Zanim jeszcze cały świat pogrąży się w kryzysie zrodzonym z pomocą natchnionych duchem świętym wolnorynkowych konserwatystów, o USA słów kilka. Tylko w troszkę innym kontekście. Acz zbliżonym.
Kampania wyborcza wre. Może już jutro przestanie. Zostanie nakryta kryzysem. Dziwna ta wojna. McCain wrzucił trochę do pieca ostatnimi czasy. Ojczyzna go wezwała. Zaprzestał walczyć o urząd. Zawalczył o kraj. Wycofał się. Plan ratowania gospodarki tego wymagał. McCain, który całkiem niedawno deklarował ekonomiczną ignorancję wypowiedział wojnę kryzysowi. Samą szczerość kandydata doceniam. Uważam, że ma on prawo nie znać się na ekonomii. Jako człowiek nie musi znać się na wszystkim. Nie rozumiem jednak, dlaczego człowiek, który nie zna się na ekonomii rzuca się w jej wir. Właśnie się dowiadujemy, że pakiet ratunkowy poszedł w diabły. McCain zasiał wiatr. I zbierze burzę.
McCain widzi, że traci grunt. Nie jest młody. Nie ma charyzmy i talentu oratorskiego Obamy. Rekompensuje to odwagą polityczną. Już po raz drugi postawił wszystko na jedną kartę. Sarah Palin była pierwszą woltą. Dodajmy, że udaną. Przynajmniej tak zdawało się do niedawna. To go ośmieliło. McCain z buta wyciągnął nikomu nieznane piękne lico amerykańskiej odmiany Nelli Rokity. Przez pierwsze tygodnie postpolityczna, ładna buzia Palin stała się protezą jej poglądów. Charyzma i wdzięk napompowały mccainowe słupki. Przez pewien czas wydawało się, że wybory może wygrać właśnie Palin. Za McCaina i dla McCaina. Sytuacja ostatnimi czasy zaczęła się jednak komplikować. Królik z kapelusza zaczął niepostrzeżenie podgryzać McCainowi rękaw. Sarah Palin okazała się dętym balonikiem. Efekt nowości przestał działać, a początkowy entuzjazm powoli ustępuje goryczy i rozczarowaniu. To, co mogliśmy obserwować na polskiej scenie, a co związane było z żoną Jana Rokity, dzisiaj widzimy w USA. Euforia i palinomania ustępuje miejsca smutkowi. Lalki Palin-sekretarka, Palin-lekarka przestaną chyba mieć wzięcie. Konserwatywni publicyści nie szczędzą krytyki kandydatce na stanowisko wiceprezydenta. Musi być naprawdę nieciekawie.
McCain pospieszył się. Sarah Palin, ta, która miała wygrać wybory dla republikanów powoli zaczyna im ciążyć. Wydawała się być strzałem w dziesiątkę, jednak wygląda na to, że rykoszetem trafiła republikanów w stopę. Sarah Palin, Giertych w spódnicy, który kocha swoją córkę z Sodomy zamiast wygrać wybory, zaczyna topić okręt.
John McCain, jak to określił znienawidzony tu i ówdzie Kuba Janiszewski, prowadzi kampanię efektownymi wirażami. Od wolty do wolty. Brawura nie jednemu zapewniła splendory. Ale i nie jednego zgubiła.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)