Przedwczoraj w Belgii tamtejszy fan Batmana poszedł do żłobka, w którym dokonał czynów bydlaczych. Wszyscy wiemy, o jakie czyny chodzi. Wiemy dlatego, że media nie pozwalają nam nie wiedzieć. Zdjęcia z placówki, laleczki, kocyki, lustra, kolorowe klocki. Gdzieś między tymi przedmiotami zboczeniec ze swoim nożem dokonał rzezi. Każdy z tych uchwyconych przez obiektyw przedmiotów był naocznym i nausznym światkiem tego, co się wydarzyło. Przedmioty wydają się mówić swoim milczeniem coś obiektywom. Spektakl piękny w swoim tragizmie. Wprost na jedynkę, na zaszczytne miejsce strony głównej WP, Interii, albo Onetu. Co powodowało nożownikiem; przecież wiedział co będzie robił i co mu zagraża, skoro miał kamizelkę kuloodporną. Wiedział! Teraz przesłuchanie. Dlaczego twarz w kolorach Heatha Ledgera, dlaczego niewinne dzieci, dlaczego nikt nie powstrzymał. A może depresja, a może zaburzenia osobowości, a może dziecko gier komputerowych, albo samego Jokera w orgiastyczno-destruktywnym poczuciu humoru. Może, może, może. Spekulują jedynki i strony główne. Spekulują nad trzema ciałami drugi dzień z rzędu.
Milczące laleczki i kolorowe klocki pięknie wyglądają w obiektywie. Statyczny dramat. Za sielankowymi barwami kryje się zaklęty akt psychopaty. Statyka i spokój z chwili otwarcia przesłony przesłony ukrywa dramat i pozwala unaocznić dynamizm rzezi. Miodzio. Dla obiektywu oczywiście. Wszystko dzieje się gdzieś w sferze niedopowiedzeń, wyobraźni i wczuwania się w chory, bydlaczy umysł.
Już kiedyś napisałem, że śmierć warta jest tyle, ile warta jest w kamerze. To estetyka mediów arbitralnie decyduje o tym czy ktoś umiera ważnie, czy nieważnie. Cywilizacja euroatlantycka odnotuje każdą pojedynczą śmieć dziecka, jako tego niewinnego, niezawinionego, tej tragedii, która nie musiała się stać, bo przecież było życie przed tym bobasem. W sloterdijkowskim Kryształowym Pałacu każda anomalia rezonuje między szklanymi ścianami. A poza Pałacem? Niech się dzieje co chce.
Dziennie z głodu umiera ponad 30 tysięcy osób. W tym większość dzieci. Ich śmierć jest jednak niezauważona. Pamiętam reklamę Newsweeka, kiedy wchodził polski rynek. Na obiektyw fotograficzny zakładane były kraty. Poza zęby krat dzisiejszej autocenzury dostaje się bardzo mało spoza Kryształowego Pałacu. To co jest poza nim nie interesuje jedynek i stron głównych. Przerażenie ogarnia mieszkańca Kryształowego Pałacu na myśl o psychopatycznym nożowniku, a ogromne współczucie na myśl o jego ofiarach. Poza Pałacem niech się dzieje, co chce.
Opinia publiczna jest spacyfikowana. Jej wrażliwość pobudzają jednostki. Tysiące są nieważne. Chyba, że są to tysiące pracujące w WTC. Mediokracja zagównia oczy i produkuje newsy warte obiektywu. Kogo interesuje to co dzieje się poza nim? Reflektor obiektywu oświetla norweskie 2 niewiniątka zapominając naświetlić kilkunastu tysięcy innych nie zdających sobie sprawy z istnienia Pałacu.
Epatowanie jest dobre. Ale raz na jakiś czas. Codzienne epatowanie kilkunastoma tysiącami niewiniątek byłoby nudne. Kto by to kupił? A przecież śmierć ma się sprzedać. Jaka jest jej inna wartość poza wartością rynkową. Kraty na obiektywie są założone.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)