Zazdroszczę Pepikom, jak nazwał ich jeden z najagresywniejszych salonowiczów, pałający miłością do ojczyzny swojej, a wzgardą do cudzej. Od dawna jestem przekonany, że Czesi mają prawdopodobnie najlepsze kino na świecie. Mają Kunderę, którego nie czytałem, Nohavicę, którego słyszałem, Pragę, w której nie byłem, ale podobno być w niej warto. No i mają gwiazdę w postaci Dawida Czernego, który nie dość, że przypomina bohatera jednego z tamtejszych filmów, to jeszcze zrobił żart całej Europie. Oczywiście chodzi o niezwykle kontrowersyjną (?) instalację lżącą europejskie narody. Koncept był prosty: Czerny zaprosił do współpracy artystów z całej Europy, aby ci nasrali we własne gniazda.
W polskie gniazdo nawalił Leszek Hirszenberg. Jeśli ktoś jest ciekawy jego sztuki może zajrzeć na stronę:
http://netpolski.com/leszek-hirszenberg/work.htm
Praca, którą stworzył - skandaliczna. Polska jako kartoflisko, na którym duchowni rodem z Ivo Jimy zatykają tęczową flagę gdzieś w okolicach Torunia. Co się robi, kiedy ktoś kala gniazdo? Kala się kalającego. Dostało się Hirszenbergowi. Głównie za nazwisko. Wiadomo, kto Polskę najbardziej kalał, kto ją na kolana na żużlu rzucał, kto jej rdzawą łyżką oczy wyjmował, kto ją opluwał plwocinami z górnej części organizmu chorego na zapalenie oskrzeli; wiadomo, jaki skład ma Gazeta Wyborcza. Jeśli ktoś nie wierzy wystarczy zgooglowć nazwisko i poczytać fora.
I tak poleciały bomby na Leszka Żyda-w-siedemnastym-wieku Hirszenberga. Ale trafiły w próżnię. Dosłownie. Leszek Hirszenberg nie istnieje. Tzn. możliwe, że gdzieś się kryje taki człowiek o takim nazwisku, pośród 1200 żydów mieszkających w Polsce, ale ten od kartofliska i duchownych z Ivo Jimy jest Czeskim Snem Dawida Czernego.
Leszek jew-who-wasn’t-there Hirszenberg zasiał niepokój w sercach Polek i Polaków. A już tam – mówił jeden z drugą - że ta Polska taka kartoflana, katolicka i homofoniczna. A w domyśle: a już ta Polska taka antysemicka. Ci Żydzi sami sobie winni. No i dostało się.
Czerny zrobił czeski żart. Wymyślił (albo ktoś mu pomógł wymyślić) artystę, o niepolskobrzmiąbym nazwisku, który dotknąłbybył, gdyby istniał, polskiej specyfiki. Ale zrobiłby to w sposób dość nudny, choć rubaszny. Tymczasem uderzona została inna nuta. Nuta wybrzmiewająca bergami i steinami. Polscy forumowicze ruszyli do boju walcząc z wiatrakiem. Raz go lancą, drugi raz sierpem, trzeci raz młotem. No i co? Nie ma smoka. A polska nie jest antysemicka. Uwielbiam czeskich żartownisiów.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)