obywatela z ławki i ułożyłem w ten sposób, aby nie czekał go los Hendrixa. 

            Pozdrawiali mnie ludzie wzrokiem. Pozdrawiali; niektórzy brzydzili się menela, młodsi śmiali się, że oto pijak wymiotuje sobie na twarz. Poprosiłem jakiegoś przechodnia, żeby zadzwonił po karetkę. Zadzwonił. Przyjechali. Oberwało mi się od sanitariusza, że dzwonię do nich, a nie na policję. Wyjaśniłem, że mężczyzna wyglądał na takiego, który właśnie miał zamiar utopić się we własnych plwocinach, jak niegdyś, latach siedemdziesiątych często topiły się gwiazdy rocka.

             Tym sposobem zostałem bohaterem. Uff. Świetnie jest być bohaterem. Ego rośnie, a jeszcze menel uratowany. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Ale morał z tej życiowej przypowieści inny. Że Polacy to w 90 % to katolicy. Ale menelowi zapewne nikt nie pomógł, dlatego, że akurat ci, którzy przechodzili, to byli katolicy niepraktykujący.

ezekiel
O mnie ezekiel

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu. Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach. Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka