Był czas kiedy byłem jeszcze młodszy niż jestem teraz. Kilka lat od tamtej pory upłynęło. Ale niewiele. Pamiętam przez mgłę hasło wyborcze: „Nie będzie lepiej, ale na pewno będzie weselej”. Siwawy pan z wąsami, w okularach. Jan Pietrzak. Kabareciaż i opozycjonista uciśniony najpierw przez PRL, później przez III RP, teraz uciskany przez media RP III i pół. Cenzura go dopadła. Znowu. Żart Jan Pietrzak miał z tych średnich, a im lata bliższe były dniu dzisiejszemu tym żart był średniejszy.
Ostatnio jednak Jan Pietrzak się przebudził. Tzn. to chyba nie był Jan Pietrzak, raczej jakieś jego wcielenie. Chociaż, z drugiej strony, wbrew temu, co można wywnioskować z rzadko pojawiających się wywiadów z artystą (bo przecież skazany został przez wrogów Ojczyzny na banicję) Pietrzak żyje! Na balu u Lecha pojawiło się jakieś alter ego Jana, które nie było jego przecież jego reinkarnacją; może jakimś produktem podróży astralnych. – Bronisław. Komorowski. Ten sam wąs, który pamiętam z lat wczesnej młodości, spod którego wydobywało się głupie „Nie będzie lepiej, ale będzie weselej”. Ten sam okular. Siwizna. I kiepski żart. Bronisław Pietrzak!
„Lech Wałęsa zuch, starczy na tych dwóch”. Bronisław Komorowski, alter ego Jana Pietrzaka trochę się zapomniał. Stanął przed Obliczem i go poniosło. Smutny ten żart. Druga osoba w państwie dworuje sobie z osoby pierwszej. Zapomniał się Bronisław, zapomniał. Nie występuję tu w obronie Kaczyńskiego i nie chcę, aby tak było mi to poczytane. Występuję w obronie instytucji.
Komorowski chyba jeszcze do końca nie rozumie, że polityka nie jest domeną jedynie personalnych przepychanek. Komorowskiemu jeszcze szumi opozycyjna gorzała. Ta gorzała, która wyzwala w marszałku kiepskiego żartownisia. To ta gorzała jest czarodziejką, która egalitaryzuje opozycyjnych współbraci. A co tam. Kaczyński też człowiek. A to raz się z nim piło w hotelu poselskim, a wcześniej gdzieś po stronie przeciwnej do tej, po której stało ZOMO? Chyba będzie miał dystans do siebie i zrozumie.
Polityka dla Komorowskiego jest areną spotkań znanych od lat sobie osób, którym rubaszność doczytywana jest jako coś fajowego. Litry wódki i wagony fajek wypitych i wypalonych w opozycji teraz owocują więzami, których jeden z drugim żartem przecież nie zerwą.
Marszałku Komorowski. Nie jest Pan tylko Bronkiem, a Kaczyński nie jest Leszkiem. Bronek i Leszek prywatnie, to Marszałem i Prezydent publicznie. Dobrze jest o tym pamiętać, kiedy zaatakuje Pana po raz kolejny astralny awatar Jana Pietrzaka.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)