Dzisiaj międzynarodowy dzień sprzeciwu wobec kary śmierci. Mnożą się w barbarzyńskich głowach wypełnionych oczywistymi oczywistościami pytania. A po co taki dzień? A na co taki dzień? A po to, i na to, abyśmy mogli sobie popisać, powrzucać od barbarzyńców i obrońców barbarzyńców.
Europa jakiś czas temu wyzbyła się karania poprzez uśmiercanie. Mówią mądrzejsi, że wyzbyła się kary głównej Europa, ponieważ karanie śmiercią jest niegodne europejskiej cywilizacji. I tak też uważam. Nie obcinamy rąk, nie chłoszczemy na rynkach, nie udowadniamy niewinności każąc nieszczęsnym oskarżonym wyjmować metal z wrzącej wody, nie wieszamy. Opuściliśmy Barbarię. Foucault mówił, że o rozwinięciu cywilizacji mówi jej podejście do rodzących, chorych, więźniów i umierających. Europa w swojej masie wyszła z Barbarii. Jest jednak wielu, którzy z Barbarii nie chcą wyjść. Nawet się tam zadomowili dumnie nazywając siebie zaściankiem. Europejskie red-necki, którym only God can tell how many bullets they should put into the skull of man, who enters on their property.
Kara śmierci nie jest żadną karą. Kogo ona karze? Denata? Ukarany nieboszczyk weźmie sobie z pewnością do serca, w przenośni i dosłownie, wymiar kary i nie popełni więcej czynu haniebnego. A niezbywalna godność? W kieszeni. Niezbywalna godność dotyczy nienarodzonych dzieci (co to za dzieci, które są nienarodzone?). Niezbywalna godność szubrawcy zbywana jest podczas czynu szubrawego. „Od poczęcia do naturalnej”? Ależ uśmiercenie jest całkiem naturalnym rodzajem śmierci w przypadku takim i owakim. Kara śmierci jest społeczną zemstą. Lud spragniony jest krwi. Ja spragniony byłbym krwi wiedząc, że ktoś na kimś z moich bliskich dokonał czynu kreaturczego. Państwo jednak „to nie ja”. Nie powinno się ono kierować żądzą zemsty. Bo dlaczegóżby mściwe państwo nie miałoby na powrót obcinać łap za skradzione ze spiżarki słoiki z ogórasami, albo publicznie chłostać za naplucie do kaptura?
A może kara śmierci ma odstraszać? Nie słyszałem o żadnych wiarygodnych badaniach mówiących o odstraszającej funkcji kary głównej. Jedynie o błędach naukowców, którzy sądząc, że kara główna odstrasza, co im wyszło w statystykach, nie wzięli pod uwagę sytuacji demograficznej. Reszta badań mówi, że to nieuchronność kary, a nie jej surowość działa odstraszająco.
Może, więc eliminacja, byłaby dobrym zadośćuczynieniem dla ofiar, lub rodzin ofiar? Kwestia wysoce subiektywna. Lubię ogórasy w swojej spiżarce i chętnie obciąłbym łapę komuś, kto podjąłby na nie zamach. Kwestia subiektywna? Pytanie: czy jakby Ci zabili i zgwałcili córkę (a jakby tu przedszkole, nagle, w przyszłości) to też byś był przeciw? Odpowiedź: a jakby Twój syn zabił i zgwałcił, wykonałbyś wyrok?
Kwestia ekonomiczna? Bardzo odważne utylitarne podejście. Zwłaszcza, że mamy KRUS. Kwestia zabezpieczenia na przyszłość? Dzisiaj przeczytałem niezły komentarz na Onecie. Pani ixińska proponowała kastrację gwałcicieli i pedofili przed dokonaniem czynu zabronionego. Wtedy byłoby skuteczniej. Świetnie. Postuluję eliminację statystycznej grupy społecznej, spośród której rekrutują się mordercy. Mężczyźni, rasy białej, w przedziale wiekowym… W podejściu „eliminatorów zagrożenia” czai się bezmiar dziecinnej naiwności, która podpowiada im że jak raz zaciukał, to zaciuka po raz kolejny. Zamiast więc takiego delikwenta do psychologa, na terapię, na resocjalizację, w ostatecznym przypadku na zawsze do psychiatryka, to oni go: do piachu.
Ale co z ewidentnymi bydlakami, psychopatami rodem z filmów o Hannibalu Lecterze? No cóż. Zacisnąć zęby i przypomnieć sobie: cywilizacja nasza nie godna jest już kary śmierci…


Komentarze
Pokaż komentarze (105)