Z zachodu znowu zaczął dąć wind of change. Najbardziej sceptyczni nie widzą na horyzoncie żadnych zmian, a w Obamie dostrzegają li tylko amerykańskiego Tuska. Bardziej wyczuleni, z bystrzejszym umysłem i badziej wyostrzonym wzrokiem widzą nadciągający zmierzch Białego Człowieka, Cywilizacji Życia, która ma ustąpić Cywilizacji Śmierci. Widzą hordy terrorystów, jako że Barack ma na drugie Hussein, więc z definicji jest terrorystą. Do tego jest kumplem Billa Ayersa, a kto wie, może i zna Rona Asmusa.
Ci, którzy zastanawiali się czy Obama jest zmianą dzisiaj otrzymali odpowiedź. Prezydent elekt rehabilituje komórki macierzyste. Programy badawcze zamrażane przez konserwatystów mają znowu być finansowane z budżetu. Obama jest zmianą nie tylko estetyczną, ale i zmianą paradygmatu. Embrion przestał być człowiekiem. Religijni konserwatyści muszą przełknąć tą samą gorzką pigułkę, którą przełykają ci, którzy mówili, że Ameryka nie jest gotowa na ciemnoskórego lokatora Białego Domu. Muszą się pogodzić z faktem, że są częścią pluralistycznego społeczeństwa, a ich Prawda nie jest już prawdą ogólnoobowiązującą. Ich lokalizacja w amerykańskim, za przeproszeniem, dyskursie zmienia się. Po latach dominacji spychani są na pozycje będące adekwatne do ich liczebności. Będą, więc amerykański Górscy, używając oczywiście języka dialogu, mówili o terrorystach i mordercach, śmierci białych ludzi, kaprysach demokracji, cywilizacji śmierci, coraz silniej fortyfikując swój skansen.
Nie ukrywam, że cieszy mnie rehabilitacja badań nad komórkami macierzystymi. Nigdy nie miałem szczególnego szacunku do embrionów. Zawsze zdawało mi się, że ich personifikacja wymaga sporej dozy myślenia magicznego. Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego życie embrionu jest stawiane ponad możliwość leczenia samoświadomych ludzi. Jest wielce prawdopodobne, że podobne stanowisko jest podstawą tak niecierpliwie wypatrywanych Zmian.
Przynajmniej od 89 roku wiadomo, że wiatr zmian wieje prosto twarz dziejów. Jeśli ktoś tego nie zauważył tego wtedy, z pewnością dowiedział się o tym latach dziewięćdziesiątych tańcząc wolniaki na dyskotekach w siódmej i ósmej klasie. Podobno McCain został rozjechany przez walec historii. Mam nadzieję, że walcem historii zostały również rozjechane kaprysy religijnych konserwatystów i za jakiś czas będziemy na nie spoglądać z takim uśmiechem politowania, jak dzisiaj spoglądamy na niegdysiejsze potępienie transplantologi.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)